Artykuły

Pożegnanie z Dudziarską

Z końcem roku 2019 przestało funkcjonować osiedle Dudziarska – trzy bloki (216 lokali) za torami na Olszynce Grochowskiej. Dokładnie rzecz ujmując za ok. 40 torami kolejowymi. Obok znajduje się spalarnia śmieci i areszt śledczy. Nad osiedlem i boiskiem niebezpiecznie nisko biegną linie wysokiego napięcia. Osiedle powstało jako eksperyment socjologiczny z potrzeby rozwiązania problemu dłużników czynszowych eksmitowanych z mieszkań znajdujących się na terenie dzielnic Śródmieście i Praga-Południe. Eksperyment się nie powiódł, a mieszkańcy zmienili już adresy…

Okres przełomu po roku 1989 i transformacja ustrojowa w naszym kraju zrodziły wiele nowych, nieznanych wcześniej problemów społecznych. Były wśród nich np. bezrobocie, nagła utrata środków do życia, czy – nieco później – niemożność spłacenia wysokich kredytów. To z kolei rodziło wcześniej mało znany problem dłużników czynszowych. Zaczęły się eksmisje, o których słyszano hen, przed wojną…
Według Jana Rutkiewicza, jednego z pomysłodawców osiedla, urbanisty i byłego burmistrza Śródmieścia w latach 1990-1994, miała to być „kolonia karna” dla tych, którzy od dłuższego czasu nie płacą za mieszkania socjalne lub są uciążliwi, dewastują lokale od miasta. Celowo wybrano teren całkowicie odizolowany. To miało pomóc nie tyle tym rodzinom, ile całej reszcie warszawiaków.
Wiosną 1993 r. samorządy stołecznych dzielnic Śródmieście i Praga-Południe zawarły porozumienie o budowie bloków przy Dudziarskiej. Środki na budowę osiedla pochodziły z budżetu ówczesnej gminy Warszawa Centrum.
„Na Dudziarskiej pojawiali się też ludzie wykształceni, którzy w latach 90. gdzieś się pogubili, dotknęła ich jakaś tragedia… Bywa, że człowiek w takiej sytuacji zaczyna się staczać po równi pochyłej, zadłuża mieszkanie, zostaje wyeksmitowany i trafiał w sam środek środowiska alkoholowego”, wspominała w jednym z wywiadów Joanna Judzińska, prowadząca na Dudziarskiej ognisko dla dzieci i młodzieży.
Start
Wiosną 1994 r. wybudowano pierwszy blok. Został on w większości zasiedlony przez rodziny po eksmisjach. Dwa następne wybudowane zostały na przełomie lat 1995/1996.
Osiedle wybudowano na pustym polu, bez żadnej infrastruktury, bez ciepłej wody i gazu. Budynki powstały z najtańszego surowca, ściany były cienkie, a dachy pokryto zwykła papą. Bloki nie miały podpiwniczenia, a fundamenty nie były izolowane. Mieszkania były niewielkie: od 29 do 37 metrów kwadratowych. Zdarzały się mieszkania, w których mieszkało po dziesięć osób, w większości jednak mieściły cztery, pięć osób. W wyposażeniu mieszkań były początkowo kuchnie węglowe i piecyki do ogrzewania pomieszczeń. Potem kuchnie zlikwidowano i zmuszono ludzi do ogrzewania ich prądem, co było dla nich ogromnym obciążeniem finansowym. Ludzie zaczęli ponownie wpadać w długi, bo nie stać ich było na takie rachunki, albo ciągnęli prąd „na lewo”, często niszcząc infrastrukturę elektryczną nie tylko bloku, ale i osiedla. Życie mieszkańcom Dudziarskiej dodatkowo utrudniała spalarnia śmieci, a nieznośny zapach śmieci i dymu był wszechobecny.
Policjanci do pilnowania
Powstawaniu osiedla na Dudziarskiej towarzyszyły obawy, że zgromadzenie w jednym miejscu znacznej liczby osób niezaradnych życiowo, zdemoralizowanych bądź uzależnionych od alkoholu przyczyni się do powstania typowego miejskiego getta, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Próbowano temu zaradzić, na przykład przeznaczając jedną trzecią lokali w bloku 40a na mieszkania służbowe dla policjantów i ich rodzin. Uznano, że takie rozwiązanie pomoże w utrzymaniu porządku w osiedlu i wykluczy przestępczość. Z oczywistych względów rodziny policjantów nie chciały mieszkać na Dudziarskiej. Dość szybko funkcjonariusze zaczęli składać podania o przeniesienie lub chcieli odejść ze służby.
Frankowicze
W ostatnich latach na Dudziarskiej pojawili się nowi lokatorzy. To ludzie mieszkający do tej pory m.in. w Miasteczku Wilanów, na Ursynowie czy Mokotowie. Ludzie, którym się powinęła noga, mający problemy ze spłatą kredytów, którzy stracili swoje dotychczasowe domy. Jednego dnia mieszkali w dobrej dzielnicy, mieli pracę, samochód, jeździli za granicę na wakacje, a w kilka tygodni po utracie pracy lądowali z rodziną na Dudziarskiej. Niestety, zadziałała klątwa tego miejsca i część frankowiczów szybko dołączyła do nadużywających alkoholu mieszkańców osiedla. W ich rodzinach pojawiła się patologia i przemoc.
Życie
Sąsiadujące z osiedlem ogródki działkowe – opuszczone przez właścicieli, brudne i zaniedbane, opanowane przez bezdomnych – otaczają staw Kozia Górka. W lecie było to ulubione miejsce spędzania wolnego czasu dla mieszkańców Dudziarskiej. W 2002 r. administracja osiedla urządziła plac zabaw dla dzieci. Postawiono dwie huśtawki, karuzelę, zjeżdżalnię i małą pias-
kownicę. Szybko jednak uległy one dewastacji, w czym niemały udział mieli tzw. złomiarze.
Przez długi czas władze dzielnicy Praga-Południe walczyły o doprowadzenie do osiedla linii autobusowej. ZTM stworzył ją dopiero 14 listopada 2007 r., kiedy na trasę z Olszynki Grochowskiej do Osiedla Dudziarska ruszyła linia autobusowa 137. Do 1 marca 2020 r. jeździła tam linia 245.
Brak zgody na przejazd autobusu przez teren kolejowy spowodował wydłużoną, okrężną trasę tej linii. Dodatkowo kursował on zaledwie co półtorej godziny, dopiero potem zwiększono jego częstotliwość. Dlatego mieszkańcy często skracali sobie drogę i nielegalnie przekraczali tory, nie zważając na stojące na bocznicy pełne składy pociągów. Przecież jakoś trzeba było dostać się do sklepu, apteki, przychodni lekarskiej, poczty, szkoły czy przedszkola, których na Dudziarskiej nie było. Podobnie jak nie było żadnych punktów usługowych.
Ludzie kradli wszystko, co metalowe, co miało jakąś wartość. Wybijano okna, niszczono instalacje sanitarne i niedziałające instalacje elektryczne. Mieszkania stawały się śmietnikami, szaletami, magazynami szmelcu lub miejscami libacji. Było tam zimno, wilgotno, zakopcone ściany okrywał grzyb (bo ogrzewanie elektryczne było kosztowne) i wulgarne napisy wraz z rysunkami. Wszędzie unosił się zapach stęchlizny, wilgoci, moczu i odchodów.
Budynki dość szybko zaczęły pustoszeć. Najczęściej w wyniku dewastacji, pożarów lub wręcz śmierci lokatorów. Rodziny, którym jako tako udało się uregulować prawnie zaległości czynszowe, natychmiast zgłaszały się do Wydziału Zasobów Lokalowych w Dzielnicy Praga-Południe z prośbą o lokal socjalny, zastępczy lub komunalny. Większość z rodzin korzystała z pomocy Ośrodków Pomocy Społecznej.
Społecznicy chcieli dobrze
Społecznicy i socjologowie długo byli przekonani, że kiedyś eksperyment z Dudziarską „zaskoczy” i w końcu się uda. Próbowani dotrzeć do mieszkańców na różne sposoby. W październiku 2010 r. na ścianach bloków wymalowano kompozycję z linii prostych inspirowaną dziełami Pieta Mondriana, a z drugiej strony obraz „Czarny kwadrat” Kazimierza Malewicza. Wielu mieszkańców źle odczytało intencje zapaleńców. Zaraz po wymalowaniu bloków mieszkańcy uznali, że teraz to już naprawdę żyją w „czarnej dziurze”.
Dzieci
Najbardziej traciły na tym wszystkim niczemu nie winne dzieci. Chodziły do kilku różnych szkół. Większość do Szkoły Podstawowej nr 141 przy ul. Szaserów. Wielką pomocą dla nich był autobus szkolny, który przyjeżdżał na Dudziarską i odwoził je z powrotem. Ci jednak, którzy uczęszczali do innych szkół, musieli samodzielnie przedzierać się przez tory.
Jeszcze do niedawna dzieciaki bawiły się na nasypach kolejowych. Czasami, uciekając od przemocy domowej i libacji, chroniły się przed deszczem lub zimnem w stojących na bocznicy wagonach. Tam zasypiały i budziły się gdzieś w Polsce.
W 2002 r. otwarto z myślą o nich ognisko dla dzieci i młodzieży prowadzone przez Joannę Judzińską z fundacji Dzieci Ulicy. Społecznikom z ogniska udało się wyprowadzić dzieci z tego wykluczenia. Niektóre pokończyły już studia. W latach 2010-2015 miasto zainwestowało w Dudziarską ponad milion złotych. Poza remontami zbudowano plac zabaw.
Wygaszanie
Gdy potwierdziły się obawy o demoralizację i patologię życia rodzinnego na terenie osiedla Dudziarska, burmistrz Pragi-Południe Tomasz Kucharski i zarząd tej dzielnicy rozpoczęli działania naprawcze. Uznano, że eksperyment się nie udał. Izolowanie ludzi w miejscu, które jest odcięte komunikacyjnie, w którym nie ma infrastruktury społecznej, nie rozwiązuje problemów, tylko je pogłębia. Że szkoda ludzi.
9 września 2015 r. podjęto uchwałę o stopniowej likwidacji funkcji mieszkalnej Osiedla Dudziarska.
Planowano, że osiedle opustoszeje do końca 2017 r., ale nie było tak łatwo znaleźć lokale dla potrzebujących. Tym bardziej że w miejsce wyprowadzanych rodzin natychmiast pojawiali się dzicy lokatorzy. Byli nimi zarówno młodzi ludzie, którzy chcieli żyć samodzielnie, kobiety z dziećmi uciekające od przemocy domowej, jak też ludzie o skomplikowanej sytuacji życiowej. Burzono zamurowywane wcześniej otwory i wstawiono własne drzwi.
Epilog
Dzisiaj wszyscy byli lokatorzy osiedla Dudziarska mieszkają już w nowych mieszkaniach. Należy zaznaczyć, że ich lokale są o wyższym standardzie i usytuowane w dogodnych lokalizacjach. Na ten cel zostały zapewnione również mieszkania z zasobu innych dzielnic. Do końca 2020 r. osiedle pilnowane ma być przez ZGN Praga-Południe.
Co dalej? Nikt nie wie.
Pewne jest tylko to, że nie jest to dobre miejsce do życia. Że ludzie nie powinni tam mieszkać.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *