Aktualny numer

Andrzej Opala nakazał: „Napisz świąteczny felieton”. Łatwo powiedzieć. Co roku to samo. Zmartwychwstanie, wiosna, tradycja…
Nie uważam też, żeby ten rok – mimo kilku zapowiadanych bardzo ważnych wydarzeń – miał być jakoś szczególny. Wiosna przyszła o czasie, a nawet kilka dni przed terminem. Zimy, przynajmniej na południowej Pradze, praktycznie nie było. Ciepła woda w kranie na ogół jest, czyli wszystko w porządku. Zastanawia mnie jednak jeden obyczaj.
Otóż, gdy zbliżają się święta to wszyscy czujemy się w obowiązku złożyć sobie życzenia „wesołych świąt”. Czasami dodajemy inne przymiotniki: „zdrowych”, „rodzinnych”, „bogatych”…
I tak się zastanawiam dlaczego tylko dwa razy do roku w związku z zimowym i wiosennym przesileniem, w związku ze świętami Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia przypominamy sobie, że obok nas są ludzie, których warto dostrzec, którym warto powiedzieć choćby zdawkowe życzenia. Do tego dochodzą życzenia z okazji Nowego Roku, ale znacznie spokojniejsze, i bardziej osobiste z okazji urodzin bądź imienin. Niektórzy panowie czują się w obowiązku pamiętać o Dniu Kobiet. Też dobrze. Jednak dlaczego tylko raz do roku w rękach panów pojawiają się obowiązkowe tulipany czy goździki? A pozostałe 364 dni w roku to co? Tulipanów zabrakło. Kobiety nie zasługują na życzenia w inne dni? Raz do roku. Też mi powód do chwały. Panie zresztą nawet jednego dnia mężczyzny nie chcą zaakceptować!!! Jak tak dalej pójdzie, to będzie trzeba walczyć o maskulinizm…
Podobne raz do roku obowiązkowo pamiętamy o babciach i o dziadkach nawet też, o dniu matki i o ojcu czasami też. A… jeszcze są Walentynki.
W sumie uzbierałoby się z dziesięć dni w roku, gdy sobie dobrze życzymy. A w pozostałe dni?
Spaceruję po ulicach i uśmiecham się do ludzi, czekając że może ktoś też się do mnie uśmiechnie, ale gdzie tam. Częściej patrzą na mnie z politowaniem. I z czego ten facet się cieszy? Zęby szczerzy i co?
Przechadzam się koło miejsc kultu i szukam oznak chrześcijańskiego miłosierdzia. Nie dostrzegam. Zapadło pewnie w zimowy sen i jeszcze się nie obudziło. Chociaż… Jakiś obrońca fundamentalnych zasad w imię miłości bliźniego napisał: „Znajdzie się kij na pedalski ryj”. Było nie było jest to jakieś życzenie.
À propos treści życzeń. Co to znaczy „wesołych świąt”? Mam się weselić, mam się cieszyć. Chociaż raz, dwa razy w roku. No to się cieszmy. Niech te życzenia nie będą pustosłowiem, banałem wypowiadanym od tak dla formy. Nie poruszajmy tematów drażliwych, nie spierajmy się, bo się spierać nie umiemy. Radujmy się z czegokolwiek. Wierzący niechaj świętują rocznicę zmartwychwstania Jezusa, niewierzący i wszelki „gorszy sort” niech się cieszy z nadejścia wiosny, inni niech świętują Paschę, wolne dni od pracy, ale cieszmy się.
Aha, można też cieszyć się we wtorek po świętach. Można sobie życzyć wszystkiego co najlepsze w środę, z okazji 1 maja, potem z okazji święta flagi, a potem jeszcze z Narodowego Święta Trzeciego Maja… Bo proszę miłych państwa „święta, święta i po świętach”, a bliźnim można być przez cały rok i lata następne.

Czego z uśmiechem życzy Państwu

Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *