Aktualności

Kto chce być elitą?

Cóż to takiego jest elita? To grupa ludzi, która wyróżnia się w danej społeczności ze względu na pewne cenione wysoko cechy lub dobra albo przywileje, jakie posiada – tak określa pojęcie elit Wielki Słownik Języka Polskiego.
Jeśli tak, to dlaczego z różnych badań wynika, że ponad dziewięćdziesiąt procent Polaków uważa, że do elity społeczeństwa nie należy. Większość uważa, że o przynależności do elity decyduje pieniądz, bogactwo, na drugim miejscu znalazła się sława, nawet jakże ulotna sława celebrytów. Natomiast wiedza i zdolności intelektualne znalazły się daleko w tyle.
Ba, więcej. Na pytanie, czy Polacy, którzy sami się do elity nie zaliczają, chcieliby, aby do elit trafiły ich dzieci, pozytywnie odpowiedziało jedynie 18 procent ankietowanych! Przeciwnego zdania było 62 procent.
Czy zatem rodzice nie chcą, aby ich dzieci były sławne i bogate?
Sądzę, że problem tkwi gdzie indziej. Elity to dla wielu jakiś odległy, obcy świat przeintelektualizowanych mądrali, co to dochrapali się zaszczytów, a nic nie wiedzą o życiu. Elity to także „ci u władzy”, elity polityczne, których głównym celem nie jest dobro ludzi, ale dobro osobiste. Elity wreszcie, to ci piękni mężczyźni i te piękne kobiety pokazywane w telewizji… Gdzie nam do nich?
To ostatnie pytanie (westchnienie) rodzi frustrację. Niemożność wybicia się rodzi zazdrość, a w ślad za tym niechęć do tych, którzy są po prostu lepsi, którym się udało, którzy mieli więcej szczęścia albo byli… po prostu bardziej pracowici.
Stąd już tylko krok do antyelitaryzmu, do obwiniania elit – słusznie, czy nie – za wszelkie zło, które nas spotyka. Takie rozumowanie z kolei prowadzi wprost do populizmu, a dalej do autorytaryzmu i totalitaryzmu.
Tak jest. „Obecne rządy (uwaga na liczbę mnogą) i elity są skorumpowane i utuczyły się na naszej krwi. My i tylko my będziemy dzielić sprawiedliwie, po nowemu, wicie rozumicie, towarzysze”.
I, jak mawia szef znanej Telewizji, „Ciemny ludek to kupi”.
Niestety, czasami, a obec-
nie coraz częściej, kupuje.
W wielu krajach do głosu doszli politycy i ugrupowania głośno występujący przeciwko „elitom”: w Stanach Zjednoczonych Donald Trump, w Wielkiej Brytanii zwolennicy brexitu, we Francji Jean-Luc Melanchon, we Włoszech Matteo Salvini oraz Ruch Pięciu Gwiazd, a w Polsce…. Prawo i Sprawiedliwość. Na fali krytyki „elit” w imię obrony interesów „ludu” zdobywali władzę.
Po pewnym czasie jednak obrońcom mas nie wystarcza już bratanie się z ludem. Tęsknią, jakże bardzo tęsknią za elitami, własnymi, nowymi elitami i koło się zamyka. Powstaje „czerwona burżuazja”, „brunatna burżuazja”, „czarna burżuazja”. A lud? Lud czeka na nowych „niezłomnych”.
Na zakończenie dwa stwierdzenia. Moim zdaniem, czy to się komu podoba, czy nie, motorem postępu nie jest żadna rewolucja (nawet Rewolucja Francuska – jak chcą niektórzy), ale właśnie elity, elity intelektualne, gospodarcze i edukacyjne!!!
Niestety, inne elity, elity władzy, w pogoni za szmalem i władzą często odrywają się od rzeczywistości i składanych uprzednio obietnic. Ich zdrada uderza rykoszetem w Bogu ducha winne elity intelektualne, gospodarcze, edukacyjne i samorządowe, mozolnie budujące przyszłość. Może nie świetlaną, ale obiecującą.
Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *