Miejsca i ludzie

W Ptasim Móżdżku na Grochowie

Sklepowy z pozoru szyld nad drzwiami Ptasiego Móżdżku w budynku przy ul. Łukowskiej 46 jest prosty, choć nieprawdziwy – „Papugarnia”. Nieprawdziwy, bowiem za drzwiami nie mieści się sklep zoologiczny, ale pierwsza w Polsce edukacyjna hala wolnych lotów.
– Edukacyjna, bo zapraszamy tu dzieci i dorosłych, opowiadamy o ptakach i ich życiu, organizujemy różnego rodzaju warsztaty, mówimy, że bezpośrednie obcowanie z ptakiem jest wielką wartością – opowiada Agnieszka Bańkowska, prowadząca ten szczególny ptasi ośrodek edukacyjny razem z synem, siostrą i mamą, podobnie jak ona pasjonatami. Właśnie tak, bo żadne z nich nie jest zoologiem ani biologiem.
– Oczywiście, przed urządzeniem Ptasiego Móżdżka kontaktowałam się z technikiem weterynarii, dużo czytałam o ptakach, zaglądałam na specjalistyczne fora, a teraz stałą opiekę roztacza nad nami lekarz weterynarii. A mnie wciągnął ptasi świat. Teraz chcę się nim podzielić z innymi – tłumaczy pani Agnieszka.
Najbardziej fascynujące są ruchliwe papugi. Można ich dotknąć, podrapać w brzuszek, pogłaskać. Papugi to ciekawskie stworzenia o inteligencji 3-letniego dziecka. Gadają, jeśli chcą oczywiście, wchodzą w interakcje z towarzyszami, rozpoznają kolory, uwielbiają smakołyki. Są wielce towarzyskie, wymagają nieustannej uwagi opiekunów i wymyślania im zabaw. A najlepszą z nich jest rozwijanie zawiniętej w papierek kuleczki, smakołyka.
– Proszę zostawić w szatni ubranie, torebki i zdjąć biżuterię – prosi zwiedzających pani Agnieszka. O tym, że to słuszna uwaga, przekonałam się, gdy jedna z lorys usiłowała „zbadać” moje kolczyki.
Czego tu nie ma na tych 205 metrach kwadratowych! A wielką liczbę ptaków uzupełniają hałas, pokrzykiwania i pogwizdywania niczym w „Ptasim Radiu” pana Tuwima. Biała kakadu Charlie, gimnastyczka wspaniała, trochę jeszcze nieufna i fukająca, intrygująco kaszle. Ale zapytana o zdrowie nie chce odpowiedzieć, przynajmniej wtedy, kiedy w pobliżu jest ktoś obcy. Ara zielonoskrzydła wita wszystkich gości. Poza tym lokatorkami Ptasiego Móżdżka są ara zwyczajna, amandy niebieskoskrzydłe, konury słoneczne z Ameryki Południowej. Dalej lorysy górskie i tęczowe, zwinnie siadające na głowie, rękach i plecach zwiedzających, wciąż domagające się pyszności. Są też ptaszęta malutkie – 10-centymetrowe amandy, zamieszkujące Australię, pochodzące z Chin mewki japońskie, ryżowce, żyjące na co dzień w lasach namorzynowych i bambusowych zaroślach, dwa razy mniejsze od gołębia domowego popielate z jasnymi kropeczkami gołąbki diamentowe, są przepiórki chińskie i pochodzące z Australii mnichy nizinne z rodziny papugowanych. Jest ich wszystkich w Ptasim Móżdżku 140 sztuk. Wszystkie mają swoją przestrzeń, dzięki czemu nie kłócą się z innymi gatunkami, a raczej w przyjaźni składają jajka i wspólnie się bawią.
– Nie wszystkie gatunki tolerują się, bo nie zawsze występują razem w naturze, dlatego nie powinny przebywać w jednej wolierze – mówi właścicielka ptasiego świata. Ptaki kupuje od handlarzy, których w Polsce jest niestety sporo. Lokatorzy Ptasiego Móżdżka życie mają jednak komfortowe. Na początku trzeba je oswoić, to znaczy ręcznie wykarmić młode i poświęcić im wiele czasu. Jak dziecku. Ale też radość z obcowania z nimi jest potem naprawdę wielka. Podobno nawet wywołuje uśmiech u niepełnosprawnych dzieci. A i zestresowani dorośli powinni także przejść sesję w Ptasim Móżdżku.
AL

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *