Na zdrowy rozum

Nie psujmy klimatu i atmosfery

Przyznam szczerze, że bywają takie chwile, gdy po prostu mam już dość polityki i polityków, zwłaszcza rządzących, ale bynajmniej nie tylko ich. A Państwo nie? Zdziwiłbym się.
Jeśli przez chwilę poczuję odrobinę spokoju, to zaraz ukochani politycy wymyślą coś takiego, że najmądrzejszy zgłupieje.
Weźmy dla przykładu ustawę o IPN. Albo jej twórcy byli tak niedoświadczeni w polityce i dyplomacji, albo już tak chcieli się przypodobać, choć nie bardzo wiem komu, bo przecież nie nacjonalistom, że stworzyli gniota prawnego, a na dokładkę sprowokowali nie zawsze adekwatną reakcję diaspory żydowskiej na całym świecie. Po co nam ta żaba – pytam?
Honoru Polski, jej dobrego imienia broni się nie ustawami, a mądrą i wyrobioną dyplomatycznie postawą. Broni się dobrze przygotowaną promocją, broni się otwartością na innych, a nie ksenofobicznymi ustawami.
I najgorsze, że my tak się staramy, a nikt nas nie chce kochać, a wręcz przeciwnie, każdy z sąsiadów ma o coś do nas pretensje. A tu idzie wiosna, czas miłości. Tak by się chciało powdychać świeże powietrze. I nawet na to przyjdzie nam poczekać. Mamy za to szumne zapowiedzi, że smog zniesiemy. Pytanie tylko, czy da się smog zlikwidować ustawą?
Proponuję, wzorem ustawy o IPN, zawrzeć w niej stosowne kary. Kto zatruwa nasze polskie, narodowe powietrze, podlega karze do… tu dowolna liczba.
Tylko jak zatruwa? Należałoby jakoś te zatrucia doprecyzować. Czym innym jest bowiem chwilowe zatrucie powietrza w towarzystwie, czym innym zatruwanie przez palenie śmieciami, czym innym zatruwanie przez samochody, a zupełnie czym innym zatruwanie powietrza narodowym dobrem, jakim jest węgiel. Nie można przecież umniejszać zasług górniczego trudu, nieprawdaż, towarzysze?
Że co? Że zdanie nie z tej epoki? Czyżby?
No i wreszcie czym innym jest zatruwanie atmosfery przez polityków. Tutaj wymiar kary powinien być najbardziej surowy, albowiem nie ma gorszego smogu niż ten wytwarzany przez jad niektórych prominentnych posłów. I nie ma znaczenia czy jest to jakiś senator, czy byleJaki poseł.
Trzeba by się nad taką ustawą mocno natrudzić, ale dobrze przygotowana mogłaby zyskać poklask, ba, może nawet Komisja Europejska poparłaby taką polską inicjatywę?
Zakończenie do tego felietonu dopisało życie. Otóż wybrałem się do Teatru Powszechnego na tak zwany „Kram z piosenkami”, tak zwany, bo z schillerowskim wodewilem ta prezentacja nie ma nic wspólnego. Leon Schiller stworzył zabawną śpiewogrę, a reżyser w Teatrze Powszechnym uczynił z tego coś, nie wiem co, na żenująco niskim poziomie. Jeśli dla niego powodem do zabawy jest udawanie seksu i tęgi pan wywalający swój brzuch i piersi, to gratuluję taktu i dobrego smaku.
Narzekamy często, że politycy schlebiają niskim gustom. Okazuje się, że nie tylko oni.
Przed wejściem na widownię była kontrola, trochę, jak na lotnisku. Zabierano miedzy innymi plastikowe butelki z płynem. Zdziwiłem się dlaczego, ale po tym spektaklu już wiem: żeby rozeźleni widzowie nie rzucali w aktorów.
Z obscenicznych dowcipów ze sceny, mało kto się śmiał i tak sobie pomyślałem, że zatruwanie pięknej atmosfery polskiej kultury też powinno być piętnowane. Nie karane, ale np. usuwane z towarzystwa.
Teatr Powszechny głosi, że jest teatrem, który się wtrąca. Wychodzi na to, że czasem bez potrzeby i bez sensu…
Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *