Kultura

Świąteczny savoir vivre, czyli o składaniu życzeń

Jeszcze sto lat temu niezłożenie życzeń świątecznych uznane byłoby za obrazę. Dziś raczej nie poczujemy się urażeni, chyba że czekamy na ciepłe słowo od kogoś bliskiego… Jak zatem formułować życzenia? Czego życzyć? W jaki sposób powinno się je przekazywać?
„Wesołych świąt i szczęśliwego Nowego Roku” to chyba najbardziej wytarta i powszechna formułka życzeń. Taki słowny automatyzm. Nie ma w nim nic złego w sklepie, w pracy czy na Facebooku. Uważajmy jednak, by wraz z takim schematyzmem nie zatracić skłonności do szczerych życzeń, składanych przy świątecznym stole komuś bliskiemu. Wysilmy wyobraźnię, bo warto. Niczego nie podpowiadam, ale osobiście nie chciałbym przy świątecznym stole usłyszeć „zdrowia, szczęścia, pomyślności”. Zgoda, większość z nas tego potrzebuje. Tak jak pieniędzy, mieszkania czy nowego samochodu. Jeśli jednak wiemy o konkretnych marzeniach lub problemach znajomego, to życzmy mu ich pomyślnego rozwiązania. Na przykład rejsu dookoła świata. Jeśli nie wiemy, życzmy mu może satysfakcjonujących preferencji emocjonalnych? Brzmi nieźle…
Z drugiej strony taka wiedza może nasze życzenia zakończyć gafą. Wspomnienie o skutecznej diecie wcale nie brzmi mile w uszach osób borykających się z nadwagą. Lepiej już wtedy wyklepać typową formułkę. W dodatku uważam, że na rzeczy tak przyziemne jak diety, remonty czy obrona dyplomu nie warto trwonić magicznej mocy świątecznych życzeń.
Przy świątecznym stole osobiście życzmy najbliższym czegoś adresowanego specjalnie do nich.
Jeszcze niedawno nietaktem było telefoniczne składanie życzeń. Tylko osobiste ich złożenie lub ozdobna karta świąteczna były stosownym środkiem wyrazu. Kartki świąteczne stają się powoli reliktami. Dziś wciąż królują te z gotowym nadrukiem. Niestety, wiele z nich to brokatowe landrynki lub kiczowate obrazki z muzyczką.
Tymczasem świat idzie naprzód. W dobie różnorodnych technologii życzenia składamy sobie SMS-ami, mejlowo, na Facebooku czy Twitterze. Dzisiejsze wierszyki, gify czy filmiki nie są złe, bo przynajmniej świadczą o pamięci, choć wysyłane są automatycznie do wielu adresatów. Może warto dopisać do nich choć kilka słów od siebie?
W dodatku nowe technologie pozwalają wracać do tradycji. Jak choćby smartfonowa aplikacja, dzięki której można stworzyć oryginalną e-kartkę świąteczną i wysłać ją komuś bliskiemu.
Uważajmy też na wierszowane życzenia. W okresie międzywojennym były to zwykle oryginalne utwory poetyckie. Dzisiaj królują częstochowskie rymy. W dodatku nie zawsze smaczne.
Andrzej Opala

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *