Na zdrowy rozum

Nasze narodowe święta

Kiedy usłyszałem w reklamie, że oto sklep tej firmy przygotował wszystko na „polskie święta”, to zwątpiłem w istotę moich władz umysłowych. Od dziecka bowiem uczono mnie, że pod koniec grudnia świętujemy pamięć narodzin Jezusa Chrystusa i dlatego też są to święta wyznawców religii chrześcijańskiej. Wszelkich wyznawców, nie tylko Polaków.
Ja wiem, trudno pojąć, że w innych krajach nie ma kolacji wigilijnej, że zgromadzeni przy stole nie dzielą się opłatkiem, ale nieśmiało chciałbym przypomnieć, że karp, choinka i święty Mikołaj to tylko ozdobniki świąt, których istotą są narodziny Chrystusa, syna Bożego, przyczyniającego się, wedle religii, do zbawienia wszystkich. Nawet tych innej wiary, nawet niewierzących, bo taka jest istota chrześcijaństwa, bo taka jest istota miłosierdzia Bożego. A przynajmniej ja tak te święta rozumiem, bo taką naukę religii wyniosłem z domu.
Pozwalam sobie przypomnieć te prawdy, bo znów powracają narodowe demony i to nie tylko podczas niesławnej pamięci marszu niepodległości, gdzie ludzie mieniący się synami tego narodu, niosący hasła odwołujące się do Boga, honoru i ojczyzny jednocześnie ziali nienawiścią do INNYCH.
Hitlerowcy też mieli na klamrach pasków napis „Got mit uns”.
Czy my aby mówimy o tym samym Bogu, o tym samym Chrystusie, o tych samych świętach?
Przymiotnik narodowy, nie wiedzieć czemu, ze szczególną lubością używany jest i nadużywany prze reżimy totalitarne lub autorytarne.
W Niemczech od 1933 roku dominował narodowy socjalizm, a dla odmiany, gdy powstała u nas namiastka późniejszego rządu komunistycznego, to nazwała się Krajową Radą Narodową, później zaś mieliśmy wszędzie rady narodowe, od województwa po gromadę.
I dziś ponownie wszystko co tylko możliwe staje się narodowe – od mediów narodowych poczynając, a na narodowych organizacjach kończąc.
Czyż nie wystarczy, aby te instytucje były po prostu polskie bez innych przymiotników? Przeżyliśmy już, przynajmniej Ci nieco starsi, demokrację ludową, socjalizm z ludzką twarzą i inne izmy ze stosownymi przymiotnikami, i marzą mi się określenia normalne, trochę w stylu Tuwima: „Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość, sprawiedliwość”.
Niech miłosierdzie dotyczy wszystkich, niech wiara i religia będą normalne, a nie na pokaz i bez przymiotników, niech Polska będzie polska, bez żadnych dodatkowych określeń, niech ludzie będą ludzcy, wszyscy ludzie, ci z Wiejskiej i Nowogrodzkiej też, a tylko stadion nad Wisłą niech będzie narodowy.
Tego wszystkim i sobie na te święta Bożego Narodzenia i na cały nadchodzący rok – z głębi serca polskiego i europejskiego życzę.
Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *