Wydarzenia

O konieczności poznawania historii Pragi (2)

Lokalna społeczność ma nie tylko prawo do wiedzy o przeszłości miejsca, w którym żyje. W czasie, gdy świętujemy Dzień Niepodległości, jest to wręcz patriotyczny obowiązek, gdyż wiedza ta jest nieodzowna w prawidłowej edukacji historycznej młodego pokolenia. Możliwość poznawania własnej historii sprzyja integracji społeczności lokalnej, zbliża do siebie mieszkańców, uświadamia liczne ukształtowane przez wieki powiązania i zależności. Dzieje naszej dzielnicy, bez żadnej wątpliwości i fałszywej skromności, służą także zewnętrznej promocji stolicy Polski.
Zjawisko fizycznego oddalenia czy wręcz odseparowania obu brzegów stolicy, o czym pisałem wcześniej, potęguje dodatkowo wyjątkowo szeroka w tym miejscu dolina Wisły. Przez lata stanowiła wyraźną granicę pomiędzy miastem lepszym a gorszym. Prawobrzeżna Warszawa przez długi czas była uznawana za strukturę mniej wartościową, gorszą niż „pańsko-mieszczański lewy brzeg”. Standard zabudowy zawsze był tu niższy niż po drugiej stronie rzeki, a zamiast wyspecjalizowanego przemysłu lokowano tu więcej „brudnych” zakładów pracy, stanowiących zaplecze dla zachodniej części miasta. Trudne warunki życia nigdy nie przyciągały na Pragę elit. Co więcej, decyzją władz miejskich przekwaterowano tu dużą ilość rodzin biednych, nierzadko dotkniętych patologią. Ludność zamieszkująca tę dzielnicę zazwyczaj należała do niższych warstw społecznych, odznaczała się gorszym poziomem wykształcenia i nie miała dużych szans na społeczny awans.
Pogłębiające się rozwarstwienie i przepaść trafnie określił redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Bolesław Koskowski, pisząc już w 1902 r. w artykule „Miasto tajemnicze”, że „Nikt nie zna tego miasta, czy jak kto woli, przedmieścia. O Pradze można mówić z wami, jak np. o Timbuktu: nikt nie był ani tu, ani tam… Właściwie o Pradze nie mówi się wcale, jak się nie mówi o praniu bielizny w wykwintnych salonach”.
W podobnym tonie zabrzmiały tezy artykułu „Odkrywamy Pragę”, jaki 4 sierpnia 1939 r. zamieścił „Kurier Warszawski”. Jego autor pisał „Warszawa nie zna dobrze swojej siostrzenicy Pragi. (…) Zbyt mało interesujemy się Pragą”.
Fałszywy obraz?
Z dotychczasowych rozważań można zatem wywnioskować, że trzy główne czynniki hamowały rozwój Pragi. Pierwszy z nich to owa szeroka rzeka, drugi to sąsiedztwo książęcego, a później królewskiego grodu i wreszcie trzeci – brak dogodnego połączenia mostowego z lewym brzegiem Wisły.
W efekcie takich historycznych zaszłości wytworzony został obraz Pragi, jaki pokutuje do dziś, czyli dzielnicy niebezpiecznej i zaniedbanej, co zdają się potwierdzać badania opinii społecznej (choć już nie do końca badania przestępczości).

Dzieje najstarsze uczą nas poczucia godności
Obecny stan badań, odkryte dokumenty źródłowe, opracowania i coraz powszechniej udostępniane pamiętniki czy zapiski kronikarskie, pozwalają jednak postawić tezę, że to właśnie Warszawa jest dłużnikiem Pragi, gdyż swój rozwój, bogacenie się czy bezpieczeństwo zawdzięcza swej prawobrzeżnej sąsiadce.
Po co ta wiedza jest potrzebna, jaki z niej pożytek dla dzisiejszych mieszkańców Pragi-Południe? Co przeciętny mieszkaniec ulicy Grochowskiej, Francuskiej, Saskiej, Kinowej i innych chciałby wiedzieć, co jest w stanie zatrzymać jego uwagę i skłonić do zastanowienia? Może etymologia nazw ulic i placów, pochodzenie rodów praskich, ciekawe wydarzenia związane z określonymi miejscami dzielnicy lub informacje, które jeszcze nie znalazły swego potwierdzenia w źródłach lub innych dowodach są tym, co przyciągnie uwagę. Uwagę i zainteresowanie tak potrzebne do rozpoczęcia procesu budowy lokalnego patriotyzmu wyrażającego się dumą z przynależności do lokalnej społeczności.
Profesor Aleksander Gieysztor napisał w roku 1970: „Dzieje najstarsze uczą nas poczucia godności związanego z tym jakże prostym na pozór, a jak bogatym zjawiskiem, nazywanym ciągłością kulturową, etniczną i narodową. Pamięć zbiorowa Pragi, pracowitej i zaradnej, bohaterskiej i umęczonej, odradzającej się raz po raz spod warstw spopielonych domów i warsztatów, gdzie każda garść ziemi przesiąknięta jest krwią przelaną za wolność narodową…”.
Właśnie tę pamięć zbiorową, składającą się z tysięcy pamięci cząstkowych mieszkańców Pragi-Południe, należy pobudzać i umacniać, dostarczając jej „pożywienia” w postaci informacji dostosowanej do różnych odbiorców. Łatwiej wówczas zrozumieć, kim jesteśmy i skąd przychodzimy.
„Człowieku, sługo wieczny! Bo nie tylko zmysły,
ale i sądy twoje od drugich zawisły.
Pierś dziecinną ojcowskie napełniają czucia,
gdyś młody, uciskają zwyczajów okucia.
Nieraz myślisz, że zdanie urodziłeś z siebie,
a ono jest wyssane w macierzystym chlebie.
Albo nim nauczyciel poił ucho twoje,
zawżdy część własnej duszy mieszając w napoje.
A tak gdzie się obrócisz, z każdej wydasz stopy,
żeś znad Niemna, żeś Polak, mieszkaniec Europy”.
Przywołane słowa pochodzą z wiersza Adama Mickiewicza „Do Joachima Lelewela”, napisanego w roku 1822. Myśl zwarta w cytowanym fragmencie określa to, kim jesteśmy. Nasze „zmysły” i „sądy” zależą od innych ludzi, w tym głównie od rodziców, nauczyciela, który „ucho poi”, a także od miejsca, z którego się wywodzimy i które na zawsze już pozostanie w nas: rodzinnego domu, małej ojczyzny, Polski, Europy. W roku 1844 Karol Libelt objaśniał to tak: „Aby naród mógł wolę swoją objawić, a zatem, aby mógł zostać państwem, trzeba mu bytu politycznego, a na nim, jak na podstawie, wznosi się gmach państwa. Bez bytu politycznego nie ma państwa, ale bez bytu politycznego jest ojczyzna i ta oto ogromna jest różnica między ojczyzną a państwem. (…) Ojczyzna wyższą jest ideą, niżeli idea państwa”.
Każdy mieszkaniec Pragi-Południe powinien traktować swoją dzielnicę jak dom własny w podejściu reprezentowanym przez księdza Józefa Tischnera, czyli by dom był miejscem, w którym człowiek czuje się „sobą u siebie”. By jednak zamiar ten osiągnąć, należy rozpocząć odnowę ducha patriotycznego już teraz. Dobór metod i treści przekazu musi uwzględniać potrzeby grup docelowych, do których kierujemy przekaz historyczny.
Patriotyzm oparty o kształtowanie dumy z faktu przynależności do lokalnej ojczyzny musi być budowany, zwłaszcza w okresie dzieciństwa, na bezpośrednim, osobistym stosunku jednostki do małego, prywatnego środowiska. Nie wolno jednocześnie zaniechać działań na rzecz tworzenia poczucia przynależności do szerszej wspólnoty narodowej. Pozwoli to wykształcić przekonanie, że dla struktury społecznej opartej na wspólnych przekonaniach ludności zamieszkującej dane miejsce nie jest ważna kwestia odległości fizycznej od danego terytorium. Pozwoli uniknąć sytuacji, która nazywana jest „śmiercią dziejową”, gdyż z takiej śmierci nie ma już zmartwychwstania.
Mickiewicz przewidywał proroczo, że „przechowywanie ojczyzny w duchu ludzi żyjących było jedynym sposobem jej ocalenia”. Dał temu wyraz w swych „Księgach pielgrzymstwa polskiego”.
Praga wciąż jest tajemnicą
W ostatnich latach o warszawskiej Pradze mówi się i pisze coraz więcej. Zwiększa się liczba publikacji na jej temat. Nie znaczy to bynajmniej, że wszystkie tematy zostały wyczerpane. Praga wciąż kryje przed nami tajemnice, wynikające z braku współczesnych badań archiwalnych, szczególnie w odniesieniu do czasów nowożytnych. Poznanie jej historii oraz reliktów burzliwej i niejednokrotnie tragicznej przeszłości tej części miasta, stanowi jeden z warunków ochrony dziedzictwa prawobrzeżnej Warszawy.
Potrzebne jest to także do obalenia negatywnych i uwypuklenia pozytywnych stereotypów, z których zbudowany jest wizerunek naszej dzielnicy. Daje to świetną okazję do rozbudzania ciekawości i kształtowania lokalnego patriotyzmu oraz pokazania Pragi-Południe jako miejsca wyjątkowego na tle innych dzielnic.
Waldemar Włoszczak

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *