Kultura

Nie mamy się czego wstydzić! (3)

Ostatnia część cyklu historycznego dotyczącego genezy i rozwoju Pragi. W poprzednich odcinkach poznaliśmy historyczne i ekonomiczne uwarunkowania, dzięki którym mogła rozwinąć się na prawym brzegu Wisły praska część stolicy kraju. Nasi przodkowie byli ludźmi zaradnymi, wytrwałymi i przywiązanymi do swojego miejsca zamieszkania. Odbudowywali domy i kamienice po wojennych pożogach, stając się potrzebną Warszawie częścią jej „organizmu” miejskiego.
Rosnąca popularność Pragi spowodowała znaczny napływ ludności ze stanu szlacheckiego, magnaterii ale i rzemieślników oraz kupców. Szybko rosła liczba, wielkość i świetność pałaców, pałacyków, dworów, dworków i innych budowli. Swoją obecność zaznaczyły na prawym brzegu Wisły rody: Radziwiłłów, Sapiehów, Załuskich, Branickich, Dembowskich, Ogińskich, Krasińskich, Tyszkiewiczów, Massalskich i Moszyńskich.

Coraz bliżej Warszawy

W XVII wieku, wraz ze zmianą charakteru osad z wiejskich na miejskie, zmienia się również relacja Pragi do Warszawy. Z zaplecza aprowizacyjnego, miejsca uzupełnienia stanów osobowych armii oraz „marketu budowlanego” Praga zmienia się w zaplecze wsparcia logistyczno-materiałowego. Wraz ze wzrostem liczby usług rzemieślniczych i usługowych wzrasta ilość kupców, nie tylko warszawskich, którzy przywożą coraz szerszy asortyment towarów, w tym coraz bardziej luksusowych, a dotychczas nieznanych. Wszystkich ściągają tu liczne ułatwienia, przywileje, ulgi celne i handlowe, zapewniające większe i szybsze zyski przy jednoczesnych niższych kosztach utrzymania. Praga monopolizuje praktycznie wiele dziedzin życia gospodarczego. Prascy rzemieślnicy w drugiej połowie XVII wieku wiodą prym w takich dziedzinach jak handel zbożem, bydłem, nierogacizną, drewnem i skórami, a w końcówce XVIII wieku suknem .
Do monopolizacji wielu dziedzin produkcji rzemieślniczej i handlu znacznie przyczyniła się działalność między innymi Samuela Jakubowicza, zwanego Zbytkowerem, protegowanego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który przejął w swoje ręce handel wołami, pędzonymi masowo do prawobrzeżnej Warszawy z pól i kresów Polski Wschodniej. Założył własną rzeźnię i magazyny mięsne. Wybudował garbarnię, w której praktycznie przetwarzał wszystkie skóry dostępne na Pradze. Założył duży tartak, gdzie na skalę masową obrabiał drewno, będące od wieków przedmiotem handlu praskiego, oraz młyn i dwie gorzelnie. Praska osada staje się w tym czasie terenem wszechstronnego rozwoju, polegającego na monopolizowaniu praktycznie całego handlu i rzemiosła.
Ze spisu poprzedzającego przyłączenie Pragi, Golędzinowa i Skaryszewa w 1791 r. do Warszawy wynika, że 7283 ich mieszkańców stanowili handlarze, szewcy, krawcy, garbarze, przewoźnicy, urzędnicy miejscy, skarbowi i mostowi, zamieszkujący w 540 domach położonych przy 34 ulicach. Pracowali oni między innymi w 20 garbarniach, 11 browarach, 9 austeriach, rzeźni, młynie i manufakturze sukienniczej.

Danina krwi
Praga historyczna stała się również miejscem ostatniej bitwy I Rzeczypospolitej. Promujmy zatem to pełne tajemnic i historycznych świadectw miejsce. Pamiętajmy, że stojący obok cerkwi niepozorny czarny metalowy krzyż z napisem „Zginęli, bo byli Polakami. Mieszkańcom Pragi pomordowanym przez wojska Suworowa 4 listopada 1794 roku. Rodacy” jest hołdem oddanym poległym, ale i wielkim patriotycznym zobowiązaniem.
Niestety, nawet w okresie ostatniego ćwierćwiecza niewiele uczyniono, by uczcić pamięć bohaterów owej rzezi. Sprzeniewierzamy się zatem zobowiązaniu, które znalazło się w 1994 r. w kościele Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej, na miejscu dawnego klasztoru bernardynów: „Mieszkańcom Pragi, w 200-lecie rzezi, ofiarom rosyjskiego ludobójstwa. Gdybyśmy o nich zapomnieć mieli, Ty, Boże, zapomnij o nas. Polacy”.
Wielu współczesnych mieszkańców Pragi nie rozpoznałoby zapewne swojej dzielnicy w przejmujących strofach wiersza Marii Konopnickiej:

„Dymią zgliszcza i krew dymi,
w jeden mordu stos olbrzymi,
a przez trupy do Warszawy
sam Suworow wchodzi krwawy.
Suworowie! Póki żyjesz
krwi tej z rąk twych nie obmyjesz!
Imię będziesz miał u świata,
nie żołnierza – ale kata”.

Nie pozwólmy, by takie zapisy popadły w zapomnienie i zatarły się w pamięci współczesnych. Dbajmy o to, co i u nas, na Pradze-Południe, ważne i istotne, gdy chodzi o daninę krwi złożoną przez mieszkańców dzielnicy. „Zaniedbany cmentarz Kamionkowski stał się po strasznej klęsce ostatnim schronieniem dla poległych powstańców kościuszkowskich. Wśród wielu, których nie znamy spoczął tutaj w mogile ziemnej generał Jakub Jasiński, który swym przyjaciołom mawiał, że umrzeć potrafi, ale się nie podda i słowa dotrzymał, gdy nie przyjmując „pardonu” zginął od ciosów pałaszy. Obok niego pochowano pułkownika artylerii Górskiego, który wraz ze swym synem, porucznikiem artylerii, również nie skorzystali z dobrodziejstwa poddania się i polegli obok siebie. Obok nich siedemnastoletni ochotnik Antoni Wisłocki, należący do baterii pułkownika Górskiego, pochowany wraz ze swym dowódcą, gdyż oddał życie za Ojczyznę”, pisał w roku 1858 Kazimierz Wł. Wójcicki, literat i wydawca, historyk Warszawy.
Zróbmy wszystko, by utrwalić w świadomości narodowej wiedzę, którą pozostawił nam jako spuściznę ksiądz Wincenty Trojanowski. Zgodnie z jego przekazem zwłoki generała Jasińskiego uniesiono z pola bitwy i pochowano w ziemnej mogile na kamionkowskim cmentarzu, tuż obok poległych towarzyszy, m.in. gen. Tadeusza Korsaka. Wszystkim zatknięto drewniane krzyże, a tylko na grobie Jasińskiego około 1796 r. położono kamień kwadratowy z wyrytym napisem, ułożonym przez innego Korsaka – Rajmunda „Jakubowi Jasińskiemu poległemu dnia 4 listopada 1794 roku. Niebo Twym grobem, napis wieków podziwienie, Rodacy schylcie czoło na Jego wspomnienie”. Jak podaje ksiądz Trojanowski krzyże te, jak i płyta, zniknęły w 1831 roku.
Uczmy patriotyzmu na przykładzie bohatera Pragi, o którym tak wzruszająco pisał w swej epopei, „Panu Tadeuszu”, nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz:

„Dalej Jasiński, młodzian piękny i posępny,
obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny,
stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali,
siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali”.

Propagujmy przyjaźń i braterstwo broni, ukazując wiernego aż po grób, wspomnianego wyżej „nieodstępnego towarzysza Jasińskiego”, prawdopodobnie nie Tadeusza, ale Samuela Korsaka, który według biogramu w „Polskim słowniku biograficznym” był posłem wileńskim, działaczem powstania litewskiego i podobnie jak Jasiński i Tadeusz Korsak zginął na szańcach Pragi.
Nie zapominajmy nazwisk Jasińskiego i Korsaków, gen. Pawła Grabowskiego, wspomnianych wyżej pułkownika Szymona Górskiego i jego syna, siedemnastoletniego ochotnik Wisłockiego, pułkownika Walentego Kwaśniewskiego, pułkownika Feliksa Grabowskiego, niemal całego pułku żydowskiego Berka Joselewicza oraz licznych, ochotniczych rzesz patriotów polskich i litewskich.

Praga – siostra Warszawy
Nie jest istotne w tym momencie, czy rację miał Jędrzej Słowaczyński, pisząc w pierwszej praskiej monografii z 1835 r., że „Praga (rozumiana jako rejon prawobrzeżny – przyp. autora) jest młodszą siostrą Warszawy”, czy raczej profesor Aleksander Gieysztor, stwierdzając ponad sto lat później, iż „Praga jest raczej siostrzycą starszą, której po pierwszym sukcesie długo się nie wiodło”. Kwestią najistotniejszą jest rozbudzanie poczucia dumy z przynależności do lokalnej małej ojczyzny noszącej stare nazwanie Praga.

Waldemar Włoszczak

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *