Na zdrowy rozum

Inicjatywy i ducha nie gaście

Po drugiej wojnie światowej, na fali traumatycznych przeżyć i dzięki rozwojowi gospodarczemu, powstała koncepcja państwa opiekuńczego, popularna aż do lat 80. XX wieku. Chodzi o państwo kapitalistyczne z silnym interwencjonizmem państwowym (będącym przeciwieństwem liberalizmu ekonomicznego), kładące szczególny nacisk na rozwiązywanie problemów społecznych. Oto kilka przemyśleń o tej koncepcji.
Prawodawstwo państwa opiekuńczego zabezpieczać przed starością, chorobami, niepełnosprawnością czy bezrobociem. Daje powszechny dostęp do państwowego szkolnictwa i służby zdrowia, osłony socjalne, zasiłki dla bezrobotnych, budownictwo komunalne, wyższe emerytury i renty, dotacje do eksportu itp. Wydatki te finansowane są z wysokich podatków różnej maści.
Ta koncepcja, sprawdzająca się na zachodzie Europy w latach dobrobytu, doprowadziła jednak do nadmiernego rozrostu opiekuńczości państwa, a co za tym idzie do drastycznego ograniczenia wolności osobistej każdego człowieka. Stworzono niewiarygodną ilość zakazów i nakazów, ograniczając nie tylko życie osobiste, ale także inicjatywę gospodarczą. Poddaliśmy się takiemu procesowi i takiej koncepcji, co w konsekwencji doprowadziło do totalnego rozleniwienia społeczeństw i braku inicjatywności.
Państwo, a w ślad za nim najróżniejsze organizacje społeczne, stworzyło i tworzy nadal totalną atmosferę zagrożenia – od ataków terrorystycznych poczynając, a na wyborze właściwej „zdrowej” wody mineralnej kończąc. Reprezentujące państwo partie polityczne prześcigają się w werbalnym zapewnieniu nas o swoich misjach, zmierzających do poprawy warunków socjalnych.
I, niestety, wiele osób wierzy w tę wszechmoc państwa, poddając się bezmyślnie kolejnym zakazom i nakazom.
Napisałem „niestety”, gdyż taka wizja jest wielce kłamliwa i podszyta niebywałą hipokryzją. Pełne szczęśliwości wszelakiej państwo nie istnieje, zaś większa czy mniejsza szczęśliwość nie zależy od opieki państwa, lecz od możliwości rozwijania inicjatyw jego obywateli. To nasza myśl, nasza przedsiębiorczość, kreatywność, innowacyjność są gwarancjami rozwoju. Natomiast nadmiar regulacji prawnych i nadopiekuńczość prowadzą do hamowania aktywności i konkurencji, zaburza rozwój.
Niebagatelny jest też aspekt ekonomii kryzysu. Coraz trudniej rządom realizować uzgodnione zdobycze socjalne, dać dobrą ochronę zdrowia i dobre wykształcenie czy zapewnić bezpieczeństwo, zwłaszcza że organa ścigania zajęte są głównie ściąganiem haraczy od obywateli.
Nie łudźmy się – państwo opiekuńcze wcześniej czy później musi zbankrutować i oby stało się to jak najszybciej. Wyjdziemy z kryzysu, gdy uwolnimy się od nadopiekuńczości państwa.
Oczywiście stracimy wiele przywilejów, ale zyskamy wolność. Tylko czy po dziesiątkach lat dobrowolnej niewoli potrafimy sami zorganizować sobie życie?
Większość z nas, Polaków, daje sobie radę, ale niektórzy nadal wierzą w cuda i miraże nieodpowiedzialnych polityków. Natomiast zachód Europy czeka prawdziwa rewolucja mentalnościowa, albowiem myśmy już dawno porzucili socjalistyczne mrzonki, a oni tkwią w nich nadal po uszy.
Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *