Na zdrowy rozum

Francuskie perfumy

Za oknami ciągle jeszcze pełnia lata, szkoły tchną wakacyjną ciszą, a mnie ciągle brzmią w uszach francuskie piosenki, bo też rozbrzmiewały one w wielu miejscach i wielokrotnie minionej wiosny i lata. I na święcie Saskiej Kępy, i podczas święta Francji w Parku Skaryszewskim, i podczas konkursu piosenki francuskiej, i wreszcie podczas znakomitego koncertu Justyny Bacz w Promie.
O tym, że piosenka francuska ma swój wdzięk i czar, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. I choć dziś dominują utwory i zespoły angielskojęzyczne, tak jak angielski wyparł francuski z salonów, to jednak urok tych chansons nie przeminie nigdy.
Jednak piosenka to tylko pretekst, taki w pewnym sensie ambasador francuskiej kultury, gdyż za nią idzie pokaz kultury francuskiej, smaki francuskiej kuchni, aromaty win, zapachy perfum. I to wszystko staje się coraz bliższe nam właśnie na Saskiej Kępie.
Nie trzeba wielkich słów, deklaracji przyjaźni polsko-francuskiej. Wystarczy zaraźliwy zapał pana Ryszarda Kalkhoffa, dobra wola i wytężona praca Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej, życzliwość władz dzielnicy oraz ambasady francuskiej i mamy najpiękniejszy tort przyjaźni.
O „radosnym święcie Francji” zorganizowanym w parku Skaryszewskim wspomniał nawet w swoim przemówieniu z okazji święta 14 lipca ambasador Francji w Polsce Pierre Levy.
To prawda, że akurat Francja i Francuzi w Polsce mają specjalny sentyment do Saskiej Kępy właśnie. Nazwy tutejszych ulic: Francuska, Paryska, Wersalska, Bajońska, Alzacka, Lotaryńska… przyciągają. Przyciąga piękno tej małej ojczyzny, przyciąga Liceum Francuskie i jak sądzę specyficzny klimat Saskiej Kępy.
Niektórzy martwią się już, co będzie, gdy za kilka lat wspomniane liceum wyprowadzi się z Saskiej Kępy? Czy wraz z nim zniknie z Francuskiej francuski język? Żywię nadzieję, że nie, bo gdzie Francuzi w Warszawie znajdą taki klimat i takich przyjaznych gospodarzy, jakimi są mieszkańcy Saskiej Kępy?
W czasach, kiedy – jak stwierdził ambasador Levy – „w naszych stosunkach bilateralnych pojawiły się trudne chwile”, na Francuskiej żyjemy w innym świecie, w świecie przyjaźni, wzajemnego poszanowania i miłości do tego, co piękne w kulturze, w piosence, w życiu. To właśnie, w tych czasach, Ci, których wymieniłem powyżej, to właśnie mieszkańcy Saskiej Kępy stają się najlepszymi ambasadorami Polski, Europejczykami i przyjaciółmi Francji. My nie zamierzamy nikogo uczyć jeść widelcem, my sami się chętnie uczymy.
„Jestem dumny – powiedział Jego Ekscelencja Pierre Levy – że Francuzi (wybierając prezydenta Macrona) pokazali swoje przywiązanie do wartości republikańskich i do wartości europejskich, stawiając opór terrorystycznemu zagrożeniu i przeciwstawiając się mowie nienawiści, podziałom i zamykaniu się na świat nienawiści”.
Przyjdzie nam jeszcze długo się uczyć i wypatrywać polskiego Macrona, ale chyba na Saskiej Kępie myślimy podobnie.
Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *