Miejsca i ludzie

Z historii rzemiosła kamionkowsko-grochowskiego, cz. II

Losy fabryk i warsztatów rzemieślniczych w naszej dzielnicy przeplatały się wzajemnie. Jedne wyrastały z drugich, bywały dla siebie inspiracją i punktem odniesienia. Nawet dziś czujne oko miejskiego badacza wychwyci ślady tych powiązań.
Wiele znanych zakładów i fabryk zaczynało jako skromne warsztaty rzemieślnicze. W mniejszej skali można to było zaobserwować na ul. Kaleńskiej, dziś jednej z ciekawszych ulic pod względem miejskich kontrastów. Tutaj właśnie mieli osiedlić się rzemieślnicy ze wsi Kaleń. Warsztaty, które założyli, specjalizowały się w wyrobach metalowych, a jeden z najbardziej rzutkich, grawer Józef Chyliński, z czasem przeobraził swój interes w fabrykę. Wyrobami metalowymi zajmowała się również sąsiednia fabryka, produkująca okucia rymarskie, siodlarskie, do waliz, kufrów i teczek. Można uznać, że genius loci tej tradycji utrzymuje się do dziś. Tuż za rogiem, na ul. Kobielskiej 52, od ponad 40 lat działa Pracownia Grawerska Tondo.

Rzemiosło techniczne
Słynne Polskie Zakłady Optyczne (PZO) również miały swojego rzemieślniczego prekursora. Był to warsztat Kolberg i S-ka założony w 1919 r. przez kilku mechaników optyków, którzy wrócili z Rosji. Wśród nich był inżynier i patron fabryki Henryk Wilhelm Kołobrzeg-Kolberg. Napływ zamówień sprawił, ze zakład po trzech latach zmienił się w Fabrykę Aparatów Optycznych i Precyzyjnych, a następnie w Polskie Zakłady Optyczne. Wytwarzano tu lupy, mikroskopy szkolne i laboratoryjne, które zresztą w ofercie firmy widnieją do dziś.
W PRL bliskość fabryk nie musiała oznaczać likwidacji specjalistycznego rzemiosła, ale mogła też sprzyjać jego funkcjonowaniu. Niedaleko PZO, w kamienicy przy ul. Grochowskiej 271, istniał Zakład Optyki Instrumentalnej i Mechaniki Precyzyjnej. Założył go, pracujący wcześniej w PZO, optyk mechanik Piotr Lewandowski. Pan Piotr wytwarzał w swoim zakładzie mikroskopy, montując je ręcznie z części przemysłowych i umieszczając w drewnianej obudowie. Jedno z takich urządzeń znajduje się w zbiorach Muzeum Warszawy.
Jeśli chodzi o branżę optyczną mamy jeszcze na Kamionku jedną ciekawostkę. Od prawie 20 lat na ul. Mińskiej istnieje miejsce, które znają wszyscy optycy i większość okularników w Warszawie. To naprawa okularów Optis, jedyny punkt, w którym fachowcy uratują uszkodzone okulary. Pracują palnikiem, który np. pozwala im spawać tytanowe oprawki i mają oryginalny cennik, ujmujący skomplikowane relacje na linii klient/fachowiec.

Komputery… z Kobielskiej
Na Grochowie rzemieślniczo wytwarzano nie tylko mikroskopy, ale również… pierwsze komputery! Na ulicy Kobielskiej 73 znajdował się maleńki Zakład Elektroniki Profesjonalnej. W listopadzie 1984 r. zbudowano tu pierwszy komputer Agat. O jego twórcy tak pisano w „Przeglądzie Tygodniowym” (20/86): „Inżynier Jacek Kiełczewski chciał stworzyć dobry komputer personalny. I wygrał. Jego Agaty zyskują coraz większą popularność. Klienci czekają w kolejce”. I dalej: „Kiełczewski wygra, ponieważ zrezygnował ze współpracy z przemysłem. Uruchomił produkcję rzemieślniczą. W jednej z warszawskich suteren na Pradze powstają kolejne komputery bez udziału wielkich instytutów badawczych”. Chociaż Agaty skonstruował Kiełczewski wraz ze swoimi młodszymi współpracownikami, należy wspomnieć o inżynierze Kazimierczuku, który przy pomocy ślusarzy wyposażył te urządzenia w klawiatury.

Szyjemy dla Mody Polskiej
Zmieńmy teraz branżę. Podczas gdy w poprzednim ustroju rodzimy przemysł pracował głównie na rynek zewnętrzny, rzemiosło i drobna wytwórczość zaspokajały potrzeby krajowego odbiorcy. Doskonale widać to na przykładzie giganta – Zakładów Przemysłu Odzieżowego Cora, oraz jego lokalnego odpowiednika, zatrudniającej rzemieślników Spółdzielni Pracy Krawców Moda. Patrząc na liczebność placówek spółdzielni w starej książce telefonicznej można uznać, że na Pradze-Południe nie było kwartału ulic bez punktu usługowego opatrzonego ich logo. Z pewnością była jedną z największych tego typu spółdzielni w Warszawie, zatrudniała ponad 1000 pracowników w ponad 40 punktach usługowych i zakładach, od Falenicy po Bródno. Spółdzielnia działała w latach 1948-2000. W 1976 r. została połączona ze Spółdzielnią 1 Maj i przeniesiona z ul. Kickiego 1 na ul. Skaryszewską 15, gdzie zajmowała cały budynek. Na parterze była krojownia, dział handlowy w drugiej klatce, a magazyny na Lubelskiej 30/32. Spółdzielnia regularnie wystawiała swe kolekcje na Targach Poznańskich i szyła dla Mody Polskiej. Jej długoletni prezes, p. Marczak, wspominany przez wszystkich jako doskonały organizator, dbał o rozwój spółdzielni i znajdował lokale dla utalentowanych krawców. Sądząc po ilości punktów, mieliśmy ich naprawdę wielu – w punktach na Francuskiej, Targowej czy na ul. Grochowskiej, m.in. w rejonie pl. Szembeka. Na ul. Korkowej istniał wielki zakład szyjący tzw. gotowiznę.
Mieszkańcy Warszawy mogli dzięki Modzie zaopatrywać się w wyroby gotowe i miarowe, płaszcze, w tym modne płaszcze ortalionowe, suknie ślubne oraz bardziej prozaiczną garderobę, jak pikowane podomki, szyte tysiącami przez chałupniczki. W Modzie pracował i szlifował swoje umiejętności jeden z najbardziej znanych i ulubionych dziś grochowskich krawców, Walenty Piecyk, a także Aleksander Świtak, do dziś pracujący w skromnym warsztacie przy ul. Kobielskiej. W swoim krawieckim CV ma m.in. kierowanie punktem krawiectwa miarowego klasy S na ul. Grochowskiej.
Spółdzielnia uległa likwidacji w 2000 r., ale jej kontynuatorką jest firma Dalton z siedzibą na ul. Skaryszewskiej 15. Wiesława Kucharska, pracująca kiedyś we wzorcowni Mody, jest dziś dyrektorem tej firmy, szyjącej konfekcję damską dla takich marek jak Caterina, Deni Cler i – uwaga! – ubrania dla pracowników sklepów firmowych Chanel. Spod igieł Daltonu wychodzą bardzo starannie uszyte i wykończone klasyczne ubrania, które chce się założyć.
To tylko krótki, subiektywny wycinek z historii rzemieślniczego Grochowa i Kamionka w XX wieku. Zachęcam do jej odkrywania i dzielenie się swoimi opowieściami. A jeśli po przeczytaniu tekstu okaże się, że mają Państwo w swoich domach jakieś wytwory lokalnych rzemieślników, o których wspominałam, Muzeum Warszawskiej Pragi może przyjąć je do swojej kolekcji edukacyjnej. Interesują nas zwłaszcza pozostałości po Spółdzielni Pracy Krawców Moda, która jest tematem oddzielnych badań.

Katarzyna
Chudyńska-Szuchnik
Kuratorka cyklu wykładów, spotkań i warsztatów „Wykonane na prawym brzegu. Rzemieślnicy” prowadzonych w Muzeum Warszawskiej Pragi

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *