Na zdrowy rozum

Zadbajmy o zieleń

W lutym 1946 roku, ówczesny zastępca ambasadora USA w Moskwie, George Kennan, w specjalnej analizie polityki ZSRR napisał m.in. „Stalin potrzebuje wrogiego świata, aby móc autoryzować swój własny reżim autorytarny”.
Słowa te brzmią wielce znajomo także dziś, kiedy przyglądamy się niektórym przywódcom – rodzimym, ale nie tylko. Nas jednak bowiem najbardziej interesuje własne podwórko i kiedy z ust przywódców państwowych słyszę o wrogim nastawieniu do Polski wszystkich wkoło, to odnoszę wrażenie déjà vu już słyszanej i przeżytej doktryny. Cel takich zachowań jest zawsze taki sam: legitymizacja własnych, niezrozumiałych, a czasami wręcz irracjonalnych decyzji.
W takiej sytuacji opozycja staje bezradna i stwierdza, że ten chocholi taniec musi się źle skończyć. To akurat pewne, ale kiedy i jak? Co robić tu i teraz, żeby minimalizować straty? Krytykować i wyśmiewać zawsze i wszystkie błędy rządzących? Tak, ale… Może czasami warto się zastanowić, czy wszystkie decyzje i ustawy zasługują na potępienie w czambuł?
Taka refleksja naszła mnie przy okazji totalnej krytyki ustawy o wycince drzew na prywatnych posesjach. Ustawa była i jest, moim zdaniem potrzebna, ale uchwalona w pośpiechu, dała asumpt do krytyki, dodajmy – czasem bezzasadnej krytyki.
Po pierwsze, jeśli szanujemy własność prywatną, to szanujmy też prawo do zarządzania własnym ogrodem.
Po drugie jednak, własny nie oznacza tylko prywatny, ale również samorządowy.
Po trzecie wreszcie, ochrona zieleni, w moim rozumieniu, nie powinna oznaczać ochrony każdego krzaka i każdego drzewa, a raczej dbanie o stan zieleni i stan zadrzewienia na danym podwórku i na danym obszarze.
Proszę zwrócić uwagę, że Lasy Państwowe od lat wycinają drzewa i nikt nie stawia leśniczych pod pręgierzem. Oni prowadzą po prostu gospodarkę leśną.
Trudno natomiast dostrzec, aby władze samorządowe prowadziły na szerszą skalę politykę zagospodarowania zieleni. Jak się coś wysieje, to i sobie rośnie, aż urośnie drzewo albo krzaczor i wara każdemu od niego, bo to zielone i już.
Dopiero jak przyjdą wichury, okazuje się, że stare drzewa wiatr łamie ze szkodą dla mieszkańców, zwłaszcza tych zmotoryzowanych. Gdyby zaś wcześniej zrobiono przegląd i wycinkę starych, schorowanych drzew, można by strat uniknąć. Sam całymi latami walczyłem o wycinkę jednej starej wierzby płaczącej, a teraz w tym miejscu rośnie młody klon i jest pięknie.
Z jakąż radością skonstatowałem, że przy okazji remontu chodników wzdłuż alei Stanów Zjednoczonych posadzono również młode drzewka. Szkoda, że nie wycięto też starych, brzydkich krzaków.
Konkludując, ustawa o możliwości wycinania drzew jest potrzebna, ale może przy okazji jej modernizacji warto by pokusić się o stworzenie polityki architektury zieleni. Jest przecież nawet taka specjalizacja: architektura zieleni.
Narzekamy, że stawia się dziś budynki i plomby bez składu i ładu, a co z zielenią? Chrońmy zabytki przyrody, szanujmy zieleń, ale i zadbajmy o nią.
Krzysztof Turowski
Dziennikarz, wieloletni korespondent z Paryża i Brukseli

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *