Publicystyka

Gocław musi poczekać

Protest działkowców
opóźni budowę szkoły
Działkowcy z ROD „Perkun” na Gocławiu, a w zasadzie w ich imieniu działacze Okręgowego Mazowieckiego Zarządu PZD, odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego od decyzji umożliwiającej rozpoczęcie budowy zespołu szkolno-przedszkolnego w rejonie ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego na Gocławiu. O planowanym obiekcie pisaliśmy w numerze 2 naszej gazety z lutego 2017 r.
Inwestycja, w wyniku której na prawie 100-tysięcznym osiedlu mają przybyć 24 oddziały szkolne i 7 oddziałów przedszkolnych, miała ruszyć już w maju. Odwołanie złożone przez Okręgowy Zarząd Mazowiecki Polskiego Związku Działkowców na pewno opóźni budowę i to na wiele miesięcy. W uzasadnieniu odwołania użyto argumentów najcięższego kalibru. O ważeniu interesu publicznego i interesu prywatnego, o pogarszającym się stanie środowiska i powietrza w Warszawie. O braku wzmianki o odszkodowaniach dla działkowców, a także (i to w pierwszej kolejności) o niewydaniu przez dzielnicę decyzji, dopuszczającej OZM PZD do postępowania „na prawach strony”. Wnioskujący domagają się uchylenia decyzji w całości.
Jest to bardzo dziwne zachowanie, gdyż działkowcy od dawna znali plany dzielnicy. Byli konsultantami na każdym etapie tworzenia miejscowego planu dla tego obszaru. Wiedzieli także, iż pod budowę zespołu szkolno-przedszkolnego dzielnica chce wziąć tylko niewielką część obszaru zajmowanego przez ROD „Perkun”. Zakładano przy tym, że działkowcy otrzymają rekompensatę. Uzgodniono też wykonanie przez dzielnicę nawierzchni w głównej alejce ogrodu.
Na specjalnej sesji Rady Dzielnicy, która odbyła się 31 marca, władze Pragi-Południe zapewniły, że rozpoczną w terminie budowę szkoły na terenie nieobjętym odwołaniem, czekając, co SKO zdecyduje w sprawie terenu pod przedszkole.
(red)

One comment

  1. Przykre to,że Panowie z Mazowieckiego Okręgowego Związku Działkowców z siedzibą na ul.Dywizjonów /to chyba Bielany lub Żoliborz/ utrudniają budowę tak ważnej dla mieszkańców Gocławia inwestycji. Sam kiedyś miałem działkę przy ul. Hynka i Zarząd Ogródków bez mojej wiedzy postawił mi na działce olbrzymi baner reklamowy o wym 6 m x12 m . Weszli zimą i postawili. Jak przyszedłem na wiosnę oniemiałem . Tak traktują działkowców. Zresztą ogrodzenia terenów tzw. „ogrodów działkowych” są miejscem licznych nośników reklamowych z których dzierżawy terenu szefowie ogrodów mają korzyści . Wyobraźmy sobie,że
    w atrakcyjnym miejscu działki można byłoby wykupić na własność jak che PZD. Podejrzewam ,że większość „na pniu” byłaby sprzedana developerom . Obawiam się,że podobnie będzie z tramwajem na Gocław. Zgodzą się a potem nagle zmienią zdanie. W ogóle ,ogródki działkowe w centrum miasta to przeżytek . Rozumiem przywiązanie starszych osób. Ale jest już ich niewielu. Wszystkie ogródki zamienił bym w parki /ten przy Kinowej jako część Parku Skaryszewskiego jako część botaniczna /. Kanałkiem Wystawowym pływałyby łódeczki. ludzie podziwiali by roślinność ,uczniowie mieliby lekcje botaniki w terenie. Pieczę nad ogrodem mogliby sprawować wspólnie z pracownikami Zieleni Miejskiej przecież też przedstawiciele działkowców tworząc np tzw. Radę Społeczną Ogrodu Parkowego. Teraz większość tych działek wymaga odnowienia. Miasto mogłoby te tereny doinwestować jeśli byłby to ogród miejski . A ekologiczny tramwaj nikomu by też nie przeszkadzał. Przecież przy dzisiejszej komunikacji prywatne ogródki mogą być za miastem. I ekologicznie i estetycznie.
    Szanowna Redakcjo, warto byłoby o tym porozmawiać.Zwłaszcza,że obecnie prowadzone są prace nad zmianą planu miejscowego dla terenu przy Kinowej . Uważam,że tereny zielone nie muszą oznaczać ogródki działkowe .Zieleń miejska to przede wszystkim powinny być parki i ogrody botaniczne . Jestem chętny do dyskusji.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *