Miejsca i ludzie

Józef Poliński Człowiek Grochowa

Wspominany przez rodzinę jako ukochany mąż i ojciec, wzór dla wnuków i całej rodziny, był Józef Poliński jedynym synem Ignacego Polińskiego i Marianny z Jankowskich Polińskiej. Urodził się 19 lutego 1891 roku w Warszawie, zmarł w roku 1944, także w Warszawie.
Wychowywany w tradycji patriotyzmu, już w czasach szkolnych walczył z wynarodowieniem szkół, żądając powszechnego nauczania w języku polskim. W napisanej już w życiu dorosłym książce wspomnieniowej „Z walk o szkołę polską” opowiada o prześladowaniu dzieci i młodzieży za kultywowanie ojczystej mowy polskiej w carskich szkołach. Trudno uwierzyć, ale w 1904 r., mając zaledwie 13 lat, zorganizował na Powązkach w Święto Zmarłych patriotyczną manifestację uczniów szkół warszawskich przy Grobie Pięciu Poległych, którzy zginęli 27 lutego 1861 r. w demonstracji z okazji 30. rocznicy Bitwy o Olszynkę Grochowską. Kozacy nie darowali nawet dziecku i Józef został ranny w czasie natarcia. Te ponure doświadczenia nie przeszkodziły mu w 1905 r. wziąć udział w manifestacji zorganizowanej przez PPS na Placu Grzybowskim w Warszawie.
Już, jako dorosły człowiek Józef Poliński udzielał się w Towarzystwie Kresów dla Analfabetów Dorosłych, kierowanym przez Bolesława Prusa. Organizował i prowadził kursy nauki języka polskiego. Po delegalizacji tego stowarzyszenia prowadził konspiracyjne kursy w tej dziedzinie. A po ustąpieniu Rosjan w 1915 r. już legalne. Trudno dziś to sobie wyobrazić, ale 80% mieszkańców Grochowa nie umiało wtedy pisać i czytać.
W 1922 r., mając 31 lat, Poliński poznał Władysławę Matuszewską, Rok później odbył się ich ślub. Mieli siedmioro dzieci – cztery córki: Marię, Zofię, Barbarę i Janinę oraz trzech synów: Tadeusza, Zbigniewa i Janusza.
Dorota Wardyńska, wnuczka Józefa Polińskiego opowiada, że jej dziadek kochał córki, spędzał z nimi wiele czasu, wyjeżdżał na wakacje pod Warszawę. Był człowiekiem rodzinnym – w domu było zawsze miejsce dla ciotek rezydentek, a rodzice mieszkali z nim do końca życia Jednocześnie był człowiekiem despotycznym, o konserwatywnym poglądzie na rolę mężczyzny w rodzinie, którego powinnością jest zarobienie pieniędzy na tę rodzinę. Z tym akurat nie miał problemów, bo był dobrze opłacanym urzędnikiem w Miejskim Towarzystwie Kredytowym przy ul. Czackiego.
Miał duszę społecznika
Był współzałożycielem i bardzo aktywnym działaczem Towarzystwa Przyjaciół Grochowa i przyczynił się do wydatnego podniesienia poziomu życia materialnego i kulturalnego mieszkańców dzielnicy. Lista osiągnięć TPG jest długa: modernizacja ulicy Grochowskiej, elektryfikacji Grochowa, budowa Alei Waszyngtona, położenie asfaltu na niektórych ulicach, modernizacja Parku im. Ignacego J. Paderewskiego, budowa kilkunastu szkół, czytelni publicznej, stadionu sportowego Orzeł przy ul. Podskarbińskiej, Miejskiego Ośrodka Zdrowia przy ul. Grochowskiej 36, uruchomienie komunikacji autobusowej z Grochowa Aleją Waszyngtona do Śródmieścia, budowa linii tramwajowej nr 23 z Grochowa do Placu Krasińskich, żeby wymienić tylko niektóre przedsięwzięcia.
Józef Poliński dbał o dzieci – jako członek komisji Towarzystwa Przyjaciół Grochowa organizował zbiórkę pieniędzy na dożywianie dzieci w szkołach. Dbał o zdrowie mieszkańców – w wyniku jego interwencji Dyrekcja Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie uruchomiła na terenie Grochowa pięć ulicznych punktów czerpania wody z wodociągów, która była znacznie zdrowsza niż ta pochodząca z okolicznych studni. Dbał też o wspomnienia – przyczynił się do upamiętnienia historycznych miejsc Grochowa. To dzięki jego inicjatywie 11 marca 1931 r. położony został kamień węgielny pod budowę Pomnika Mauzoleum dla uczczenia setnej rocznicy Bitwy o Olszynkę Grochowską.
W 1938 r. Józef Poliński został radnym Rady Miejskiej Warszawy, a rok później wybuchła druga wojna światowa i radny zamienił obowiązki społeczne na walkę z okupantem. Działał aktywnie w strukturach Armii Krajowej. W jego domu odbywały się tajne zebrania członków AK. Dorota Wardyńska opowiada, że jej matka, Basia, idąc na spacer ze swoim ojcem nosiła w szkolnej teczce ulotki. W 1942 r. Józef Poliński został aresztowany podczas łapanki. „Babcia z moją mamą zapakowały biżuterię, jakimś cudem dostały się na Szucha do siedziby gestapo i zapłaciły okup. Gestapowiec, który je przyjął, powiedział «O 5 rano mąż będzie w domu». I tak się stało”, wspomina Dorota Wardyńska. Cuda się zdarzały.
Śmierć
1 sierpnia 1944 r., w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, Józef Poliński pożegnał się serdecznie z rodziną i wyszedł z domu, mówiąc, że niedługo wróci. Nie wrócił. Nigdy nie odnaleziono żadnego śladu po nim ani grobu. Jego najmłodsza córka Janina miała wtedy sześć lat. „Nie pamiętam zupełnie swojego ojca i tak naprawdę niewiele o nim nie wiem”, mówi dzisiaj. Natomiast jej mąż, Ludwik Borowski, przyczynił się do druku III wydania monografii autorstwa Józefa Polińskiego zatytułowanej „Grochów – przedmurze Warszawy w dawniejszej i niedawnej przeszłości”.
W 2000 r. parkowi przy ul. Szaserów nadano imię Józefa Polińskiego, a dwa lata później został odsłonięty w tym parku poświęcony mu głaz pamiątkowy. Wyryte są na nim słowa wiersza Michała Lermontowa w tłumaczeniu J. Polińskiego „…Kiedy… pożółkłe księgi strony, gdyby los komu czytać dał, może w tym miejscu wzrok strudzony zatrzyma, mówiąc: rację miał…”.
Wystawa
Na ogrodzeniu parku będzie można zobaczyć wystawę złożoną z ośmiu plansz – fotografii i tekstów, opowiadających o życiu rodzinnym Polińskiego, jego osiągnięciach i zasługach. O powstaniu i działalności Towarzystwa Przyjaciół Grochowa, inicjowaniu przez TPG wielkomiejskich inwestycji i przedsięwzięć w zakresie sportu, rekreacji. Także udziale w opiece nad zabytkami Grochowa i miejscami upamiętniającymi jego tragiczną historię. Wystawa powstała dzięki mozolnej pracy Ewy Brykowskiej-Linieckiej, Sylwii Zientek i Doroty Wardyńskiej, które zebrały i opracowały materiały oraz wykonały projekt i opracowanie graficzne.
AL

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *