Aktualności

Dwie strony medalu

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Jest wiele kwestii historycznych, które podzieliły Polaków. Są wśród nich m.in. stosunek do Powstania Warszawskiego, gdy od pewnego czasu część uczestników dorocznych uroczystości w dniu 1 sierpnia buczeniem i gwizdami wita jego uczestników na Powązkach, tak podzieliła Polaków katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem i tak nas dzieli problem „żołnierzy wyklętych”.

Pierwszy marca jest dniem symbolicznym dla żołnierzy antykomunistycznego podziemia – tego dnia w 1951 roku wykonany został wyrok śmierci na kierownictwie IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Z wiadomych względów pamięć o antykomunistycznym podziemiu skazana była przez władze PRL na zapomnienie. Ale nie zapomnieliśmy o nich. W lutym 2011 roku dzień 1 marca został ustanowiony przez Sejm RP świętem państwowym jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Uchwałę tę podpisał prezydent Bronisław Komorowski.

Dzisiaj mamy obowiązek mówienia pełnym głosem o dwóch stronach tego medalu, odróżniając prawdziwych bohaterach tamtych dni od zwyczajnych bandytów, patriotów od morderców. O ile bowiem bez trudu rozumiemy, czym powodowali się żołnierze podziemia, nie potrafiący zgodzić się na sowiecką okupację Polski, o tyle z trudem przyjmujemy do wiadomości ogrom zbrodni popełnionych na narodzie polskim przez niektórych z nich. Rzetelne opowiadanie o „wyklętych” wymaga przede wszystkim wyzbycia się politycznych emocji.

Historia „żołnierzy wyklętych” jest krwawa i naznaczona cierpieniem. Wielu kontynuatorów walki partyzanckiej zginęło w nierównej walce z ludowym wojskiem, siłami bezpieczeństwa i NKWD, wielu stanęło przed plutonami egzekucyjnymi, tysiące wylądowało w sowieckich łagrach i ubeckich więzieniach. To trudna i niejednoznaczna karta w naszej najnowszej historii. Wciąż budzi wiele wątpliwości i niejasności. Znajdziemy w niej postacie chwalebne, jak choćby zamordowana przez komunistów 17-letnia Danuta „Inka” Siedzikówna z oddziału „Łupaszki”. Sam major (24 kwietnia 2016 r. awansowany do stopnia pułkownika) Zygmunt Edward Szendzielarz „Łupaszka” ma swoje rondo na Pradze-Południe. Z drugiej strony nie brak wśród „wyklętych” postaci niejednoznacznych, oprawców godnych potępienia, którzy – jak wykazały śledztwa IPN – winni byli okrutnych morderstw cywilów, w tym kobiet, dzieci i starców. Pamięć o tej ciemnej stronie antykomunistycznego podziemia kultywowana jest m.in. przez zapalanie 187 świeczek – na pamiątkę takiej ilości najmłodszych ofiar bandytów mieniących się żołnierzami.

Pamiętajmy o bohaterach, zapomnijmy o bandytach.

(AO)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *