Publicystyka

PO CO KOMU GAZETA?

W informacjach „Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego” i „Wiadomości”, w Polskim Radiu, w tym nawet w kultowej niegdyś „Trójce”, sukces goni sukces. W publicznych mediach relacjonowane są gospodarskie wizyty pani premier, prezentowane od rana do wieczora optymistyczne prognozy i wizje jej ministrów, zapowiedzi kolejnych „darów” dla Polaków i twarde weto dla „gorszego sortu”, ilustrowane różnego typu „obiektywnymi informacjami” na ich temat lub „niespodziewanie wykrytymi sensacjami”. Podobne „twórcze wzmożenie” panuje w wielu innych mediach, nazywających się „narodowymi” i „patriotycznymi”. Myślącym inaczej, przedstawicielom „łże-elit”, czyli najczęściej przedsiębiorcom, sędziom, nauczycielom, aktorom, samorządowcom i reprezentantom wielu innych środowisk, nie pozostaje więc nic innego, jak zbudować własne kanały przekazu obiektywnej informacji.
Na użytek komunikowania się ze starszą częścią społeczeństwa zdecydowano się także, obok internetu, na wydawanie tradycyjnych gazet w formie papierowej. Tak, w dużym uproszczeniu, można tłumaczyć fakt ukazania się naszej gazety „DZIELNICA.pragald”.
Czyją tubą jest gazeta?
Radnym opozycji w naszej dzielnicy, nazywającym gazetę „tubą Burmistrza”, nie drgnie powieka, gdy z uporem godnym lepszej sprawy realizują filozofię Kalego. Gdy media „publiczne” stały się dzisiaj tubą jednej tylko opcji politycznej, to dobrze. Gdy przedstawiciele innych opcji zaczynają upominać się o demokratyczne prawo do wyrażenia własnej opinii i przekazu obiektywnej informacji, to źle.
Czyżby obecni decydenci zapomnieli, że żyją jeszcze przedstawiciele pokolenia, które doskonale pamięta sposób działania PRL-owskich mediów, pamięta ogrom przekłamania i dezinformacji? Żeby wiedzieć, co sie dzieje w kraju, włączaliśmy Radio Wolna Europa. To dlatego przecież pojawiły się w PRL prasa podziemna i bezdebitowe wydawnictwa niezależne.
Jako samorząd dzielnicy jesteśmy zobowiązani do przekazywania mieszkańcom Pragi-Południe rzetelnej i prawdziwej informacji o podejmowanych decyzjach i prowadzonych pracach. Za pośrednictwem mediów publicznych, podporządkowanych rządzącemu Prawu i Sprawiedliwości, nie da się wypełniać tego obowiązku. A to dlatego, że media te, praktycznie od początku przejęcia władzy przez PiS, realizują plan piętnowania każdego potknięcia władz samorządowych i zohydzania wyborcom ludzi kierujących samorządami. Cel jest oczywisty: wygranie przez PiS wyborów samorządowych w 2018 roku, a może nawet znacznie szybciej, dopóki sondaże są dla PiS łaskawe.
Wojna o samorząd rozgorzała na dobre także i w naszej dzielnicy. Opozycyjni radni PiS wykorzystują każdą okazję, chwytają się różnych sposobów, aby zrealizować strategię ich partii. Zawsze przy tym posługują się „dobrze pojętym interesem społecznym” albo podpierają się niejasno zdefiniowaną „wolą wyborców”. W tych działaniach zawsze mogą liczyć na wsparcie „mediów narodowych” i portali redagowanych przez „prawdziwych Polaków”. Wszystkie owe media zresztą bardzo szybko „odpartyjniono” w znany z historii sposób: obecnie wszystkie stanowiska decydenckie i ważne funkcje pełnią wyłącznie reprezentanci jednej partii. Fachowców zwolniono, a oglądalność spada…
„Troskliwy” radny
Jak działa mechanizm owej „troski” o wyborców? Na przykład tak: na facebookowym profilu jednego z naszych radnych opozycji pojawia się wpis, piętnujący władze dzielnicy i miasta za brak należytego oświetlenia przejść dla pieszych na Gocławiu i w całej dzielnicy. Typowy obrazek z PiS-owskiego komiksu „Praga-Południe w ruinie”. Co się dzieje dalej? Felieton w lokalnej prasie, przedruki na portalach społecznościowych, „czujna interwencja” regionalnej telewizji publicznej itd. Efekt finalny: piesi, a szczególnie dzieci, zagrożeni są śmiercią lub kalectwem. Winny zaniedbań – Zarząd Dzielnicy. Jedyny ratunek w interwencji radnego.
A przecież to ewidentne mijanie się z obiektywną prawdą. Pisaliśmy już o specjalnym programie Zarządu Dzielnicy uruchomionym przez burmistrza, a polegającym na modernizacji przejść szczególnie niebezpiecznych. Ich listę sporządzili dyrektorzy placówek oświatowych i rodzice. Od ubiegłego roku program ten jest sukcesywnie wdrażany. Prace trwają. Na ponad 50 przejściach w naszej dzielnicy pojawi się w tym roku lepsze oświetlenie, na Gocławiu planowana jest wymiana sygnalizacji świetlnej, wprowadzane są ograniczenia prędkości, są i będą budowane spowalniacze, najskuteczniej zmuszające kierowców do zdjęcia nogi z gazu. Oczywiście nie oznacza to, że zrobiono już wszystko, aby piesi na przejściach byli bezpieczni, ale o tym, co już zrobiono, nie przeczytamy na stronach radnego. A dla dziennikarzy zwykła, codzienna praca to nie temat dnia.
Dlatego w naszej gazecie i na naszych stronach internetowych zamieszczamy tego rodzaju informacje, zgodne z prawdą i ważne dla mieszkańców dzielnicy.
Inny przykład i ten sam radny. Portal o nazwie Warszawski Serwis Prasowy informuje, że radny upomina władze samorządowe i wzywa do pilnych działań, pisząc: „Mając na uwadze, że Praga-Południe zarządza prawie 10 tys. lokali komunalnych (dokładnie administrujemy 10269 lokalami – przyp. red.), a część z nich jest opalana węglem/gazem, proszę o podjęcie pilnych i skutecznych działań celem wyposażenia lokali w nowoczesne czujniki gazu”.
Dalej mechanizm ten sam: przedruki, portale, prasa, TVP… Zainteresowanie było zrozumiałe, wszak zbliżał się sezon grzewczy i zatrucia czadem mogłyby mieć miejsce. Kiedy wyjaśnialiśmy dziennikarzom, że problem owego zagrożenia – bezpośrednio dotyczący blisko dwóch tys. lokali komunalnych – został już rozwiązany dzięki specjalnemu dzielnicowemu programowi, a czujniki już od dawna chronią lokatorów, nie pytali radnego, dlaczego on o tym nie wiedział, choć powinien.
Hipokryzja tramwajowa
Jedną z najbardziej spektakularnych kampanii dezinformacyjnych, aktywnie wspomaganych przez grupę radnych opozycji, jest działanie dążące do zablokowania inwestycji miasta związanej z budową linii tramwajowej na Gocław.
Kulminacja kampanii nastąpiła w styczniu 2017 roku, po wydaniu pozytywnych dla inwestora decyzji środowiskowych. Szczególnie subtelną manipulacją posłużył się nie kto inny, jak wspomniany radny. Opublikował on „Stanowisko Rady Dzielnicy Praga-Południe z dn. 10.12.2013 roku”, przyjęte wówczas jednogłośnie i dotyczące linii tramwajowej na Gocław, w którym czytamy, że „Rada Dzielnicy Praga-Południe zobowiązuje Zarząd Dzielnicy do dalszego podejmowania zabiegów i starań mających na celu pomyślną realizację inwestycji z korzyścią dla mieszkańców”. Po co radny opublikował ten tekst? Czy aby nie po to, by znalazły się pod nim komentarze, że w realizacji tej inwestycji nie ma korzyści dla mieszkańców dzielnicy? Jak widać, zmieniły się polityczne priorytety. Dzisiaj radny oficjalnie wydaje się być przeciwny budowie. Dlatego inny opozycyjny radny w wypowiedziach dla TVP błyskotliwie stwierdza, że „mieszkańcy Gocławia czekają na metro”, a nie jakiś tam tramwaj. Z tych samych powodów opozycyjna radna, która „zapomniała”, że w 2013 r. głosowała za realizacją inwestycji, a dzisiaj ją aktywnie zwalcza, w wystąpieniach przed kamerą TVP zapowiedziała dalsze protesty przeciwko tramwajowi. Co zresztą nastąpiło (piszemy o tym na str. 4), a na rzeczowe argumenty zwolenników budowy linii tramwajowej jej przeciwnicy odpowiedzieli demagogią, przekłamaniem i agresją.
Opozycyjni radni, nakręcając protesty, realizują cel wytyczony przez PiS. Straszą hałasem, zdemolowanym krajobrazem i wszelkimi możliwymi uciążliwościami, które mogłyby utrudniać życie na wsi, ale nie w wielkim mieście. Obiecują za to metro i nowy most, którym tramwaj pojedzie – za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat – na… Mokotów, zamiast do centrum. Szkoda tylko, że przy okazji nie wyjaśniają, kiedy i skąd mają się wziąć pieniądze na realizację takich pomysłów.
Podczas protestu w sprawie tramwaju po raz kolejny doszło do nierzetelności ze strony Telewizyjnego Kuriera Mazowieckiego. Usłużny władzy redaktor „nie zauważył” mojego pojawienia się na pikiecie. Widział, że rozmawiam z mieszkańcami, że dochodzi do aktów agresji, ale nie zaproponował mi, jako przedstawicielowi władz, wypowiedzi przed kamerą. Zamiast tego nagrywał przeciwników. Czy to jest profesjonalny warsztat? Na szczęście był tam Polsat i dziennikarze niezależnych od władzy mediów, którzy w sposób obiektywny zrelacjonowali całe zajście.
Z takich powodów, jak choćby powyższy przykład, zmuszeni więc jesteśmy informacje o rzeczywistych działaniach i realnych planach publikować w naszej gazecie i na naszych stronach internetowych. Mam świadomość, że nie wszystkie informacje zadowolą mieszkańców naszej dzielnicy, ale zawsze będą rzetelne i zgodne z prawdą.
Tomasz Kucharski
Burmistrz Dzielnicy
Praga-Południe

 

2 komentarze

  1. Szanowny Panie Burmistrzu!
    Proszę przeczytać ze zrozumieniem stanowisko z 2013 r w sprawie tramwaju , za którym cała Rada głosowała. Nie ma w tym stanowisku podanej trasy przebiegu linii tramwajowej. Tramwaje Warszawskie analizowały 5 wariantów przebiegu linii tramwajowej, między innymi proponowaną przeze mnie trasę przez Wał Miedzeszyński.

    Panie Burmistrzu nie wolno kłamać w ogóle i nie tylko pod kościołom… Twierdzi Pan, że nie wskazujemy źródła finansowania budowy mostu z linią tramwajową. W wywiadzie w Kurierze Warszawskim wskazałam wyraźnie skąd wziąć pieniądze na most – 700 ml z Mostu Krasińskiego i 300 ml z naszego tzw. TNG. Most ten był wpisany wieloletnie plany. Tak więc Pana twierdzenie nie jest prawdą.
    Twierdzi Pan, że proponowana trasa mostu wyprowadza tramwaj na Mokotów. Tymczasem połowa linii tramwajowych tzw. TNG ma prowadzić na Bródno…
    Niech Pan się kiedyś przejedzie rano autobusem z Gocławia i zobaczy, że 3/4 pasażerów wysiada na wiadukcie Saska i przesiada się do autobusów na Trasie Łazienkowskiej, a o ile wiem trasa ta nie prowadzi do ścisłego Centrum.
    Proszę też nie upolityczniać protestu przeciwko TNG. Na ostatniej Sesji podałam część organizacji, które protestują przeciwko tej inwestycji, nie są one związane z Prawem i Sprawiedliwością. Ponadto na spotkaniu zwracali się do Pana ludzie, którzy mówili, że głosowali kiedyś na PO, a nie zgadzają się na niszczenie Ogrodów Działkowych. Tak więc jest to protest społeczny, a nie pisowski.
    Natomiast na spotkaniu zwolennikami pana idei byli podlegli Panu radni i urzędnicy. I to już jest polityka, którą Pan uprawia

    Jeszcze jedno pytanie dlaczego jest zmasowana nagonka na zasadność istnienia Ogrodów Działkowych?

    Co do porównania obecnego czasów do czasów PRL. W moim domu wydawana była gazetka (w stanie wojennym), a jej główny redaktor często był aresztowany. Tak więc porównywanie tych czasów do obecnych jest obraźliwe, choćby dla jego pamięci. A gazetka, była wydawana za pieniądze składkowe, a nie publiczne.
    I jeszcze jedno w Państwie PO-wskim, wszystkie media chwaliły władzę PO począwszy od publicznych do komercyjnych, teraz można przełączyć kanał i wysłuchać rożnych relacji.
    Panie Burmistrzu warto mówić prawdę
    Pozdrawiam
    Mirosława Terlecka

    1. Szanowna Pani Radna,
      Różnić się pięknie to nasz wielki przywilej, obywateli Państwa Prawa i Unii Europejskiej. Tylko że ten przywilej narzuca na korzystających z niego także pewne obowiązki. Jednym z najważniejszym jest prowadzenie dyskursu w taki sposób, aby nie obrażać adwersarzy. Wydaje się, że z tym wymogiem Pani radna ma trochę kłopotu.
      Na pewno ma Pani prawo rozumieć po swojemu stanowisko w sprawie tramwaju na Gocław, za którym Rada Dzielnicy, włącznie z Panią, głosowała w 2013 roku. Nie może Pani jednak zaprzeczać, że opowiedziała się Pani wtedy za realizacją tej inwestycji. Poza tym pragniemy Pani przypomnieć, że w 2013 r., odrzucono w dyskusji pomysły poprowadzenia linii ulicami Saską lub Międzynarodową i opowiedziano się za linią wzdłuż Kanału Wystawowego. W lutym 2014 r. na spotkaniu z grupą inicjatywną „Tramwaj na Gocław”, na którym Pani też była, mówiono już tylko o tym wariancie. Będąc doświadczoną radną, zna Pani doskonale mechanizmy i procedury podejmowania konkretnych decyzji. Nie powinien więc Panią dziwić wybór wariantu linii „TnG”, bo jest to wybór optymalny.
      Podobnie twierdzenie, że wskazała Pani skuteczne źródła finansowania nowej przeprawy mostowej, nie broni się. Znając procedury planowania finansowego, i nie tylko, w mieście oraz podejmowania decyzji inwestycyjnych, wie Pani, że są to procedury wieloletnie i nie podejmuje się ich z dnia na dzień. Zastępując jedną inwestycję jakąś inną, odsuwa się jej realizację na lata. O tym już Pani nie informuje mieszkańców. Pytanie dlaczego?
      Można dyskutować o tym, czy protest w sprawie tramwaju na Gocław traktować jako polityczny, czy wyłącznie jako tzw. protest społeczny. Z naszej perspektywy jawi się on jako przede wszystkim polityczny. Między innymi dlatego, że jednym z jego inicjatorów i liderów jest właśnie Pani. Trudno nie zauważyć, że należy Pani do Prawa i Sprawiedliwości, formacji, której zamiary wobec samorządu w ogóle, a samorządu warszawskiego przede wszystkim, są coraz bardziej sprecyzowane. Ostatnie inicjatywy PiS w tym obszarze jasno dowodzą, że rządząca partia jest gotowa posłużyć się każdą manipulacją, wdrożyć rozwiązania nawet łamiące konstytucję, aby wygrać następne wybory samorządowe. To są cele Pani partii i chyba nie chce Pani zadeklarować, że się od nich dystansuje?
      O tym, że Pani działanie i Pani sojuszników może być postrzegane jako działalność polityczna świadczy także permanentne sięganie do nieprawdziwych tez dotyczących ogrodów działkowych, na skraju których ma być poprowadzona linia tramwajowa na Gocław. W swoich wystąpieniach bardzo często używa Pani takich sformułowań, jak „niszczenie ogrodów działkowych”, czy „zmasowana nagonka na zasadność istnienia ogrodów działkowych”. Brzmi to absurdalnie, zważywszy, iż to właśnie ten burmistrz, Tomasz Kucharski, i ten Zarząd Dzielnicy skutecznie walczy o sporządzenie planu miejscowego, który zapobiegnie zniszczeniu ogrodów działkowych. Straszy Pani także tramwajem jako koniem trojańskim, przy pomocy którego zachłanni deweloperzy wjadą na działki i je zabudują. Rozdaje Pani przy tym epitety, wśród których oskarżenia o kłamstwa czy nieuczciwość, kierowane pod adresem burmistrza i urzędników samorządowych, są stosunkowo najłagodniejsze. Taka praktyka wpisuje się w ogólną strategię PiS zohydzania samorządowych władz dzielnicy i miasta mieszkańcom Pragi-Południe i Warszawy, i szerzenia chaosu, sprzyjającego podważaniu autorytetu samorządowców.
      Zapewniamy Panią, że bliska jest nam idea wolności i różnorodności mediów. Uważamy, wbrew temu co Pani twierdzi, że przez lata rządów Platformy Obywatelskiej pluralizm mediów był zachowany. Między innymi dzięki temu mogło powstać kilka koncernów medialnych wspierających „dobrą zmianę”. Trudno jednak zgodzić się z Panią, że porównanie obecnych czasów do czasu PRL jest niewłaściwe. Kto wie czy to, co dotychczas Pani partia zrobiła w obszarze mediów, już nie przerosło wzorców z czasów PRL. A doniesienia medialne dotyczące choćby dekoncentracji mediów, przy czym aktualnie „majstruje” PiS, świadczą o tym, że niebawem „uczeń przerośnie mistrza”.
      Dlatego w pełni zgadzamy się z Panią, że warto mówić prawdę i tylko prawdę.

      Redakcja

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *