Kultura

Chwała i niespełnione nadzieje

186 rocznica Bitwy o Olszynkę Grochowską

W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło Powstanie Listopadowe, największy polski zryw narodowy w czasie zaborów skierowany przeciwko carskiej Rosji. Powstanie to swoim zasięgiem objęło w 1831 roku Królestwo Polskie (kongresowe), Litwę, Żmudź i Wołyń. Car nie czekał na rozwój wydarzeń i wysłał do zbuntowanej Polski olbrzymią armię.
25 lutego 1831 roku doszło do najkrwawszej i największej bitwy tego powstania. Grochów stał się w tym ważnym momencie naszych dziejów przedmurzem, pierwszym bastionem obrony stolicy przed wschodnią nawałą.
Gdy w ogarniętej powstańczą gorączką i wolnej od Rosjan Warszawie dowiedziano się, że
5 lutego 1831 r. olbrzymia armia feldmarszałka Iwana Dybicza (który z pochodzenia był Niemcem z Dolnego Śląska) wkroczyła na teren Królestwa Polskiego, Rząd Narodowy ogłosił: „Niech o nas powiedziano nie będzie, że człowiek traci w kajdanach żądzę nawet ich zerwania. (…) Raczej nam zginąć, niż w poniżeniu i niewoli przedłużać byt nikczemny”.
Po sukcesach polskich pod Stoczkiem i Wawrem, Dybicz zdecydował się na rzucenie sił głównych do natarcia, chcąc wkroczyć do Warszawy.
25 lutego 1831 roku drogę jego wojskom zastąpiła regularna armia polska, dowodzona przez gen. Józefa Chłopickiego (naczelnym wodzem był książę Michał Radziwiłł). Liczyła około 36 tys. żołnierzy i 114 dział, mierząc się z armią carską liczącą około 59 tys. żołnierzy i mającą 178 dział. W trakcie bitwy stanowisko dowodzenia księcia Radziwiłła mieściło się w pobliżu Żelaznego Słupa, przy dzisiejszej ul. Grochowskiej. Co ciekawe, ciężko ranny w tej bitwie Chłopicki dowodził po cywilnemu, gdyż po złożeniu dyktatury powstania przebywał
w tym czasie formalnie poza służbą wojskową. Najbardziej wysuniętą pozycją polskiej armii był mały zagajnik olchowy pod wsią Grochów, znany jako Olszynka Grochowska, którego bronił 4. Pułk Piechoty Liniowej, popularni „Czwartacy”. Ich bohaterska postawa załamywała kolejne szturmy Rosjan, a lasek przechodził wielokrotnie z rąk do rąk. Ta zacięta walka w nomenklaturze historycznej i wojskowej nazwana została Bitwą Grochowską. Widząc zdecydowaną postawę „Czwartaków”, Wielki Książę Konstanty Romanow, miał podobno rzec, że „żołnierze polscy, to najlepsi w świecie żołnierze”.
W trakcie zaciętych walk siły polskie jednak systematycznie się wykrwawiały, Dybicz zaś posiadał wciąż świeże odwody. Po około trzech godzinach tytanicznych zmagań Olszynka została ostatecznie zajęta przez Rosjan. Lasek przypominał rumowisko strzaskanych pni
i gałęzi, zaś ciała poległych tworzyły miejscami koszmarne spiętrzenia.
Wskutek niepodporządkowania się rozkazom Chłopickiego przez generałów Jana Krukowieckiego i Tomasza Łubieńskiego, jazda polska nie została użyta do planowanego przeciwnatarcia. Polskie oddziały zostały zmuszone do odwrotu, a dowodzenie przejął gen. Jan Skrzynecki. Tymczasem, widząc szansę na całkowite rozbicie Polaków, feldmarszałek Dybicz pchnął do szarży swoją kawalerię. 28 szwadronów rosyjskich zaatakowało polskie lewe skrzydło, 30 kolejnych uderzyło na prawe. Był to krytyczny moment bitwy, jednakże nasze oddziały otrząsnęły się
i odparły groźne szarże. Na rosyjską jazdę uderzyła wreszcie polska kawaleria i oddziały Krukowieckiego. Wsparła ten kontratak bateria rac kongrewskich (prymitywnych niekierowanych rakiet prochowych), zmuszając Rosjan do odwrotu.
Bitwa Grochowska ma więc swoje drugie oblicze, gdyż
w decydującym momencie batalii wyszły na jaw polityczne animozje i niechęci wewnątrz korpusu oficerskiego. Niewiele brakowało, by w ferworze politycznego zacietrzewienia ofiara siedmiu tysięcy zabitych polskich żołnierzy zdała się na nic.
Bitwę pod Olszynką uznaje się za nierozstrzygniętą. Wojskom rosyjskim nie udało się rozbić polskiej armii. Feldmarszałek Dybicz zaniechał jednak szturmu Pragi i wkroczenia do stolicy.
Straty rosyjskie wyniosły ok. 9000 żołnierzy, straty polskie zaś ponad 7000. W trakcie bitwy zginął m.in. bohaterski generał Franciszek Żymirski, dowódca 2. Dywizji Piechoty, któremu kula armatnia strzaskała ramię. Według lokalnej tradycji generał zmarł na rękach swych żołnierzy przy krzyżu na rozwidleniu dzisiejszych ulic Grochowskiej  i Grenadierów.
(AG, ao)

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *