Aktualny numer

Osiedle TOR

Zespół dziesięciu budynków wzniesionych przy ulicy Podskarbińskiej 7 i 9, Kobielskiej 96 i 100 oraz Stanisławowskiej 3, 5 i 7 powstał w latach 1935-1938. Został zaprojektowany przez Mirosława Szabuniewicza i Natalię Hiszpańską. Kolonią czteropiętrowych bloków o szarych elewacjach z ceglanymi opaskami wokół okien, połączonych galeriami, w których mieściły się suszarnie i pralnie, władało założone w roku 1935 Towarzystwo Osiedli Robotniczych.
Tanie mieszkania o powierzchni 30 lub 37 m kw. i składające się przeważnie z pokoju z kuchnią, wyposażone w bieżącą wodę i gaz, przeznaczone były dla robotników, bowiem zgodnie z polityką prowadzoną przez działaczy TOR-u robotnicy mieli stanowić ok. 90 proc. mieszkańców budowanych przez nich domów. Jak pisał Jerzy Kasprzycki w „Warszawskich pożegnaniach”, statutową barierą otrzymania lokalu był maksymalny dochód nieprzekraczający 290 zł miesięcznie (w 1939 r. wykwalifikowany robotnik zarabiał miesięcznie ok. 95 zł). Im byłeś bogatszy, tym mniejsze miałeś szanse na mieszkanie tutaj.
Osiedle, mimo robotniczego przeznaczenia, było przykładem awangardy w architekturze mieszkaniowej. Świadczą o tym wewnętrzne uliczki, dziedzińce, arkady, klinkierowane przyziemie, kolumienki, łączniki.
Dzisiaj jest jednym z najcenniejszych zabytków międzywojennej architektury modernistycznej na Grochowie (i w Warszawie), przedsmakiem Przyczółka Grochowskiego.
O architekturze osiedla TOR Karolina Matysiak pisała w 2014 r. na łamach „Kwartalnika Architektury i Urbanistyki”: Małe, tanie mieszkania dla robotników, mające zapewnić odpowiednie warunki zdrowotne swoim mieszkańcom, wpisywały się w ogólnoświatowy ruch i stanowiły kontynuację działań zapoczątkowanych już w latach dwudziestych przez Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową. Osiedle na warszawskim Grochowie stanowi typowy przykład tego rodzaju budownictwa, w którym powierzchnia mieszkalna była ograniczona do minimum, a prowadzona działalność społeczno-wychowawcza i sieć urządzeń wspólnych aktywowała mieszkańców poza zajmowanymi przez nich lokalami.
Co oznaczało, że mieszkańcy w domach mieli tylko spać, myć się we wspólnych dla jednego bloku łazienkach, a czas wolny spędzać na podwórkach-ogrodach, o które sami dbali, wychowywać się w domu społecznym, którego zresztą przed wybuchem wojny nie zdołano wybudować.
Dzisiaj osiedle TOR, którym zawiadują wspólnoty mieszkaniowe, jest zadbane, pięknie zrewitalizowane. Suszarnie i pralnie nie są już używane, a w niektórych łącznikach urządzono mieszkania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *