Aktualności

Cogito ergo sum

Na przełomie grudnia i stycznia mieliśmy, jak co roku, dwa tygodnie wolne od polityki. Dwa tygodnie życzeń, oby nam się działo lepiej, w zdrowiu, szczęściu i pomyślności. Oby…
Spełnienie tych życzeń w jakimś stopniu zależy od losu, którym często rządzi przypadek, albo, jak wolą wierzący, Wiekuisty. Jednakże w dużej, ba, przeważającej części zależy od nas samych, od naszej roztropności, od naszych wyborów. Niestety, choć podobno Pan Bóg dał wszystkim rozum, to jednak nie wszystkim dał instrukcję obsługi i stąd tyle nietrafionych, żeby nie powiedzieć głupich, decyzji.
Znany przed laty satyryk Marian Załucki w jednym ze swoich wierszy spierał się z Kartezjuszem:
„«Cogito, ergo sum»,
czyli «Myślę, więc jestem!» –
Tak powiedział Kartezjusz…
A ja tu z protestem!
Bo biorąc pod uwagę
wymienione schema,
Znaczyłoby:
«Nie myślę – czyli
że mnie nie ma!»
Co istotnym jest błędem,
gdyż w takowy sposób
Nie byłoby na świecie
bardzo wielu osób”.
Kogo dzisiaj w myśl wyżej wymienionej dewizy nie powinno być już na świecie, dopowiedzcie sobie Państwo sami. Ja zaś pragnę zaapelować, aby rozumu, rozsądku używać w nadchodzącym roku jak najczęściej. Jest to bowiem rok szczególnie ważny ze względu na wybory zarówno do Parlamentu Europejskiego, jak i parlamentu polskiego. A zatem…
Myślę, więc idę oddać świadomie mój głos…
Myślę, więc oddaję głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego na partie zawsze i konsekwentnie proeuropejskie, a nie na tych kandydatów, którzy w zależności od koniunktury i zapotrzebowania wyborczego raz są anty-, a raz proeuropejscy. Myślę, więc wiem, o kim mowa.
Myślę, więc wybieram do sejmu i senatu moich przedstawicieli, do których mam zaufanie, że nie będą obiecywali gruszek na wierzbie, demolowali prawa i prowadzili rabunkowej gospodarki. Myślę, więc wiem o kim mowa.
Ja wiem, myślenie to jest bardzo skomplikowany proces, myślenie nawet czasami boli, wymaga wysiłku, podczas gdy zewsząd oferuje nam się życie lekkie, łatwe i przyjemne. Media opowiadają o sielankowym życiu w innych krajach, reklamy kuszą, by podarować sobie odrobinę luksusu, fińska czy inna firma pożyczkowa oferuje nam kredyt, aby spełnić swoje marzenia. Brać i wybierać, aż tu nagle przychodzi ranek i budzimy się z kacem, niespłaconym kredytem i fatalnym rządem, który wszak złote góry obiecywał i kusi nadal, że wszystko będzie dobrze, że wszystko jest pod kontrolą.
Otóż niekoniecznie. Pożyczki trzeba spłacać, a obietnice kosztują i to nie składającego je polityka, ale nas. Nas uderzą po kieszeni, bo przypominam… Państwo nie ma żadnych pieniędzy. Premier nie ma pieniędzy z nieba. Rządzący zarządzają naszą kasą. Jeśli pomnażają, to nasze pieniądze, a jeśli wydają na prawo i lewo, lub co gorsza defraudują, to też nasze pieniądze.
Dlatego też i z wielu innych powodów dotyczących konstytucyjnych praw, wolności mediów i swobód obywatelskich, warto pomyśleć przed wrzuceniem kartki wyborczej.
Myślę, więc jestem, a jak nie myślę albo mi się nie chce, to mnie nie ma i nic potem nie pomogą narzekania i pomstowania. Daremne żale, próżny trud…
Po-myślnego Nowego Roku.
Krzysztof Turowski

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *