Aktualności

Jakie będzie pięć nadchodzących lat?

21 października mieszkańcy Pragi-Południe wybrali swoich reprezentantów, radnych w Radzie Dzielnicy Praga-Południe. 15 mandatów zdobyła Koalicja Obywatelska (PO i Nowoczesna), 10 mandatów uzyskali przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Dla radnych po raz pierwszy będzie to kadencja pięcioletnia, trwająca do 2023 r. W imieniu mieszkańców dzielnicy zadaliśmy przewodniczącym obu klubów te same pytania o najważniejsze problemy nadchodzącej „pięciolatki”.

Michał Wieremiejczyk
przewodniczący Klubu
Radnych Koalicji Obywatelskiej w Radzie Dzielnicy
Praga-Południe.

Przed nami długa, bo aż 5 letnia kadencja Rady Dzielnicy Praga-Południe. Co, oprócz czasu trwania, powinno ją wyróżnić?
– Przede wszystkim praca nakierowana na zaspakajanie potrzeb „szeregowych” mieszkańców naszej dzielnicy. Praca nad poprawianiem jakości ich życia. Tworzenie warunków do rzeczywistej realizacji aspiracji i dążeń, zarówno młodych mieszkańców, jak i seniorów z Pragi-Południe. Posłużę się przykładami z mojej kampanii wyborczej: utworzenie filii Wydziału Obsługi Mieszkańców Urzędu Dzielnicy Praga-Południe na Gocławiu czy zrealizowanie projektu „Plaża Gocław”. To przedsięwzięcia, które, jeżeli staną się faktem, znacznie poprawią jakość życia naszych wyborców, mieszkańców dzielnicy.
– Czym dla Pana i członków Klubu Radnych KO jest sprawowanie mandatu radnego dzielnicy? Na czym będzie ono polegało w rozpoczynającej się kadencji?
– Choć to zabrzmi banalnie: służba na rzecz nie tylko moich wyborców z Gocławia. Będzie ona autentyczna i skuteczna, jeśli kawałek swojego życia poświęcę sprawom i problemom wszystkich bez wyjątku mieszkańców, niezależnie od ich preferencji politycznych. Sprawowanie mandatu radnego sprawdzi się, gdy uznają, że warto zwracać się do mnie w sprawach dla nich ważnych. Gdy będą mi i moim kolegom radnym ufali i wierzyli, że zrobimy wszystko, co jest możliwe, aby im pomóc.
– Praca Rady Dzielnicy powinna, z założenia, być kolektywna, polegać na ucieraniu się różnych zdań, koncepcji i wypracowywaniu najlepszych rozwiązań. Różnie z tym bywało w poprzednich kadencjach. Czy Pana zdaniem w rozpoczynającej się kadencji jest szansa na to, aby w Radzie miała miejsce skuteczna współpraca radnych obu klubów, KO i PiS? Jeśli tak, to w jakich obszarach, a jeśli nie, to dlaczego?
– Paradoksalnie, diagnozuję sytuację jako najtrudniejszą na przestrzeni lat, jeżeli chodzi o skłonność obu formacji do współpracy. Z drugiej jednak strony wyraźnie dostrzegam oczekiwanie społeczne na porozumiewanie się w najważniejszych dla dzielnicy sprawach, ponad politycznymi podziałami. Uważam, że jeżeli nie sprostamy temu oczekiwaniu, to zostaniemy negatywnie ocenieni przez mieszkańców. I to bez względu na to, kto będzie destruktorem, a kto będzie dążył do zrealizowania oczekiwanych celów. Dlatego będziemy jako radni mający w Radzie większość dążyli do wszelkiej, możliwej współpracy z opozycją.

Marek Borkowski,
przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Dzielnicy
Praga-Południe.

– Przed nami długa pięcioletnia kadencja Rady Dzielnicy Praga-Południe. Co, oprócz czasu trwania, powinno ją, Pańskim zdaniem, wyróżnić?
– Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się na łamach prasy wydawanej przez Urząd Dzielnicy. Rzeczywiście, obecna kadencja będzie trwała pięć, a nie jak dotychczas cztery lata. Tę i wiele innych zmian w samorządzie, jak np. obligatoryjne powołanie nowej Komisji skarg wniosków i petycji czy też przyznanie mieszkańcom inicjatywy uchwałodawczej wprowadziła nowelizacja ustaw o samorządzie i ustroju m.st. Warszawy przyjęta przez Sejm.
Patrząc z perspektywy naszej dzielnicy, mam nadzieję, że dojdzie wreszcie do rozwiązania najbardziej palących problemów mieszkańców, jak też realizacji zaplanowanych od wielu lat inwestycji. Do najważniejszych problemów trapiących mieszkańców zaliczyłbym:
– kwestię katastrofalnego stanu lokali komunalnych, często pozbawionych nawet centralnego ogrzewania i nieremontowanych od wielu dziesiątków lat;
– przepełnienie szkół, szczególnie na Grochowie, gdzie w wyniku likwidacji trzech podstawówek przed 6 laty dzieci uczą się obecnie na dwie zmiany;
– chaotyczną zabudowę przez deweloperów każdego wolnego skrawka zieleni;
– dramatyczny brak miejsc parkingowych, często w wyniku ich likwidacji czy ustawiania słupków.
Być może w ciągu najbliższych pięciu lat uda się też zrealizować obiecywaną jeszcze przez panią Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz od 2006 roku budowę połączenia Ronda Wiatraczna z Targówkiem czy też zrealizować plany rewitalizacji Parku Skaryszewskiego, które powstały już chyba ponad 10 lat temu. Chociaż obserwując dotychczasowe dokonania Urzędu Miasta w tym zakresie, wielkich nadziei bym tu nie pokładał.
– Czym dla Pana i członków Klubu Radnych PiS jest sprawowanie mandatu radnego dzielnicy? Na czym będzie ono polegało w rozpoczynającej się kadencji?
– Dla mnie osobiście mandat radnego oznacza odpowiedzialność za małe lokalne sprawy najbliższe mieszkańcom. Do takich zaliczyłbym przede wszystkim pomoc w rozwiązywaniu ich problemów na styku z rozmaitymi urzędami, ale też kwestie bezpieczeństwa, obecnie skupiające się głównie na ruchu drogowym, gdzie wciąż jest bardzo wiele do zrobienia w celu zapewnienia bezwypadkowego korzystania z przejść dla pieszych.
Wielu moich kolegów z klubu radnych PiS jest mocno zaangażowanych w sprawy swoich lokalnych osiedli, jak Mirosława Terlecka na Saskiej Kępie, Paweł Zalewski na Grochowie czy Krzysztof Wysocki na Gocławiu. Najlepszym tego dowodem tego jest fakt, że aktywnie działamy w Radach Osiedli w naszej dzielnicy.
– Praca Radnego Dzielnicy powinna z założenia być kolektywna, polegać na „ucieraniu się” różnych zdań, koncepcji i wypracowywaniu najlepszych rozwiązań. Różnie z tym bywało w poprzednich kadencjach. Czy Pana zdaniem w rozpoczynającej się kadencji jest szansa na to, aby w Radzie miała miejsce skuteczna współpraca radnych obu klubów KO i PiS?
– Rada z założenia jest organem kolektywnym, ale decyzje podejmuje większością głosów. Obecnie, tak samo jak od 12 lat, większość w naszej dzielnicy ma Platforma Obywatelska plus zmieniający się koalicjanci, wcześniej było to SLD, obecnie Nowoczesna. Tak zadecydowali mieszkańcy i z tym ich wyborem musimy się zmierzyć.
Co do współpracy, to jednocześnie działa ona bardzo dobrze, bo przykładowo większość głosowań w kwestii nowych inwestycji dzielnicowych, sprawach przyznawania budżetu na remonty itp. podejmowana jest jednogłośnie, a z drugiej – nie można mówić o jakiejkolwiek współpracy.
Najlepszym przykładem jest chociażby ta gazeta, wydawana za pieniądze Urzędu Dzielnicy, która przed wyborami samorządowymi nie zajmowała się niczym innym jak tylko propagandą na rzecz Platformy Obywatelskiej. Potwierdzeniem tego jest chociażby fakt, że wszyscy jej „felietoniści” kandydowali z list PO. Na szczęście w sejmie jest już projekt uchwały zakazującej wydawania samorządom tego rodzaju „prasy”.
Trudno mówić o współpracy, kiedy na ostatniej sesji radni reprezentujący Koalicję Obywatelską nie mieli ANI JEDNEGO pytania do przedstawionego nam nowego, chociaż w dużej mierze starego zarządu dzielnicy z burmistrzem na czele. I to pomimo faktu, że na sesję przyszli protestujący przeciwko dotychczasowej polityce urzędu mieszkańcy z budynków komunalnych.
Cóż, w mojej opinii nie wróży to dobrze, jak Pan to nazwał, „skutecznej współpracy”, chociażby w kwestii odpowiedzialności za mieszkańców.
Rozm.: Andrzej Opala

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *