Aktualności

Moje ważne rozmowy

Lubię rozmowy z mieszkańcami. Szczególnie te poza moim gabinetem, prowadzone przy okazji różnych imprez na ulicy, w parku lub na placu. A nawet bez okazji, ot, podczas przypadkowych spotkań. Mam wtedy wrażenie, że słucham prawdziwego miasta. Żywego. Może dlatego cykl spotkań o nazwie „Porozmawiaj z burmistrzem” był dla mnie tak bardzo interesujący i ważny?
Rozpoczynając go rok temu, w październiku 2017 r., nie przypuszczałem, że potrwa tak długo, czyli ponad rok. Mimo że sprawuję urząd burmistrza dzielnicy już trzecią kadencję, popularność cyklu i frekwencja na spotkaniach pozytywnie mnie zaskoczyła. Okazało się, że ludzie lubią i chcą za mną rozmawiać. Poza tym moi rozmówcy, będąc na swoim terenie, byli swobodni i bezpośredni. Dlatego od roku to ja przychodziłem do nich, a nie oni do mnie, do urzędu. Oczywiście, na co dzień, niezależnie od cyklu, jestem zawsze stosunkowo łatwo dostępny dla mieszkańców dzielnicy. Od początku mojej misji stosuję bowiem zasadę, w myśl której rozmowa z mieszkańcami jest integralną częścią pracy burmistrza. W trakcie kilkunastu spotkań z cyklu „Porozmawiaj z burmistrzem” moi rozmówcy poruszyli kilkadziesiąt, jeśli nie ponad setkę spraw dotyczących ich życia. Wyróżniłbym z nich trzy najważniejsze grupy problemów.
Mieszkać po ludzku
Na Grochowie, Gocławku, Gocławiu, Saskiej Kępie czy Kamionku druga wojna światowa tylko w stosunkowo niewielkim stopniu zniszczyła substancję mieszkaniową. Dzięki temu mamy dzisiaj wiele lokali i całych kamienic, które zbudowano na początku ubiegłego wieku, a nawet wcześniej. Skomplikowane losy i stan prawny, własnościowy, znacznej części tych nieruchomości oraz wieloletnie zaniedbania w remontowaniu i modernizowaniu doprowadziły do ich kompletnego wyeksploatowania. Szczególnie dotkliwym problemem, wciąż dotykającym mieszkańców wielu budynków komunalnych, jest brak ciepła sieciowego. Mówiło o tym wielu moich rozmówców. Na przykład mieszkanka budynku przy ul. Wiatracznej 5, która dopytywała, kiedy jej dom zostanie podłączony do sieci c.o. Po tygodniu otrzymała odpowiedź z Zakładu Gospodarki Nieruchomościami, z której wynika, że budynek zostanie podłączony do miejskiej sieci ciepłowniczej już w przyszłym roku. Z kolei pytający o podłączenie do sieci c.o. budynku na Waszyngtona 69 dowiedzieli się, że jako Wspólnota Mieszkaniowa nie mogą liczyć na doposażenie w centralne ogrzewanie przez ZGN. Po kilku dniach od naszej rozmowy miałem dobrą wiadomość dla mieszkańca lokalu przy ul. Francuskiej na Saskiej Kępie. Zaakceptowano wymianę u niego kuchenki gazowej i zdecydowano o doposażeniu lokalu w dwufunkcyjny piec gazowy wraz z instalacją. Optymistyczna była też wiadomość dla pytających o przyłączenie do sieci c.o. budynku przy ul. Zamojskiego 43. Wynika z niej, że mimo nieuregulowanego stanu prawnego nieruchomości, ZGN wystąpił z wnioskiem o objęcie budynku działaniami rewitalizacyjnymi, w ramach których można będzie przyłączyć go do ciepła sieciowego. Mam nadzieję, że ostateczna decyzja będzie pozytywna dla mieszkańców Zamojskiego 43.
Zupełnie inaczej zaskoczyli mnie młodzi mieszkańcy naszej dzielnicy, którzy gremialnie przyszli na spotkanie przy ul. Francuskiej na Saskiej Kępie. Dzieciaki otoczyły mnie wieńcem, wyjęły instrumenty i zagrały ostrą melodię. Okazało się, że to Szkoła Rocka, wspaniała inicjatywa Arka Krupy, szuka lokalu, bo w szkole przy Angorskiej jest im już za ciasno. Zespołów jest coraz więcej, chętnych do grania i śpiewania przybywa… Nie przyszli jednak, by tylko żądać. Sami znaleźli lokal akurat dla siebie, dla fundacji, i poprosili mnie o interwencję. Składając autograf na gitarze, obiecałem zrobić co w mojej mocy, ale sprawa z byłym najemcą lokalu na razie jest w sądzie. Mam nadzieję, że dzielnica ją wygra i Szkoła Rocka zagra jeszcze głośniej!
Cicho jak w mieście


Jak pokazuje życie, w mieście sąsiedztwo budynków mieszkalnych z barami, klubami i restauracjami, bardzo często ma charakter toksyczny. Na Saskiej Kępie, słynącej z dobrych restauracji, jedna z nich, przy ul. Francuskiej, mocno bulwersuje mieszkających w sąsiedztwie saskokępian. „Dlaczego restauracja może działać o godzinie 1.00 a nawet 2.00 w nocy i zakłócać nam sen?”, pytają. Równie źle układa się sąsiedztwo z pewną klubokawiarnią na ul. Walecznych. Takich problemów jest w naszej dzielnicy kilka. Staramy się je łagodzić i w kilku przypadkach to się nam udało. I to mimo braku możliwości prawnych urzędu w sprawie regulowania przedsiębiorcom godzin pracy lokalu. Jednak najważniejsze w tego rodzaju przypadkach jest wzajemne zrozumienie potrzeb pragnących spokoju i ciszy mieszkańców oraz interesu restauratorów, prowadzących tego rodzaju działalność. Kiedy rozmowy jednak zawiodą, pozostaje interwencja policji lub straży miejskiej. Z podobnym problemem, wzmocnionym poczuciem zagrożenia, mamy do czynienia w 24-godzinnych punktach sprzedaży alkoholu. Moi rozmówcy pytali na przykład: „Czy w każdej dzielnicy Warszawy muszą być czynne całą dobę pawilony z alkoholem, w szczególności przy szkołach i przedszkolach?”. Przyznać muszę, że ostatnio namnożyło się nam tych punktów w dzielnicy. Jednak urząd, po spełnieniu przez przedsiębiorcę wszystkich ściśle określonych przepisami formalności, zobowiązany jest do wydania zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Także w tego rodzaju przypadkach, urząd dzielnicy nie może regulować godzin sprzedaży. Ograniczenie sprzedaży alkoholu między godz. 22.00 a 6.00 może wprowadzić jedynie Rada Warszawy. Jak na razie tego nie zrobiła.
Zbyt głośne restauracje, uciążliwe kluby, nocne wyścigi street racerów… Trzeba z tym walczyć, bo nie wolno godzić się na dyktat ludzi nieumiejących zgodnie żyć w miejskiej wspólnocie. Jednak zarówno służby mundurowe, jak i władze samorządowe, bez pomocy mieszkańców nie będą wystarczająco skuteczne.
Każda sprawa jest ważna
Naszą dzielnicę zamieszkuje już blisko 200 tys. ludzi. To duże miasto. Bardzo duże. Nie dziwi więc ilość i różnorodność problemów z jakimi mieszkańcy przychodzą na spotkania w rodzaju „Porozmawiaj z burmistrzem”. Problemy są różne, ale każde spotkanie jest równie ważne. Mieszkanka ul. Rybkowskiej prosi o objęcie ochroną klonu srebrzystego. Okazuje się, że gatunek ten należy do drzew szybko rosnących, ale krótkowiecznych. Takich drzew nie obejmuje się ochroną prawną, jednak mieszkanka uzyskała zapewnienie, że klon będzie pielęgnowany i utrzymywany w należytym stanie. Zwracających się o pomoc w kupieniu lub naprawie wózka inwalidzkiego skontaktowaliśmy z darczyńcą. Prośbę o wytyczenie trzech miejsc parkingowych dla inwalidów na ul. Siennickiej niezwłocznie skierowano do rozpatrzenia. Mieszkaniec ul .Dwernickiego zgłosił chęć wskazania miejsc w których, jego zdaniem, powinny stanąć ławeczki dla spacerujących. Skorzystamy z jego propozycji. Kolejni rozmówcy przekonali mnie o konieczności wykonania kompleksowego remontu klatki schodowej w budynku komunalnym przy ul. Bełchatowskiej. Pozycja znalazła się w planie remontów na 2019 r. Dzięki mieszkańcom postawimy większą ilość ławek w osiedlu pomiędzy Zbaraską, Waszyngtona a Międzyborską. A na ul. Chłopickiego zrobione zostaną nasadzenia iglaków zimozielonych.


Moi rozmówcy, mieszkańcy Pragi-Południe, w ogromnej większości mówili otwarcie i z pełnym zaufaniem o swoich problemach. Relacje, jakie się wytworzyły w tego rodzaju dyskusjach, zobowiązały mnie do szczególnej staranności przy rozpatrywaniu zgłoszonych problemów. Narzuciły także bezwzględną szczerość w odwrotną stronę, w sytuacjach, gdy zaradzenie problemowi leżało poza kompetencjami urzędu lub jego aktualnymi możliwościami. Zapewne dlatego nie wszystkich zadowoliły spotkania z cyklu „Porozmawiaj z burmistrzem”. Ja jednak uważałem i uważam, że służbę wobec społeczności Pragi-Południe można pełnić skutecznie tylko wtedy, gdy wsłuchujemy się w głosy mieszkańców.

Tomasz Kucharski
Burmistrz Dzielnicy
Praga-Południe
m.st. Warszawy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *