Aktualny numer

Muzyka łagodzi obyczaje?

Gdyby nie urzędnicze zaniedbania i polityczne zawirowania już na przełomie 2016 i 2017 roku mógł w Warszawie stanąć budynek sali koncertowej na miarę XXI wieku. Do tej pory nie wbito nawet łopaty. Dlaczego?
Był gotowy wspaniały projekt architektoniczny Atelier Thomasa Puchera z Grazu na nowoczesną salę z widownią na 1800 osób z zapleczem oraz otoczeniem wykorzystujący zabudowania i przestrzeń wokół Instytutu Weterynarii przy ulicy Grochowskiej.
Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecała, że gdy tylko będzie miała jakieś fundusze na przeznaczy je na realizację projektu sali koncertowej dla Sinfonii Varsovii. Tak też się stało. Wprawdzie nie było możliwości zabezpieczenia całej kwoty w wieloletnim planie finansowym miasta, ale zostało otwarte zadanie inwestycyjne na kwotę ponad 200 mln zł. Starczyło na rozpoczęcie rozmów z architektem na temat projektu budowlanego, ale już nie na jego odbiór.
I zaczęły się schody. Po pierwsze, nowy wojewoda mazowiecki przystopował na rok prace nad planem zagospodarowania przestrzennego rejonu ronda Wiatraczna. Po drugie, w grudniu 2016 r. poseł Michał Szczerba usiłował złożyć w Sejmie propozycję, by w budżecie państwa na rok 2017 pojawił się zapis o kwocie 340 mln zł, jako dofinansowanie do budowy nowej siedziby Sinfonii Varsovii. Niestety, po słowach „Panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje…” wyłączono mu mikrofon i poseł został wykluczony z obrad. Wywołał tym niespodziewanie potężny kryzys polityczny i o żadnych pieniądzach nie było już mowy. Inwestycja ugrzęzła także dlatego, że wojewoda mazowiecki odrzucił poprawki, przewidujące wsparcie z budżetu dziesięciu inwestycji w Warszawie, w tym właśnie sali koncertowej.
Wydaje się jednak, że zły los się odwrócił. 14 czerwca tego roku Rada m.st. Warszawy podjęła uchwałę o zmianach w budżecie miasta, mówiących o wyasygnowaniu kwoty 265 tys. zł, która pozwoli na przyjęcie projektu budowlanego oraz złożenie wniosku o pozwolenie na budowę Sinfonia Varsovia Centrum, a na kolejnym etapie na ogłoszenie przetargu na wybór generalnego wykonawcy robót budowlanych. Do 2025 r. z miejskiego budżetu przeznaczone zostanie na remonty i budowę 632 mln zł. Decyzja Rady była konsekwencją głosowania nad korektą Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2018-2045.
Rozmawiamy na ten temat z Januszem Marynowiczem, dyrektorem Sinfonii Varsovii.
– Janusz Marynowicz: Przetarg mamy nadzieję rozstrzygnąć, jeśli nie do końca tego roku, to w pierwszym kwartale przyszłego. No i w przyszłym roku rozpocznie się fizycznie budowa.
– Co pójdzie na pierwszy ogień?
– Trzy zabytkowe budynki. Ten największy, dawny rektorat i stajnie z prawej i lewej jego strony. Remont będzie gigantyczny, bo pozostaną tylko ściany nośne, i wszystkie fragmenty wymagane przez konserwatora zabytków. Jego zgodę już mamy. Sadzimy, że ten remont nie potrwa dłużej niż rok do półtora. Wiemy, że to wszystko są opóźnienia w stosunku do pierwotnych planów ale dobra wiadomość jest taka, że ta część kompleksu zacznie funkcjonować od razu po remoncie. W głównym budynku będzie mała sala koncertowa, pomieszczenia dla artystów rezydentów, biura orkiestry i sala restauracyjna otwarta dla wszystkich oraz trzy sale przeznaczone na prace z dziećmi ze szkół podstawowych. To projekt prowadzony z panią Violą Łabanow. W budynku stajni również planujemy małą salę koncertową, a na co dzień sala prób orkiestry i będziemy tam prowadzili zajęcia ze studentami Akademii Varsovii. W przyszłości cały ten budynek będzie przeznaczony dla Akademii. Tam też będzie przestrzeń, w której będziemy mogli prowadzić projekty eksperymentalne na przykład muzyki nowej czy historycznej. Natomiast skrzydło budynku będzie przeznaczona na zajęcia dla najmłodszych dzieci czyli Smykofonii z salami specjalnie dla nich zaprojektowanymi. Będzie też przestrzeń na działania ze starszymi dziećmi.
– Czy jakieś budynki będą burzone?
– Zostawiamy pięć budynków które są wpisane do rejestru. Czyli stajnie od ulicy Grochowskiej, główny budynek i dwie oficyny stojące na samym końcu działki. Będą one spełniały funkcję obsługi sali koncertowej głównej i sali kameralnej. Będzie tam m.in. duży bar, przestrzeń na toalety, szczególnie dla pań.
– Jakie są plany co do dalszej budowy?
– Te dwie oficyny, w których mówiłem będą remontowane równolegle z budową głównej sali. I mamy nadzieję, że zakończymy wszystko w 2014 roku. Trzeba mieć świadomość, że jest to największa inwestycja w dziedzinie kultury w historii Polski, bo i środki ogromne zainwestowane a i wyzwanie ogromne. Chociażby z powodu remontu zabytkowych 5 budynków. Nie mówiąc o trudnościach związanych z salą koncertową.
– A co się stanie z otoczeniem terenu dzisiejszego Instytutu Weterynarii?
– Ideą koncepcji projektu jest jego otwartość. Rezygnujemy z ogrodzenia. Część jego zabytkowych fragmentów będzie przeniesiona w inne miejsca naszej przestrzeni ale nie będzie spełniało to funkcji odgradzających. Już teraz nasza brama otwarta jest do g.23, z tyłu posesji otworzyliśmy też dwa przejścia i można przejść przez nasz teren koło pawilonu koncertowo – edukacyjnego stojącego na miejscu, gdzie będzie postawiona główna sala
– Rozumiem, że ten pawilon będzie funkcjonował do momentu rozpoczęcia tej budowy.
– Tak, tym bardziej, że okazało się, że ma bardzo dobrą akustykę a artyści chętnie tam grają i widzowie chętnie tam przychodzą. W każdą sobotę odbywają się tam koncerty kameralne, na które bilety kosztują 2 zł. To jest nasze świadome działanie, żeby nie odciąć od muzyki tych słuchaczy, którzy od lat do nas przychodzili do niewygodnej auli głównego budynku i słuchali koncertów, w co najmniej niekomfortowych warunkach. Mówiono wtedy, no, tak kiedy zbudujecie tę wspaniałą salę, to nie będzie już nas stać na przychodzenie na koncerty. Otóż, na pewno zadbamy o tę naszą pierwszą publiczność. Deklarujemy otwartość i chęć podzielenia się muzyką z każdym, bo to jest nasza misja. Nikogo nie powinno się odcinać, tym bardziej, że wszyscy płacą za budowę tego miejsca ze swoich podatków.
Głównym celem całej inwestycji jest, nie tylko stworzenie komfortowych warunków do pracy muzyków, ale przede wszystkim miejsce do spotkań z muzyką, miejsc, które byłoby źródłem piękna. Enklawy, spokoju, oderwania się od tego świata czasami przerażającego. Gdzie można przyjść zawsze, nie tylko na koncert ale i do naszego ogrodu, przejść do parku, wejść na szczyt ażurowej gigantycznej ramy otaczającej przestrzeń, która zostanie postawiana razem z nowym budynkiem.
– Mieszkańcy obawiali się, że Sinfonia Varsovia odgrodzi się betonowym murem i zasłoni widok na jeden z zabytkowych budynków na Pradze…
– To prawda, ale na szczęście Tomas Pucher dał się przekonać do zmiany koncepcji i budynki będzie można oglądać ze wszystkich stron a nawet z góry.
– Niecierpliwie w takim razie czekamy na to cudo architektury, mając nadzieję, że już żadna władza nie zablokuje już jego budowy.
Dziękuję za rozmowę.
Anna Lenar

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *