Miejsca i ludzie

Warzywnik w sercu miasta, czyli…

Przed wakacjami władze naszego miasta postanowiły pokazać ludziom, jak wyglądają rośliny, które zjadamy. Na placu Na Rozdrożu powstało miejsce ciekawe i pełne dobrodziejstw, które można… wyjąć z ziemi.
Chodzi o normalny, choć w mieście rzadko spotykany warzywnik. Wiele osób skwituje to wzruszeniem ramion: przecież ziemniak to ziemniak… Jednak patrząc na grządki pełne jarmużu, ziemniaków, fasoli, pietruszki, kopru i innych warzyw, można powiedzieć, że oprócz swoistego uroku mają one także walor edukacyjny. Swoją drogą ciekawa jestem, czy za kilkanaście lat nie będzie trzeba pokazywać ludziom, jak wygląda żywa kura, by udowodnić tezę, że mięso nie jest tworzone w sklepie.
Warzywny ogródek w sercu stolicy skłonił mnie do refleksji: czy mamy dostęp do zdrowego jedzenia i czy wiemy, co kupujemy?
Najczęściej robimy zakupy w najbliższym supermarkecie lub dyskoncie. To najbardziej ekonomiczne. W takich sklepach informacja o dostawcach produktów ograniczona jest często tylko do kraju pochodzenia. My jednak bierzemy to, co jest, nawet nie czytając etykiet, i cieszymy się, że kupujemy dobre dla nas (jak twierdzi producent) produkty. Dużo lepiej byłoby kupować od lokalnych dostawców, jednak często okazuje się, że żądane przez nich ceny są dużo wyższe i ekonomia bierze górę. Ponadto sami nie wiemy, gdzie tych dostawców znaleźć. Bazarków w stolicy jak na lekarstwo. Modne ostatnio targi śniadaniowe też nie są dostępne dla wszystkich, nie zawsze zlokalizowane są blisko naszego domu, więc są traktowane bardziej jako ciekawostka niż miejsce regularnych zakupów.
Inną kategorią zagrożeń, szczególnie w dużych sklepach, są wszelkiego rodzaju przypadki, gdy z pozoru świeże warzywa lub owoce mają dla nas niespodziankę na przykład w postaci zarodników pleśni (w gorące dni pleśń szara potrafi zaatakować w ciągu kilkunastu godzin). Dlatego trzeba dokładnie przyglądać się swoim zakupom.
Czy nie chcielibyście Państwo wiedzieć, jak żyły te kupowane przez nas rośliny, w jakiej ziemi wyrosły, na ile mocno były nawożone i czy wzrastały na słońcu, czy też może gazowano je w szklarni, by szybciej uzyskały kolor? Myślę, że wspólnymi siłami możemy stworzyć mapę miejsc na Pradze-Południe, w których można nabyć zdrowe produkty roślinne. Zachęcam do kontaktu i zgłaszania własnych propozycji takich sklepów i miejsc.
Katarzyna B. Olszewska
Wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Praga-Południe

One comment

  1. Dobrym miejscem na pozbieranie owoców są dawne działki, np. na Siekierkach. Pewnie nikt nie bada zawartości ołowiu w wiśniach czy zdziczałych jabłuszkach, ale… czasem te bazarowe owoce też pochodzą z takich miejsc 🙂

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *