Aktualny numer

Po co nam praworządność?

W innym miejscu szerzej odpowiem Państwu na pytanie postawione w tytule tego artykułu, by nie narażać biuletynu informacyjnego naszej dzielnicy na podejrzenia o udział w walce politycznej. Pretekstem do zadania tego pytania stały się jednak masowe demonstracje w całej Polsce, gdy Polacy, niegodzący się na łamanie prawa i konstytucji przez obecnie rządzących, bronili Sądu Najwyższego. Nie tylko jego zresztą, gdyż łamanie prawa stało się ostatnio niejako wstydliwą wizytówką naszego kraju w Europie i na świecie. Wielu spośród nas nie godzi się z tym. Czujemy wstyd i zażenowanie.
Oprócz wstydu łamanie prawa i konstytucji niesie ze sobą jednak realne zagrożenia. Mnie, jako burmistrza dużej dzielnicy, bardzo interesuje, na ile brak praworządności zmieni życie codzienne jej mieszkańców. Co stanie się wokół nas, gdy przestaną normalnie działać Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownicza i Sąd Najwyższy? Jaki będzie efekt likwidacji trójpodziału władzy?
Większość Polaków uważa, że uchwały Sądu Najwyższego i innych najwyższych organów władzy sądowniczej osobiście ich nie dotyczą.
Nic bardziej błędnego. Owszem, wyroki zapadające w tych gremiach mają charakter ogólny i ponadczasowy, i rzeczywiście mogłoby się wydawać, że w żaden sposób nie wpływają na nasze życie. Ostrzegam jednak – one nie wpływają na razie.
Najważniejsze regulacje prawne, od Konstytucji RP poczynając, powodują bowiem, że nasze życie społeczne, a co za tym idzie codzienne życie każdego z nas, jest unormowane, przewidywalne i spokojne. Wiemy m.in., co nam lub władzom wolno, a czego nie. Wiemy, że żyjemy w Unii Europejskiej, w kapitalizmie, a nie socjalizmie. W państwie prawa, a nie w totalitarnym kraju.
Warto wsłuchać się w głos niektórych autorytetów, które odpowiadają na pytanie: Co stanie się, gdy dojdzie do sporu na linii obywatel – instytucja państwa, a rozpatrywać go będzie upolityczniony sąd? Wtedy nawet w najdrobniejszej sprawie obywatel nie ma co liczyć na bezstronność czy niezawisłość sądów.
Być może nasze sądy nie działały dotychczas najlepiej. Od wielu lat ze strony różnych środowisk słychać było głosy na temat potrzeby reformy sądownictwa. Reformy, czyli naprawy, a nie demontażu! Nie likwidacji władzy sądowniczej, jednego z podstawowych elementów monteskiuszowskiego trójpodziału władzy (parlament-prezydent-sąd)! Owszem, wszyscy czujemy, że sądy nie są doskonałe. Jednak nie naprawia się sądów przejęciem ich przez władzę! One muszą być od niej niezawisłe, tak jak – mimo wspomnianych błędów – były przez ostatnie 27 lat. W najważniejszych organach i instytucjach sądowniczych nie mogą ponadto zasiadać ludzie powolni ministrowi sprawiedliwości i podpisujący się pod programem jednej partii. Powinni oni wypełniać swoje obowiązki wyłącznie w oparciu o konstytucję. Tymczasem zmiany, jakich dokonuje władza, są zmianami ustrojowymi, de facto wymagającymi zmiany konstytucji! Skoro formalnie nie doszło do zmiany przyjętej niegdyś w referendum i wciąż obowiązującej konstytucji, oznacza to, że zmiany owe są efektem łamania prawa! Deprecjonuje się i dokonuje erozji naszego społecznego wyobrażenia o praworządności i stabilności prawa.
W sytuacji braku praworządności mogą wrócić dawno minione i dla wielu z naszych Czytelników trudne do wyobrażenia lata, gdy można było każdego oskarżyć o wszystko. Możemy obudzić się w kraju, w którym nie będą przysługiwały nam żadne prawa. Możemy zostać zmuszeni do wykonywania poleceń jednej partii, co moje pokolenie przerabiało już w latach 60., 70. i 80. Zmieniano wówczas historię Polski, usuwając jednych bohaterów i na siłę wstawiając innych. Zupełnie jak dzisiaj.
Bez poszanowania prawa będziemy nikim na arenie międzynarodowej. Bez praworządności nie będziemy mieć żadnych praw wobec różnych służb, co zresztą widzieliśmy już wielokrotnie w ostatnich latach. Gdy policjanci na służbie wycinają konfetti dla pana ministra, to jest śmieszne, gdy obstawiają miesięcznice, jest to niegospodarne, gdy aresztują demonstrujących, jest to nikczemne, ale zaczyna być groźnie, gdy na komisariacie giną bezbronni ludzie.
W kraju bezprawia rządzić nami będą usłużni władzy dysponenci. Mali ludzie bez doświadczenia i wiedzy. Zawistni i pazerni, jakich spotykamy już dzisiaj. Którzy rozkradną, co się da i… No właśnie, co czeka Polskę potem? Druga Grecja?
Przesadzam? Jak wobec tego rozumieć słowa byłego ministra spraw zagranicznych PiS, pana Waszczykowskiego, który orzekł, że „nie ma żadnej definicji «praworządności». To tylko słowo”. W dodatku dla rządzących na pewno nie jest to najważniejsze słowo.
Zastanawia mnie także, skąd w Polakach, taka uległość wobec łamania prawa i społeczne przyzwolenie na brak praworządności. Myślę, że to efekt wielowiekowej tradycji braku szacunku dla prawa. Od końca XVIII wieku było to przecież obce prawo, narzucone Polakom siłą. Prawo najeźdźcy i zaborcy. W dwudziestoleciu międzywojennym zaczęto mozolnie scalać trzy różne systemy prawne, ale wysiłki te przerwała wojna i nowe prawo kolejnego okupanta. A potem następnego, narzucającego nam swoje prawo jako totalitarnej władzy. Dlatego Polacy przyzwyczajeni są do nieuznawania prawa, jako obcego i narzuconego im siłą. Dopiero po 1989 r. zaczęliśmy tworzyć prawo, zapewne niedoskonałe, będące wynikiem kompromisu i powoli uznawane przez obywateli za obowiązujące. Do czasu, gdy okazało się, że można zburzyć każdy system prawny i bezkarnie łamać każde prawo. Stajemy się, o czym już mówiłem, kompletnie niewiarygodni na arenie międzynarodowej. A w XXI wieku nie da się żyć w izolacji i odosobnieniu.
Gdy uświadomimy sobie, że obecna władza, w końcu przecież chwilowa, jest w stanie dokonać nieodwracalnego spustoszenia w umysłach ludzi, że może w ciągu jednej nocy zburzyć porządek prawny budowany przez pokolenia, że może zniszczyć konstytucję, warto się zastanowić, co może być odpowiedzią na brak praworządności? Anarchia? Chaos? Kult jednostki? Totalitaryzm? Reżim? Dyktatura? Obozy i więzienia dla przeciwników politycznych? Zniewolenie narodu? Kolejny rozbiór Polski?
Niech każdy z nas odpowie sobie we własnym sumieniu…

Tomasz Kucharski
Burmistrz
Dzielnicy Praga-Południe

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *