Aktualny numer

Francuski jej miłością

Konkurs Piosenki Francuskiej, którego finał VI edycji miał miejsce 8 lipca w naszej dzielnicowej Strefie Kibica przy ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, na dobre wrósł w klimat Saskiej Kępy (półfinały) i Pragi-Południe. Jedną z jego laureatek jest Maria Leszczełowska, którą poprosiliśmy o chwilę rozmowy.
– Jak się zaczęła Pani przygoda z piosenką francuską?
– Brałam udział w Konkursie Piosenki Francuskiej cztery razy. Pierwszy raz w I edycji w 2012 roku. Przeszłam wtedy do finału, ale tak się złożyło, że nie mogłam w nim uczestniczyć, więc zakończyłam ten konkurs na trzecim etapie. W następnym roku nie udało mi się przejść do drugiego etapu, co… zupełnie mnie nie zniechęciło do udziału w III edycji konkursu, w której przeszłam do finału i otrzymałam nagrodę Instytutu Francuskiego za dykcję. A IV edycję udało mi się wygrać.
– Znała Pani wcześniej język francuski, interesowała się kulturą francuską, Francją?
– Zaczęłam się uczyć francuskiego w gimnazjum w „Prusie” i z czasem stał się moją pasją, a że śpiewałam właściwie od dziecka i zaczynałam w chórze kościelnym, pomyślałam, dlaczego nie spróbować śpiewać po francusku. Konkurs Piosenki Francuskiej przyszedł w idealnym dla mnie momencie. Z Francją też miałam wcześ-
niej kontakt, byłam tam z rodzicami i na wycieczce szkolnej.
– Lubi Pani francuską piosenkę?
– O tak, bardzo. Kiedy w gimnazjum zaczęłam ją odkrywać, zafascynowałam się Édith Piaf. Do dzisiaj bardzo ją lubię, ale też i innych francuskich wykonawców. Ze współczesnych – piosenkarkę Zaz. Ma sporo ciekawych aranżacji piosenek starszego pokolenia artystów, również Edith Piaf, ale i swoje utwory z ciekawym tekstem, atrakcyjne dla młodych ludzi. Jej twórczość łączy pokolenia. Wygrałam zresztą piosenką „La Parisienne” w jej aranżacji.
– Co Pani dał ten konkurs?
– Przede wszystkim poznałam wielu wspaniałych ludzi. Spotykam się z koleżankami z prawie wszystkich edycji, chodzimy razem na różne występy, do teatru, zaprzyjaźniłyśmy się. Cenna zawodowo była także współpraca z Chrisem Schittulli, no i znajomość z panem Ryszardem Kalkhoffem, bez którego nie byłoby tego konkursu. Z całą pewnością uczestniczenie przez cztery lata w konkursie piosenki francuskiej dało asumpt do głębszego zainteresowania się językiem francuskim i muzyką, a także teatrem, bo piosenka bez teatru nie istnieje. Zdawałam w zeszłym roku na aktorstwo, ale nie dostałam się, zaczęłam więc studiować romanistykę. W tym roku znowu będę starała się dostać do szkoły teatralnej.
– Czy gdyby nie konkurs, studiowałaby Pani coś innego?
– Do marca zeszłego roku myślałam o zdawaniu na architekturę, bo moi rodzice są architektami. Ale aktorstwo i język francuski przeważyły.
– Chce Pani być aktorką śpiewającą, dramatyczną, filmową…?
– Przede wszystkim chcę być sprawną aktorką, bo nie można dobrze śpiewać bez dobrej interpretacji piosenki. Tego się też nauczyłam przez cztery lata uczestnictwa w konkursach. W czwartej edycji, którą wygrałam, widać to było wyraźnie. Moim największym marzeniem jest granie w teatrze muzycznym. Ale wiem, że jeśli chodzi o kształcenie jeszcze długa droga przede mną. Najpierw muszę skończyć szkołę teatralną albo akademię muzyczną na wydziale musicalowym. Teraz kształcę głos u pani Urszuli Napiórkowskiej w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej.
– Ma Pani czas i ochotę na inne przyjemności niż śpiew?
– Znajduję czas na rysowanie, które bardzo lubię. To dla mnie relaks. Lubię słuchać muzyki, uwielbiam piosenki z Piwnicy pod Baranami, Kabaretu Starszych Panów. W zeszłym roku, podczas muzycznego przedstawienia przygotowanego w Centrum Edukacji Kulturalnej w ramach warsztatów wokalnych Muzycznej Sceny Młodych, śpiewałam „SOS” Kaliny Jędrusik z Kabaretu Starszych Panów. W tym roku mieliśmy tam koncert „Na starcie” i też śpiewałam kilka piosenek z ich repertuaru.
– Kiedy zostanie już Pani aktorką i będzie nagrywała płyty, to zrobi Pani rozbrat z piosenką francuską?
– Piosenki francuskiej na pewno nie porzucę, bo jest piękna i warto zarażać nią współczesną młodzież.
Dziękuję za rozmowę.

Z Marysią rozmawialiśmy przed egzaminami do szkoły artystycznej, ale wierzymy, że się uda.
Anna Lenar

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *