Aktualności

Operacja mundial

W roku stulecia odzyskania niepodległości polscy piłkarze nie mogli zrobić sobie i kibicom lepszego prezentu niż awans do Mistrzostw Świata w Rosji. Za chwilę rozpocznie się ostatnia faza przygotowań do najważniejszej piłkarskiej imprezy roku. O logistycznych wyzwaniach, pokonywaniu problemów i mundialowej gorączce rozmawiamy z Jakubem Kwiatkowskim, rzecznikiem prasowym PZPN.
– Czy przed mundialem w Rosji zobaczymy jeszcze Polaków na kamionkowskim stadionie PGE Narodowym?
– Oczywiście. Chcemy, by tuż przed wylotem do Soczi, gdzie polscy piłkarze będą mieli swoją bazę, odbył się mecz na stadionie PGE Narodowym. Taki rodzaj pożegnania z kibicami. Naszym przeciwnikiem we wtorek, 12 czerwca, będzie zespół Litwy.
13 czerwca zawodnicy i sztab trenerski będą już w drodze na mundial. Przypomnę, że to pewnego rodzaju tradycja, gdyż w przeddzień wyjazdu na Euro 2016 także zagraliśmy mecz towarzyski, tyle że w Krakowie. I także z Litwą. Wtedy zremisowaliśmy 0:0, ale za to pobito rekord frekwencji na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana. Piłkarzy Adama Nawałki wspierało pod Wawelem aż 33 027 osób (obiekt może pomieścić 33 326)!
– Baza Polaków będzie usytuowana w pięknym Soczi nad Morzem Czarnym… Czy wykorzystujecie może jakieś obiekty poolimpijskie?
– Nie, nie. Zarówno FIFA, jak i PZPN mają nieco wyższe oczekiwania, a wybrany hotel musi spełniać wiele różnorodnych standardów. FIFA przygotowała wcześniej katalog ponad 60 ośrodków (hotel i boisko treningowe), które spełniają owe wymagania. Wybraliśmy położony tuż nad morzem, przy głównej promenadzie hotel Hyatt Regency. Obiekt ma prywatną plażę oraz hotelowy basen z podgrzewaną wodą. Ośrodek treningowy znajduje się 12 kilometrów od hotelu, więc dojazd autokarem będzie zajmował kilkanaście minut, a w samym ośrodku znajduje się sześć boisk, siłownia i ładne nowe szatnie. Plusem bazy polskich piłkarzy jest także to, że hotel oddalony jest od lotniska zaledwie 20 kilometrów.
– Jaka jest rola PZPN w przygotowaniach do mundialu? Z kim współpracujecie?
– Za wszystko odpowiada oczywiście FIFA, to światowa federacja kontaktuje się z gospodarzami imprezy i jest łącznikiem między Rosją a federacjami krajowymi. Niemniej jednak to na PZPN spoczywa jak najlepsze przygotowanie pobytu polskich piłkarzy na mundialu. Jeszcze przed losowaniem odbyły się specjalne warsztaty dla przedstawicieli finalistów, bardzo ogólne, plenarne, podczas których zarysowano, co czeka na mundialu wszystkich jego uczestników. Bardziej szczegółowe warsztaty odbyły się 27 i 28 lutego w Soczi. Dotyczyły głównie logistyki, bezpieczeństwa, spraw sportowych i współpracy z mediami.
– Wyjazd na mistrzowski turniej to ogromne wyzwanie logistyczne…
– Pierwsza trudność, w porównaniu z doświadczeniami, jakie wynieśliśmy choćby z ostatniego turnieju Euro, to fakt, że we Francji byliśmy w kraju Unii Europejskiej. Teraz czeka nas wyjazd do kraju spoza Unii. Nie wiemy choćby tego, co nas może spotkać na granicach. A musimy wwieźć do Rosji kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt ton sprzętu. To przecież kostiumy meczowe, treningowe, dresy, ubranie hotelowe, codzienne, garnitury galowe. Poza tym piłki, buty, odżywki, napoje. Do Francji zabraliśmy na Euro… własną siłownię dla zawodników i chcemy powtórzyć to w Soczi. Dodatkowo sprzęt medyczny, odnowa biologiczna, sprzęt do rehabilitacji doraźnej, kremy i środki do masażu… Jest tego naprawdę dużo.
– Ktoś sprawdzi, co będziecie wwozić do Rosji?
– Oczywiście. Zawsze przed meczami, w hotelach i na zgrupowaniach, a potem na meczach i podczas turniejów działa bardzo ostra kontrola antydopingowa. Nie ma mowy, by podać piłkarzom specyfik nie zatwierdzony przez jej komisarzy.
– Co w związku z mundialem czeka rzecznika prasowego PZPN? Czy zmienią się Pańskie obowiązki?
Mistrzostwa świata to wielkie wyzwanie także dla mojego zespołu. Moim zadaniem będzie między innymi zbudowanie oficjalnego centrum prasowego polskiej reprezentacji. Chcemy, a wręcz musimy zachować standardy, jakie obowiązywały we Francji, więc to oznacza kolejne tony sprzętu – scenografii, elektroniki, mebli, klimatyzacji… Na Euro 2016 wielokrotnie spotkaliśmy się z wyrazami uznania dla naszej pracy, a wielu polskich i zagranicznych dziennikarzy podkreślało, że nasze centrum prasowe było jednym z najlepszych w czasie całego turnieju. Nawet Niemcy takiego nie mieli. To nas do czegoś zobowiązuje.
Natężenie mojej pracy, gdyby ją przedstawić na wykresie, przypominałaby sinusoidę. Pracuję „falami”. W trakcie eliminacji najwięcej stresu jest przed meczami, potem trochę spokoju, znowu kolejne mecze, a w efekcie największy wysiłek związany będzie z pracą podczas turnieju finałowego Mistrzostw Świata. Wcześniej czekało nas wiele pracy podczas przygotowań, jak choćby marcowa prezentacja strojów naszych piłkarzy. Samo przygotowanie sesji zdjęciowych reprezentacji czy szycie garniturów to także ogrom pracy… Po marcowych meczach towarzyskich z dnia na dzień, niemal lawinowo, rosło zainteresowanie mundialem ze strony dziennikarzy i kibiców, czemu też musieliśmy sprostać.
Najwięcej pracy czeka nas jednak na samym turnieju. Konferencje przed i po meczu, umawianie wywiadów z zawodnikami, dostęp dla mediów… Tyle tylko, że każdy kolejny mecz czy turniej rodzi doświadczenie i stres jest coraz mniejszy. To już nie lęk czy obawa, a raczej chłodna kalkulacja i próba przewidywania jakichś wypadków, potknięć, by je z góry wyeliminować.
Dość trudnym wyzwaniem jest zamieszanie, jakie zwykle towarzyszy akredytacji dziennikarzy. 2 grudnia ruszył proces akredytacyjny dla mediów na MŚ w Rosji. Liczba miejsc była naprawdę mocno ograniczona, bo na przykład dla Polski FIFA przewidziała tylko 40 akredytacji dla dziennikarzy i 15 dla fotoreporterów. I to my, w PZPN, musieliśmy wskazać, komu je przyznać…
– Euro we Francji było chyba na tyle ważnym i udanym doświadczeniem, że do mundialu w Rosji możecie jednak podchodzić nieco spokojniej…
– Nie ma żadnej paniki. Każdy wie, co ma robić, co do niego należy. I nie jest żadną megalomanią twierdzenie, że Polska znajduje się w światowej czołówce federacji, jeśli chodzi o organizację meczów kadry. Tylko proszę nie myśleć, że uważamy się za mistrzów w tej dziedzinie, o nie. Sukces z Euro 2016 nas nie uśpi, nie ma obaw. Pilnujemy wszystkiego, każdego detalu. Wiemy, co trzeba zrobić, jak to wykonać, wszystko planujemy, wymyślamy oryginalne i – mam nadzieję – ciekawe wydarzenia, tak dla kibiców, jak i dziennikarzy.
– Podczas marcowych meczów towarzyskich szału nie było…
– Wbrew opiniom malkontentów pechowa przegrana z Nigerią i ciężko wywalczone zwycięstwo nad Koreą Południową dały selekcjonerowi i sztabowi kilka odpowiedzi na nurtujące pytania. Kilku nowych zawodników pokazało futbolowy pazur, kilku „starych reprezentantów” odżyło, pokazało się z dobrej strony. Bądźmy dobrej myśli!
– Wróćmy do mundialu. Nie ma obaw co do pogody i „rozrzutu” miejsc meczów w Rosji? Baza w Soczi, mecze w Moskwie, Kazaniu i Wołgogradzie (czyli słynnym Stalingradzie)…
– Pogoda będzie jednakowa dla wszystkich, choć pewnie Senegalczycy i Kolumbijczycy lepiej zniosą upały (jeśli będą). Nie ma czego demonizować. Z bazy mamy naprawdę rzut beretem na lotnisko, a najdłuższy lot, trwający dwie godziny i dziesięć minut, będzie niczym w porównaniu choćby do lotu reprezentacji na mecz z Kazachstanem, gdzie lecieliśmy sześć godzin, czy do Armenii, gdzie dotarliśmy po ok. czterech godzinach. Najkrócej będziemy lecieć do Wołgogradu, bo zaledwie godzinę i dwadzieścia minut.
– Jeden z futbolowych ekspertów napisał, że o „łatwej grupie” mogą mówić tylko ci, którzy nie znają się na piłce nożnej. Jakie jest Pana prywatne zdanie na ten temat?
– Zgadzam się z tym poglądem. To, że ominęliśmy takie „rafy” jak Niemcy, Anglia czy Hiszpania, nie oznacza, że trafiliśmy na łatwych przeciwników. Wiadomo, że na mistrzostwach świata nie ma słabych drużyn. Wiele razy doświadczaliśmy tego na własnej skórze, męcząc się z „niby średniakami”. Każdy, kto zagra w Rosji, musiał przejść przez trudne eliminacje. To światowy top i nie można spodziewać się „spacerków” z żadnym rywalem. Każda z drużyn, które przyjadą na mistrzostwa, będzie tak zdeterminowana, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, że nie ma mowy, by ktoś się „położył” na boisku…
Co do losowania, to określiłbym je jako „egzotyczne” dla nas. Do tej pory rzadko, albo w ogóle, nie grywaliśmy z tego typu przeciwnikami, reprezentującymi trzy odmienne, różne style piłkarskie, z trzech kontynentów. Z Senegalem nie graliśmy jeszcze nigdy.
– W szeregach naszych przeciwników nie zabraknie gwiazd.
– Wystarczy spojrzeć na składy tych drużyn, by uzmysłowić sobie, z kim przyjdzie nam grać. Przecież to piłkarze z najlepszych lig i klubów świata! Większość z nich gra na co dzień w Europie. Senegalczyk Sadio Mané to groźny skrzydłowy Liverpoo-
lu, a Kalidou Koulibaly jest jednym z najlepszych stoperów w Serie A, podporą defensywy Napoli. Z kolei reprezentant Japonii Shinji Okazaki to napastnik Leicester City. Keisuke Honda przez trzy sezony grał w AC Milan. Shinji Kagawa to znany pomocnik Borussii Dortmund, przez dwa lata grający w Manchesterze United. A Kolumbijczycy? To mieszanka młodych talentów, takich jak Falcao (AS Monaco) czy james Rodriguez (Bayern Monachium) i doświadczonych graczy pokroju Camilo Zunigi z Watford. Nasz sztab trenerski, nasi skauci, będą uważnie obserwowali poczynania rywali podczas występów ligowych, przygotowań do mundialu i meczów towarzyskich. Każdy z naszych grupowych przeciwników ma swojego „opiekuna” w PZPN i do niego trafiają różnorodne spostrzeżenia i uwagi obserwatorów.
Nie zapominajmy też, że żyjemy w czasach supertechnologii. Istnieją firmy, które po każdej kolejce ligowej przesyłały filmy z zapisem gry interesującego nas zawodnika! Oglądamy jego zagrania, przyjęcia, odbiory i straty piłki. Materiału do analizy nie brakuje. Na zgrupowaniu poszczególni polscy piłkarze dostają pełną informację o swoim vis-à-vis, czyli konkretnym przeciwniku, z którym spotkają się na boisku. Myślę, że dzięki tytanicznej pracy całego zespołu analitycznego dobrze poznamy grę naszych rywali.
Nie zdradzę żadnej tajemnicy, gdy powiem, że dla nas zawsze najważniejszy jest najbliższy mecz. A takim będzie spotkanie z Senegalem w Moskwie na początku mundialu. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to trudne spotkanie z silnym fizycznie zespołem, zdeterminowanym i walczącym do upadłego. Tego typu drużyny czasem „przepadają” podczas turnieju, ale ich pierwsze mecze – jak uczy historia mundialu – zawsze są niezwykle zacięte. My znamy swoje umiejętności i będziemy grać najlepiej jak umiemy. Siła spokoju i doświadczenie, umiejętności piłkarzy i taktyka – to nasze atuty. Będziemy grać swoje! Najważniejsze, żeby wszyscy polscy zawodnicy byli zdrowi i w pełni sił.
– Jeśli polscy piłkarze dojdą do finału, na jakie nagrody mogą liczyć?
– Pieniądze lubią ciszę… (śmiech). Jeszcze niczego konkretnego nie ustaliliśmy. FIFA przekazuje federacjom krajowym z góry ustalone kwoty, a o jej podziale decydują już sami zainteresowani. To są oddzielne sumy za kolejne osiągnięcia – awans na mundial, wyjście z grupy, awans do półfinału itp. Za mistrzostwo świata federacja dostanie od FIFA 38 milionów dolarów.

Dziękuję za rozmowę
Andrzej Opala

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *