Aktualny numer

Warzywa i owoce pani Żurowskiej

Na Saskiej Kępie jest wiele tablic upamiętniających znanych mieszkańców tego osiedla. To głównie muzycy, pisarze, plastycy. Ta galeria poszerzyła się ostatnio o osobę, której nazwisko raczej niewiele mówi, a która zdaniem sąsiadów godna jest utrwalenia.
Impuls dało kilka osób, pisząc do Wspólnoty Mieszkaniowej taki oto list:
„Mieszkańcy Saskiej Kępy, sympatycy osoby i działalności kupieckiej pani Marii Żurowskiej, pragnący upamiętnić jej trud, zaangażowanie i serdeczny stosunek do klientów, chcieliby umieścić tablicę pamiątkową poświęconą jej postaci na ścianie budynku przy jej sklepie. Uważamy, że w ten sposób zachowamy pamięć o ludziach, którzy tworzą klimat Saskiej Kępy”.
Członkowie Wspólnoty, radni i burmistrz Tomasz Kucharski przychylnie spojrzeli na inicjatywę i tablica zawisła na nad skrzynkami pełnymi warzyw i owoców. Bo maleńki sklep warzywny otwarty w 1956 r. (62 lata temu!) przez panią Marię przy ul. Zwycięzców nadal istnieje! Prowadzi go dzisiaj jej córka Janina Żurowska-Filipek.
– Mama zaczynała handel w 1946 r. na pl. Przymierza, razem z moją ciotką, panią Grochowską. W 1952 r. sklep został jej odebrany przez WSS Społem. Do 1956 r. nie było żadnego warzywniaka na Saskiej Kępie – opowiada pani Janina.
W sklepiku niezmiennie pachnie świeżymi warzywami i owocami piętrzącymi się w skrzynkach i na półkach, tych samych, które cieśla solidnie wykonał przed z górą 80 laty. Solidność to jeden ze znaków rozpoznawczych firmy.
– Mama miała swoich dostawców z Traktu Lubelskiego na kwaszoną kapustę, pomidory. Jeździło się także na bazar hurtowy na Okęciu i kupowało od rolników. Znała się na towarze, potrafiła wybrać. Sprawdzała, próbowała, i tego mnie nauczyła. Handel był dla niej przyjemnością, pasją. Kochała sklep, kochała klientów. Udzielała porad, także kulinarnych. Zresztą rozmawiała z ludźmi na różne tematy – wspomina pani Janina.
– Teraz gdy zmieniły się czasy, do sklepu przychodzi już czwarte pokolenie, również ci, którzy wyprowadzili się z Saskiej Kępy. Wracają po 10, 15 latach – mówi spadkobierczyni dobrej tradycji firmy.
Pani Żurowska stała za ladą do 85. roku życia. Nigdy nie myliła się w rachunkach. Pamietała, która klientka, co wzięła i ile za to zapłaciła.
– Kiedy odpoczywała? Jakby mogła, to spałaby w sklepie – wraca pamięcią córka.
I dodaje z tkliwością: – Mama była kochaną osobą. Miła, radosna, sympatyczna. Na pewno cieszy się, że tak ją uhonorowano.
AL

Czytaj również:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *