Miejsca i ludzie

Miejsce owiane legendą

Zdaniem malkontentów biały budynek o kształtach dworku, znajdujący się na skraju parku im. płk. Jana Szypowskiego „Leśnika”, nie wygląda efektownie, a w każdym razie nie tak, jak by na to zasługiwał ze względu na swoją historię. Z okazji stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę prezentujemy kolejne „miejsce magiczne” w naszej dzielnicy: Dworek Grochowski, zwany Dworkiem Wierzbickiego lub Dworkiem Chłopickiego.
Obecny budynek powstał prawdopodobnie na ruinach zbudowanego w latach 1774-79 pałacyku, będącego podmiejską rezydencją ostatniego prymasa wolnej Polski Michała Poniatowskiego, najmłodszego brata króla Stanisława Augusta. Przed rokiem 1818 parterowy budynek został nadbudowany przez jednego z kolejnych właścicieli. Autorem koncepcji nadbudowy był przypuszczalnie Fryderyk Albert Lessel.
W 1833 r. budynek nabył Karol August Osterloff. Był Szwedem z pochodzenia, Polakiem z wyboru. Jego rodzina przywędrowała do Warszawy przez Niemcy, ziemię poznańską i kaliską, by stać się właścicielami części Grochowa. Karol August wybudował tu browar, w którym warzono słynne piwa typu monachijskiego, gorzelnię i fabrykę win szampańskich. Ponieważ nadbudowany dworek pozostawiał wiele do życzenia pod względem architektonicznym, Osterloff dokonał w latach 1835-40 jego gruntownej modernizacji. Po śmierci Karola Augusta dworek przeszedł w ręce jego syna Fryderyka Krystiana.
Od 1878 r. dworek wielokrotnie zmieniał właścicieli. Na początku XX wieku zniszczony, ale wciąż piękny i imponujący budynek wraz z otaczającym go 85-hektarowym terenem zakupiło Towarzystwo Akcyjne Fabryki Machin i Odlewów
K. Rudzki i S-ka. Po wyjściu Rosjan z Warszawy w sierpniu roku 1915 w dworku uruchomiono jedną z pierwszych w stolicy polskich szkół. Uczyła w niej i pisała swoje pierwsze wiersze Pola Gojawiczyńska, znana po latach jako autorka świetnej prozy, m.in. „Dziewcząt z Nowolipek”. Od 1918 r. znajdował się tu sierociniec prowadzony przez metodystów. Jednakże wciąż brakowało środków na niezbędny remont i budynek zwyczajnie niszczał. W 1924 r. postanowiono go rozebrać. Wówczas w jego obronie wystąpił Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Grochowa z inż. Aleksandrem Około-Kułakiem na czele. To ten pan, który 13 lipca 1916 r., jako członek Komitetu Obywatelskiego, odczytał na schodach dworku proklamację o przyłączeniu Grochowa do Warszawy. Członkowie Zarządu interweniowali w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami Przeszłości, w Towarzystwie Krajoznawczym, u władz państwowych i komunalnych. Ze znakomitym, jak widać, skutkiem. Na początku roku 1925 uchwałą Rady Miejskiej postanowiono zachować Dworek Grochowski w stanie nienaruszonym do 1931 r., czyli stuletniej rocznicy Powstania Listopadowego.
W 1925 roku działania Towarzystwa Przyjaciół Grochowa wsparł czynnie inż. Andrzej Wierzbicki, poseł na sejm II Rzeczypospolitej (1919-1927 i 1935-1938), który nabył chylący się ku upadkowi budynek. Nowy właściciel dokonał gruntownej restauracji dworku, który po odbudowie stał się mieszkaniem jego i synów. W okresie międzywojennym gościli tu ministrowie i elita przemysłu polskiego. Ponieważ Wierzbicki stworzył lobby działające na rzecz ustanowienia jasnych reguł funkcjonowania gospodarki, tutaj kreślono wielkie plany rozwoju polskiej gospodarki, takie jak m.in. budowy COP-u, Gdyni czy zakładów zbrojeniowych. W czasie drugiej wojny światowej Dworek Grochowski, zwany też Dworkiem Wierzbickiego, nie został uszkodzony, więc w 1945 r. Wierzbicki ponownie w nim zamieszkał. Niestety, krótko cieszył się swoją własnością, gdyż rok później nieruchomość przejęło miasto. W 1956 r. dokonano kolejnej restauracji budynku z przeznaczeniem na dom poprawczy dla „upadłych” dziewcząt. Cały teren został wówczas otoczony wysokim parkanem, oddzielającym go od ogólnodostępnego parku. Pod koniec lat 60. XX wieku, gdy dziewczęta przeniesiono do pałacu w Otwocku Wielkim, dworek stał się tymczasową siedzibą Muzeum Azji i Pacyfiku. Od 1974 r. mieści się w nim Państwowa Szkoła Muzyczna I st. nr 3 im. Juliusza Zarębskiego.
Dworku Grochowskiego dotyczy jeszcze jedna historia, a właściwie legenda, która mówi, że podczas bitwy pod Olszynką Grochowską w lutym 1831 r. mieściła się tu kwatera gen. Józefa Chłopickiego. Legenda stała się inspiracją dla Stanisława Wyspiańskiego do umieszczenia w jego wnętrzach akcji dramatu „Warszawianka”. A żeby legendę podbudować, w szczycie północnej ściany budynku wmurowane zostały kule armatnie znalezione na polu bitwy grochowskiej.
Do utwierdzenia legendy czy raczej próby uczynienia z niej prawdziwej historii przyczynił się też Andrzej Wierzbicki. Przeświadczony o ważnej roli dworku w bitwie o Olszynkę Grochowską urządził wnętrza swojego domu jak z „Warszawianki”. W długiej, sklepionej sieni na parterze zawiesił portrety wodzów powstania oraz barwne litografie przedstawiające Bitwę Grochowską. Musimy jednak przyznać, że dworek jako kwatera generała to piękna legenda, ale chyba tylko legenda. Historycy twierdzą, że kwaterą główną gen. Chłopickiego był raczej nieistniejący już dworek lub karczma, która znajdowała się po drugiej stronie dzisiejszej ul. Grochowskiej, pomiędzy obecnymi ulicami Zamieniecką a Tarnowiecką.
AL

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *