Publicystyka

Czy „Praga” to „wypalony las”? (cz. 3)

Kontynuujemy cykl historyczny, niezwykle ważny nie tylko dla interesujących się historią, ale i wszystkich mieszkańców naszej dzielnicy. Jego autor podważa bowiem dotychczasowe ustalenia dotyczące nazwy miejscowej „Praga”, jaką zwykło się określać prawobrzeżne tereny stolicy Polski. Dotąd twierdzono, że nazwa Praga pochodzi od „prażenia”, czyli wypalania. Okazuje się, że prawda może być zupełnie inna…

Ponieważ z racji upływu czasu brakuje dzisiaj twardych dowodów na genezę nazwy Praga, należy sięgać do kronik, pamiętników i wspomnień, których autorzy mieli dostęp do materiałów źródłowych. Kolejnym etapem rozważań stanie się prześledzenie procesu powstawania osad w średniowieczu i formowania się ich nazw. Znakomitą pomocą w tym dziele służy Zygmunt Gloger, który w swej „Księdze rzeczy polskich” szczegółowo przeanalizował i opisał proces osado- i nazwotwórczy.
W wielkim skrócie był to proces przebiegający według schematu wynikającego z podziału społeczeństwa na dwie warstwy społeczne. Wojownicy (rycerze), z których najpotężniejszy przyjmował tytuł króla lub księcia, odpowiadali za obronę granic i bezpieczeństwo wewnętrzne. Rolnicy (kmiecie) wytwarzali niezbędne dla zaspokojenia potrzeb wojowników i swoich własnych produkty spożywcze i artykuły użytkowe. Wszystko w granicach wspólnoty było własnością panującego. Także kmiecie mogli stać się przedmiotem darowizny na rzecz zasłużonych wojowników. Gdy drużyna władcy była jeszcze stosunkowo nieliczna, panujący utrzymywał ją swoim kosztem.
W momencie ilościowego rozrastania się rycerstwa ciężary związane z utrzymaniem drużyny bojowej i jej rodziny stawały się trudne do udźwignięcia przez skarb władcy. Z drugiej strony potrzeba bezpieczeństwa władcy wymagała, by zbrojni byli przy jego osobie. Wymyślono więc sposób godzący interesy obu grup społecznych. Władca rozdawał część borów swoim kmieciom, którzy w zamian za korzystanie przygotowywali pola, zakładali wsie i składali daniny na utrzymanie zbrojnych drużyn. Chłop zakładał pierwsze siedlisko nowej wioski w dzikim borze, tzn. „na surowym korzeniu”. Początkowo nie miało ono żadnej nazwy. Z czasem pojawiała się potrzeba specjalnego oznaczenia siedliska.
Nazwy miejscowe
Kmieć czy kmiecie, którzy przyczynili się do powstania osady, nie byli jej właścicielami, więc nie było podstaw, by oznaczać ją ich imieniem. W takim przypadku osada otrzymywała nazwę zależną np. od rodzaju prac, jakie w niej dominowały, np. Bartniki, Szklary, Smolniki, Zduny, Rybitwy, Owczary, od miejsca położenia, np. Łęgi, Załęże, Topiel, Bagno, od narodowości, np. Sasy, Lachy, Mazury, Tatary, Czechy, Holendry, oraz od imion i nazwisk założycieli lub dobroczyńców osady, np. Kazimierz, Sandomierz, Przemyśl, Wrocław, którego nazwa pochodzi prawdopodobnie od imienia Warcisław/Vratislav w jego niezdrobnionej czeskiej formie. (I nie był to ten sam Warcisław/Warsz, od którego nazwę swą wzięła Warszawa, choć reprezentował ten sam ród).
Kmieć w tym okresie stanowił niezwykle cenne i poszukiwane „dobro”, dlatego panujący, nadając lub sprzedając rycerstwu osady rolne, nie zostawiali w nich swoich poddanych. Z chwilą darowizny władca zabierał kmieci i przenosił ich na inne, niezagospodarowane połacie boru. Szlachcic/rycerz otrzymywał zatem przygotowaną ziemię, ale musiał znaleźć i osadzić na niej chętnych, którzy będą płacić czynsz. Jeśli pochodził z rodziny bardziej majętnej, to osadzał tam rodową czeladź. Dlatego do wieku XIII wsie szlacheckie nie miały żadnej innej ludności, prócz rodziny szlachcica i jego czeladzi, często wywodzącej się spośród jeńców wojennych.
Wraz z rozwojem własności ziemskich, gdy szlachta stała się na tyle zasobna, by budować dwory, zmieniło się również nazewnictwo. Zaczęto mówić nie o osadzie, a o dworze i leżącej przy nim osadzie służebnej. Powstały takie nazwy jak Zawiszyn, czyli dwór Zawiszy, Prandocinem nazywano siedzibę Prandoty, a o posiadłości Warsza, mówiono, że to Warszowa (później Warszawa). Jeszcze w czasach Glogera starzy Mazurzy nie mówili Warszawa, tylko Warszowa, czyli osada należąca do Warsza.
Do połowy XIII wieku powstały wszystkie dzisiejsze nazwy wiosek, które posiadają tzw. kmiecą końcówkę -ice. W tym okresie wykształciły się wsie rycerskie z końcówkami na -owo, -ów, -owa, -awa, -in, -usza, -izna, -yca i -sko, oznaczające, że wieś przeszła już w czyjeś prywatne ręce. Znamienne jest, że w średniowieczu nazwy z reguły nie powstawały w sposób planowy i nie wymyślał ich właściciel ani nawet panujący. Działo się to na ogół w momencie, gdy osada była dzielona między synów pierwszego właściciela. Nazwa jej powstawała jako odpowiedź na pytanie: „kto tam mieszka?”.
Powstałej w wyniku wspomnianego wyżej podziału wsi szlacheckiej nie traktowano już w kategorii: „kto tam mieszka?”, lecz „czyja ona jest?”. Wynikało to z faktu, że dziedzic-wojownik przebywał zwykle przy księciu, tzn. w obozie lub w grodzie.
Narodziny nazwisk
W czasach, gdy nazwisk dziedzicznych nie znano, większe znaczenie nadawano imionom lub nazwaniom. Dopiero w czasach Władysława Jagiełły pojawił się zwyczaj tworzenia od posiadanych włości nazwisk rodowych. Zazwyczaj kończyły się one na -ski lub -cki. Stosowano również formę określającą miejsce pochodzenia, np. Łukasz z Górki, Mikołaj z Pragi, Jan z Tęczyna, lub podkreślającą fakt posiadania, np. Jan na Tęczynie.
Wciąż też większe znaczenie przywiązywano do herbu niż do nazwiska, które było czasowym przymiotnikiem. Prascy/Pragscy byli herbu Nieczuja, wymienianego przez Długosza wśród 71 najstarszych rodów polskich.
Posiadając zatem wiedzę, że średniowieczne nazwy, często zagadkowe i niezrozumiałe, da się zrozumieć, gdy wiemy na przykład, że od kmiecia lub synów Racława powstawała nazwa Racławice, od Budzisława/Budzisza – Budziszewo, a od Warcisława/Warsza – Warszawa, spróbujmy założyć, że był ktoś, dla kogo cechą wyróżniającą było pochodzenie etniczne, bo raczej nie imię, związane z miejscem powszechnie rozpoznawanym – Pragą.
Zgodnie z panującym obyczajem wszystkie imiona przyjęte od cudzoziemców starano się spolszczyć. Na Ignacego mówiono Żegota, na Andrzeja – Jędrzej, na Mikołaja – Mikosz, na Feliksa – Szczęsny, na Gotliba – Bogumił, a na Hieronima – Jarosz. Prawdopodobnie w przypadku imion trudnych do wymówienia zastępowano je nazwaniami wiążącymi się w jakiś z sposób z osobą oznaczaną. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, że na jakiegoś pochodzącego z Czech Wrsza/Wrszowica zaczęto wołać w sposób określający stolicę jego narodu. Nie umiem i nie śmiem tego jednak stwierdzić bez dowodów.
Tym bardziej, że po dokonanym podziale dziedzicznym znowu pojawiła się konieczność określenia, który z synów otrzymał akurat tę osadę. W języku staropolskim w przypadku osad poddanych książęcych przydomek synowski powstawał przez dodanie końcówki -ice, -ic do imienia ojca, a w przypadku wsi, które stały się prywatną własnością przez końcówki -owo, -ów, -owa, -izna, -sko, -ina, -yca (w aktach grodzkich z 1451 r. pojawia się nazwisko nauczyciela Piotra Prażycza, o czym powiem dalej).
Zbadanie tego tropu nie jest łatwe, gdyż w XIV i początkach XV wieku nie tylko szlachta używała nazwisk odmiejscowych zakończonych sufiksem -ski i jego odmianami. Za pomocą nazwisk tego typu bywali też identyfikowani mieszczanie.
Ponieważ stan szlachecki jako jedyny posiadał przywileje i prawa, posiadanie odpowiedniego nazwiska, uważanego za „lepsze”, stało się czymś pożądanym, zwłaszcza że bariery pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi nie były jeszcze tak ścisłe. Problem zdaje się jeszcze bardziej komplikować, zwłaszcza w odniesieniu do ziemi mazowieckiej. W II połowie XIV wieku na Mazowszu było zaledwie 13 nazwisk odmiejscowych zakończonych na -ski i nie znajdziemy wśród nich Praskich. Dokładna analiza pracy Zofii Kalety-Kowalik o pochodzeniu nazwisk nie przybliżyła nas zatem do celu. Zgodnie z ujawnionymi przez badaczkę źródłami dopiero w XIV wieku pośród nazwisk odmiejscowych pojawiają się takie nazwiska jak Prażak, pochodzące od nazwy miejscowej Praga, oraz nazwiska odmiejscowe z sufiksami niemieckimi, tzn. Pragar, Prager, Pragir, wywodzące się z tego samego źródła. Zaniepokojenie moje wywołuje jedynie bardzo mała ilość nazwisk o pochodzeniu odetnicznym, związanych z bliskimi sąsiadami Polski – Czechami. Zofia Kaleta-Kowalik tłumaczy ten fakt brakiem potwierdzonych źródeł pisanych.
Co było pierwsze:
jajko czy kura?
Znaleźliśmy się w miejscu, które można sparafrazować treścią wiersza Grzegorza Lewkowicza: „Co było pierwsze jajko czy kura?
– nikt odpowiedzi nie znał akurat.
W końcu została prawda wykluta
– kura powstała z żebra koguta”.
Z nadzieją, że i nasza prawda zostanie „wykluta” w trakcie dalszych dociekań, poszukamy odpowiedzi na pytanie, co było pierwotne: miejsce nazwane Praga czy właściciel, np. Pragski (Praski), na którego pamiątkę nazwano osadę?
Waldemar Włoszczak

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *