Aktualny numer

Danina krwi złożona przez polskich żołnierzy, bohaterskich obrońców Olszynki Grochowskiej, których pamięć co roku czcimy w listopadzie i lutym podczas rocznicowych obchodów, okazała się daremna. W lutym 1931 r. Warszawę ocalono tylko na kilka miesięcy, a wewnętrzne spory partyjne, kłótnie taktyczne w gronie oficerów i niewiara polityków w powodzenie, przychyliły się do upadku listopadowego zrywu. Czy naprawdę nie było szansy na zwycięstwo?
Raczej nie. Przewaga militarna Rosji była olbrzymia, a Zachód odwrócił się (nie pierwszy i nie ostatni raz) od walczącej Polski. Powstańcy nie doczekali się znikąd ani politycznej, ani militarnej pomocy. Wręcz przeciwnie, papież Grzegorz XVI w encyklice Cum primum, a za nim rządy wielu państw europejskich, napiętnowali powstańców jako „wichrzycieli i zdrajców prawowitej władzy”. Wolna i niepodległa Polska wciąż pozostawała w sferze marzeń naszych przodków.
Geneza powstania
Późną jesienią 1830 r. wyczerpała się cierpliwość młodych polskich patriotów, wierzących w ustalenia Kongresu Wiedeńskiego. Okazało się bowiem, że kolejni carowie, Zarówno Aleksander, jak i jego brat Mikołaj, nie mieli zamiaru przestrzegać postanowień konstytucji z 1815 r., dającej Polakom mieszkającym w granicach Królestwa Polskiego ograniczoną suwerenność i niezależność.
Już w 1819 r. car Aleksan-
der I zniósł wolność prasy. W roku 1821 zawieszono wolność zgromadzeń i zakazano działalności masonerii. W roku 1823 Rosjanie rozbili sieć tajnych stowarzyszeń, a znany z mickiewiczowskich „Dziadów” Nikołaj Nowosilcow rozpoczął prześladowanie filomatów i filaretów. W 1825 r. car zlikwidował jawność obrad sejmowych. Dwa lata później rozpoczęły się aresztowania członków Towarzystwa Patriotycznego.
W roku 1828 w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty zawiązało się sprzysiężenie pod dowództwem podporucznika Piotra Wysockiego wymierzone przeciwko wodzowi naczelnemu wojsk Królestwa Polskiego, wielkiemu księciu Konstantemu, który był bratem nowego cara Mikołaja I, koronowanego na króla Polski. Wspomagali ich starsi oficerowie, dobrze pamiętający kampanię napoleońską w Rosji, ideały wolności przekazując swoim podwładnym, głównie podchorążym, a wzmagające się represje ze strony caratu dolewały oliwy do ognia.
Przyczyn wybuchu powstania listopadowego można upatrywać także w sytuacji, jaka panowała w Europie Zachodniej przed jego wybuchem. Ruchy niepodległościowe w Grecji i Belgii spowodowały, że w Warszawie zapanował nastrój rewolucyjny.
23 listopada 1830 r. członkowie sprzysiężenia podchorążych zostali ostrzeżeni o ich dekonspiracji i przygotowanych aresztowaniach. Przyśpieszyło to decyzję o powstaniu. Wybuchło ono 29 listopada 1830 r. ok. godz. 18.00, gdy podporucznik Piotr Wysocki wszedł do Szkoły Podchorążych Piechoty w Łazienkach i wygłosił znamienne słowa: „Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów”. Spisek wojskowy szybko przekształcił się w powstanie.
Wojna
Tymczasem w Radzie Administracyjnej Królestwa Polskiego, będącej centralnym organem władzy państwowej, niemal natychmiast rozpoczęły się walki frakcyjne i niesnaski. Zanim powstanie na dobre rozgorzało, zaczęto mediacje polityczne z Rosją. Niczego to nie przy-
niosło. Mikołaj I nakazał przeprowadzenie mobilizacji korpusu interwencyjnego, a 17 grudnia wydał manifest do Polaków, w którym nakazywał przywrócenie ładu i porządku oraz wprowadził w Królestwie stan wojenny.
Jednak Polacy nie zamierzali już słuchać rozkazów swego znienawidzonego „pana”. 25 stycznia 1831 r. sejm podjął uchwałę o detronizacji Mikoła-
ja I, co było aktem niepodległości Królestwa Polskiego. W odpowiedzi 5 lutego 1831 r. granicę przekroczyła 115-tysięczna armia rosyjska z 336 działami pod wodzą feldmarszałka Iwana Dybicza. Naprzeciw niej stanęła licząca niespełna 50-tysięczna armia polska.
Olszynka i co dalej?
Po początkowych odosobnionych sukcesach polskich pod Stoczkiem i Wawrem, doszło do rosyjskiej próby szturmu na Warszawę. 25 lutego 1831 r. „zasłonili ją” swymi ciałami obrońcy Olszynki Grochowskiej. Krwawą bitwę uznaje się dzisiaj za nierozstrzygniętą, jednak silny opór Polaków spowodował, że wskutek ciężkich strat Iwan Dybicz zrezygnował z dalszego szturmu na stolicę. Bitwa o Olszynkę, podczas której ciężko ranny został dowodzący Polakami gen. Józef Chłopicki, przyniosła stronie polskiej wielki sukces taktyczny. Niestety, nie zdołano przekuć go w zwycięstwo… Co gorsza, w wyniku kontuzji Chłopickiego naczelnym dowódcą wojsk został nieudolny i niewierzący w sukces gen. Jan Skrzynecki. Przy jego boku pojawił się co prawda wielki talent wojskowy, gen. Ignacy Prądzyński, ale naczelny wódz właściwie nigdy go nie słuchał. Stało się to jasne już w początkach kwietnia, gdy armii polskiej udało się pobić Rosjan pod Wawrem i Iganiami. Skrzynecki zahamował wtedy dobrze rozwijającą się ofensywę na Siedlce, którą zaplanował Prądzyński.
Upadek
26 maja 1831 r. klęska wojsk polskich w bitwie pod Ostrołęką przechyliła szalę zwycięstwa na rzecz zaborców. Prądzyński był gotów stoczyć walkę z Rosjanami, jednak Skrzynecki odesłał wcześniej na zachodni brzeg Narwi część zapasów z amunicją, co pokrzyżowało plany bitwy. Dzisiaj wiemy, że Prądzyński miał rację, gdyż siły Dybicza osłabione były dziesiątkującą je cholerą. W czerwcu zabiła ona samego rosyjskiego feldmarszałka.
Zmarłego Iwana Dybicza zastąpił gen. Iwan Paskiewicz, który przy całkowitej bezczynności Skrzyneckiego przeprawił się przez Wisłę i podszedł do Warszawy od zachodu.
Dopiero 11 sierpnia pozbawiono Skrzyneckiego dowództwa, a nowym wodzem został gen. Henryk Dembiński. Było już jednak zdecydowanie za późno na uratowanie powstania. 6 września Rosjanie pod wodzą Iwana Paskiewicza rozpoczęli szturm i zdobyli Wolę (słynna obrona reduty Ordona). 8 września stolica skapitulowała.
Po kapitulacji stolicy trwały jeszcze walki w głębi kraju, a najdłużej, bo do 21 października 1831 r. bronił się Zamość.
5 października 1831 r. oddziały powstańcze pod dowództwem ostatniego wodza naczelnego gen. Macieja Rybińskiego przekroczyły granicę Prus. Armia liczyła 19 871 ludzi. Żołnierze zostali internowani w okolicach Brodnicy, po czym udali się na dalszą emigrację, głównie do Francji.
Jerzy Bolesławski

 

Czytaj również:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *