Kultura

Czy „Praga” to „wypalony las”? (cz. 2)

W zakończeniu poprzedniej części naszych rozważań o pochodzeniu nazwy Praga sięgnęliśmy do zapisów z monumentalnej „Encyklopedii powszechnej” Samuela Orgelbranda z roku 1867. Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy przeglądzie słowników i poszukajmy innych definicji słowa „prażyć’, od którego rzekomo ma pochodzić nazwa naszej dzielnicy. Rzekomo, gdyż zdaniem autora prawda jest zupełnie inna.
W „Słowniku języka polskiego” z 1908 r. pod redakcją Kryńskiego i Niedźwiedzkiego przeczytamy z kolei, że „prażyć, prażać” to „wystawiać na działanie żaru, piec, suszyć, skwarzyć, palić na ogniu, na słońcu, sól na patelni, prażyć wódkę (gotować ją z miodem i tłuszczem na krupnik) (…), przypalać rudy dla zmniejszenia spójności części składowych”, a „prażonka” jest rodzajem wytopu hutniczego, który wyszedł z pieca prażalnego.
Związku między prażeniem a Pragą nie znajdziemy także w „Słowniku staropolskim” z roku 1920, którego autorzy twierdzą, że „prażyć, prażać” to znaczy dokuczać, doskwierać, natomiast pojęcie Praga odnosiło się ich zdaniem do wyrażenia potrzeby (pragnienia), określenia pragnienia (gdy chce się pić) lub upału. Wydanie „Słownika staropolskiego” z roku 1973 wiąże słowo „prażyć” wyłącznie z czynnościami kulinarnymi.
Z nieco szerszym zakresowo określeniem definicji spotkamy się w „Słowniku języka polskiego” Włodzimierza Kryszewskiego z roku 1979. Według tego autora „prażyć” to, m.in. „oddziaływać na kogoś gorącem, dokuczać gorącem, strzelać intensywnie seriami pocisków, bić, smagać, chłostać”.
Z kolei w opracowanym w roku 2000 przez Instytut Języka Polskiego PAN „Słowniku etymologiczno-motywacyjnym staropolskich nazw osobowych”, znajdziemy stwierdzenie, iż prażenie odnosi się do grochu i znaczy „przypiekać, przypalać”.

Pierwsze sugestie
W trzeciej części tego słownika, zatytułowanej „Odmiejscowe nazwy osobowe”, pojawia się sugestia związku znaczeniowego nazwy Praga z Pragą czeską.
Współczesne badania z zakresu historii nazwisk polskich na tle społecznym i obyczajowym zaowocowały w roku 2007 opracowanym pod kierunkiem Zofii Kowalik-Kalety „Słownikiem najstarszych nazwisk polskich”. Autorzy umieścili w nim następujące zapisy dotyczące Pragi: „Praga, jako nazwa o niepotwierdzonym zapisie źródłowym, oznaczać może: pragnienie, upał, odczuwanie pragnienia, coś wysuszonego lub wyschniętego. Jako nazwa odmiejscowa odnosi się do dzielnicy Warszawy lub do Pragi czeskiej. Od niej pochodzą słowa: prażmo, odnoszące się do przypiekanego ziarna, prażygroch, prażyć, przypiekać, przypalać”. Przeczytamy tam także: „niektóre przezwiska metaforyczne mogły wskazywać na zachowania człowieka, np. stale głodnego, spragnionego. Stąd nazwy metonimiczne w rodzaju Praga, wywodzące się od wyrażenia „praga” w znaczeniu pragnienie, upał”.
Doskonale opracowany, a w zasadzie dalej opracowywany (przewidywana data zakończenia to rok 2025), przez Instytut Badań Literackich PAN „Słownik polszczyzny XVI wieku” nie pozostawia już złudzeń, że błędnie definiowano pojęcie „prażyć”. Badaniom lingwistycznym poddano wyselekcjonowany kanon źródłowy i nie stwierdzono innego znaczenia „prażyć”, jak „przypiekać bez wody i tłuszczu”.
Nieprawdziwa staje się zatem definicja zaproponowana przez Aleksandra Brücknera w „Słowniku etymologicznym” z 1927 r., zgodnie z którą pojęcie „praga” odnosi się do „nazwy potrawy budzącej pragnienie”, ale oznacza również „spragniony, wyschły, smażony, pieczony”. Zdaniem autora jest ponadto „nazwaniem miejscowości Pragi, czeskiej czy warszawskiej, i wywodzi się od prażenia lasu”. Brückner stwierdził, że nieprawdą na temat etymologii nazwy jest to, co „bajał kronikarz Koźma, wywodząc nazwę od progu na rzece, pierwotnego źródła nazwy Praga”.

Ważna hipoteza
Po powyższej analizie zasadne wydaje się, by innymi oczyma spojrzeć na pochodzenie nazwy Praga. Poddajmy analizie hipotezę zaproponowaną przez Jędrzeja Słowaczyńskiego, XIX-wiecznego geografa, statystyka, dziennikarza, uczestnika powstania listopadowego, sekretarza Komitetu Narodowego Emigracji Polskiej w Paryżu i autora pierwszego polskiego słownika geograficznego „Polska w kształcie dykcjonarza historyczno-statystyczno-geograficznego (1833–1838)”. W wydanej w 1835 r. w Paryżu monografii o Pradze wiąże pochodzenie nazwy z osadnikami czeskimi, którzy „pragnęli uwiecznić pamiątkę swego przybycia i zostawić ślad gościnnego przyjęcia, którego serdeczność przypominała im ojczyznę (…) i dlatego (…) wznieśli małą gromadkę domów i dali jej szumny tytuł Pragi, nazwisko starożytnej Czech stolicy”.
Hipoteza ta od początku znalazła się w ogniu krytyki. Aleksander Gieysztor napisał o propozycji Słowaczyńskiego: „niesłuszne były domysły literatów warszawskich z pierwszych dziesięcioleci XIX wieku, Franciszka Grzymały i Jędrzeja Słowaczyńskiego, jakoby nazwa Pragi pochodziła z przeniesienia nazwy stolicy Czech przez wychodźców husyckich”. „Domysły” te z lekceważeniem odrzucone zostały przez wielu kolejnych historyków, prawdopodobnie na skutek braku potwierdzających je twardych dowodów historycznych.
Czy zapis Słowaczyńskiego to rzeczywiście pogląd z gruntu fałszywy, oparty wyłącznie na domysłach i przypuszczeniach? Sugeruje to Władysław Wójtowicz, pisząc w swej, znakomitej zresztą, pracy o historii Warszawy: „Skądinąd jednak nie mamy relacji o kolonistach czeskich, którzy by osiedlili się na Pradze”. Prawdą jest, że dotychczas nie znaleziono relacji pisemnych na powyższy temat. Nie znaczy to jednak, że ich nie ma. Być może badacze ze zbytnią rezerwą odnosili się do informacji zaczerpniętych ze średniowiecznych kronik, określając je, jak Brückner, „bajaniem Koźmy”.
Tymczasem ze względu na znaczny fizyczny ubytek materiałów archiwalnych zaczyna się renesans kronik. „Miał Galus (Gal Anonim – przyp. autora) wiadomości na swój wiek dość rozległe i niemałą do pisania wprawę. Używał do swej kroniki ksiąg i notat dawnych, których mu biskupi dostarczali i sami nawet wytknęli dziełu jego pewne granice. W nowszych zdarzeniach spisywał, co mu naoczni świadkowie opowiadali lub co sam widział i tym godniejszy jest wiary. Za jego czasów żył w Kijowie Nestor, który około 1115 roku latopis swój spisywał, a w Pradze dziekan Koźma pisał kronikę czeską między rokiem 1110 a 1125, jak twierdzą jej wydawcy Dobrowski i Pelcel. Wszyscy trzej jakby jednym głosem wywołani chwycili pióro historyczne, którego śladów dawniejszych trudno między Słowianami wypatrzeć i nie wiedząc jeden o drugim wzajem sobie pojedyncze wiadomości dorzucają. W Koźmie, mimo całej nieudolności pisarskiej i mniszego tu i ówdzie, własnemu narodowi nieprzyjaznego zapatrywania się na dzieje, ujmuje pewna szczerota i dobroduszność”, pisano we Lwowie, w roku 1842, w wydanym przez zakład Ossolińskich piśmie poświęconym dziejom, bibliografii, rozprawom i wiadomościom naukowym.
Dla dalszych badań nie wystarczają zatem dotychczasowe badania oparte głównie na tzw. twardych źródłach. Niezbędna wydaje się, chociażby krótka, analiza historii początków państwa Polan i jednej z jego części – Mazowsza – oparta nie tylko na zachowanych źródłach archiwalnych, ale również na świadectwach badaczy, którzy mieli dostęp do nieistniejących już źródeł, relacji świadków, przekazów, sag rodzinnych itd.
Może pozwoli to uprawdopodobnić kontrowersyjną tezę postawioną przez Jędrzeja Słowaczyńskiego i otworzyć w ten sposób wdzięczne pole do dalszych badań? Może warto nawet pokusić się o wspólne polsko-czeskie czy warszawsko-praskie działania naukowe?

Waldemar Włoszczak

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *