Aktualny numer

Niepodległa, czyli jaka?

11 listopada uroczyście obchodzimy 99. rocznicę odzyskania suwerenności, świętując Narodowy Dzień Niepodległości. Formy naszego świętowania będą jednak różne. Jedni złożą wieńce pod pomnikami bohaterów walki o niepodległą Rzeczpospolitą, inni będą paradować w różnych, także ultraprawicowych, marszach, jeszcze inni wezmą udział w mszach i koncertach. Dlaczego jednak nie obchodzimy go wspólnie? Czy aż tak bardzo różnimy się w rozumieniu pojęcia „niepodległość”?
Dręczą mnie w związku z tym także inne pytania. Jedno z nich dotyczy granic demokracji, wyrażanej swobodą działania skrajnie prawicowych ugrupowań w kraju naznaczonym piętnem hitlerowskiego ludobójstwa, gdzie przyrzekano sobie nigdy więcej nie wywoływać wojny. Drugie pytanie jest jednocześnie tytułem mojego artykułu. Jeśli uznajemy, że Polska jest niepodległa, to znaczy jaka? O ile pierwsze pytanie powinno trafić do polityków (a właściwie do prokuratury), o tyle drugie dotyczy nas wszystkich i sami powinniśmy znaleźć na nie odpowiedź. Od razu powiem, że dla mnie „niepodległa” oznacza również „samorządna”.
Co jest zatem istotą
niepodległości?
Historia naszego państwa uczy, że kraj jest dopóty niepodległy, dopóki jest silny. Gospodarczo niezależny, społecznie sprawiedliwy, broniony przez silną armię i nieskonfliktowany z sąsiadami. Otwarty na świat i wymogi współczesności. Gdy zaczęło tego właśnie brakować w Polsce przedrozbiorowej, już w czasach saskich, staliśmy się łatwym i bezsilnym łupem dla zaborców. Gdy wszelkie próby unowocześnienia kraju były paraliżowane przez rządy oligarchicznych rodzin magnackich, zaczęliśmy odstawać od Europy, a naród straszono widmem nowoczesności i wmawiano, że najważniejsza jest tradycja, że tylko istniejący status quo ma sens i znaczenie. Niezawisłość sądów stała się fikcją i zapomniano o równości wobec prawa. Szalę utraty niepodległości przeważyło systematyczne redukowanie polskiej armii. Przez następne 123 lata politycy, filozofowie, artyści i myśliciele analizowali upadek Polski. Na szczęście duchem wciąż byliśmy wolni i nigdy nie porzuciliśmy nadziei na odzyskanie niepodległości.

Historia nauczycielką życia?
Rodzi się pytanie, czy czegoś to Polaków nauczyło? Przeszłość pokazuje, że niewiele. W roku 1918 (a potem, choć z zachowaniem wszelkich proporcji, w roku 1989) pojawiło się niepodległe państwo polskie – zrujnowane pierwszą wojną światową, będące zlepkiem trzech różnych systemów gospodarczych. Rozpoczęła się żmudna odbudowa Polski, co jakiś czas przerywana wydarzeniami historycznymi, takimi jak wojna z bolszewikami w 1920 roku. Potem był zamach majowy. Zamach na demokrację usprawiedliwiany właśnie ciągłym przekraczaniem jej granic, chaosem politycznym i anarchią gospodarczą. A potem zmarł Marszałek i zaczęło się „wykańczanie” niepodległości na własny rachunek.
Endecy niszczyli piłsudczyków, lewica prawicę, a ONR mniejszości narodowe. Społeczeństwo było rozwarstwione i podzielone. Polacy zapomnieli o wspólnej pracy ponad podziałami. Rozwijająca się gospodarka złapała zadyszkę, skarb państwa nie trzeszczał od nadmiaru bogactwa, polityka zagraniczna miała ochotę być polityką mocarstwową, a w efekcie była nijaka. Armia znowu silna była tylko na papierze, a hasło „nie oddamy ani guzika” nie miało potwierdzenia w militarnych paktach, bo wtedy już Polski nikt poważnie nie traktował. I rzucono nas na pożarcie Hitlerowi. Ponieważ historia lubi się powtarzać, rodzi się pytanie, czy znowu zostanie komuś rzucona? Dlatego pełni szacunku dla bohaterów roku 1918, czcząc ich pamięć, nie możemy zapominać, że uzyskanej wówczas niepodległości nie udało się utrzymać.

Każdy świętował po swojemu
Najlepszym symbolem braku jedności, prowadzącej do chaosu i osłabiającej naród, jest właśnie data Narodowego Święta Niepodległości. Od wielu lat dzień 11 listopada jest dla nas, Polaków, symbolem miłości ojczyzny i walki o wolność narodu, symbolem wiary i zwycięstwa. Jednak nie zawsze tak było. Dopiero pożegnanie z komunizmem pozwoliło otwarcie i z należytą atencją czcić to święto. Wcześniej bywało bowiem różnie. Przed wojną trwał gorący polityczny spór o to, kiedy należy obchodzić Dzień Niepodległości. Praktycznie każde ugrupowanie obchodziło go w innym dniu. Lewica, w tym wielu kolegów Piłsudskiego z PPS-Frakcji Rewolucyjnej, chciała rocznicę obchodzić 7 listopada, gdy w 1918 r. powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej Ignacego Daszyńskiego. Z kolei członkowie PSL Piast przez wiele lat obchodzili rocznicę niepodległości 28 października, na cześć powstałej w Krakowie Polskiej Komisji Likwidacyjnej z Wincentym Witosem na czele.
Dopiero w 1937 r. politycy osiągnęli kompromis w sprawie jednej, wspólnej dla wszystkich Polaków, daty święta. Wprowadzono do kalendarza 11 listopada jako Święto Niepodległości, przypominając, że tego dnia w roku 1918 Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad państwem, kardynał Kakowski przekazał marszałkowi buławę – symbol władzy nad armią i odbyła się skromna defilada oddziałów wojskowych.
I choć historia, a właściwie jej nieślubna córka – polityka – próbowała nam podczas wojny i w czasach ludowej ojczyzny zakazać świętowania tego dnia, to jednak nie zapomnieliśmy. Wskazywana przez komunistów jako dzień odrodzenia państwa data 22 lipca przestała istnieć wraz z „ludową” ojczyzną. Narodowe Święto Niepodległości przywrócono ustawą Sejmu z roku 1989 i odtąd obchodzone jest ono w całym kraju jako najważniejsze święto państwowe.

Niepodległa, czyli samorządna
Moim zdaniem w dwudziestoleciu międzywojennym zabrakło tego, co w 1989 r. stanowiło podstawę bezkrwawego zwycięstwa nad komunizmem – rozwiniętej, zorganizowanej i autentycznej samorządności. Gdy podczas wyborów do sejmu „kontraktowego” zaczęto tworzyć Komitety Obywatelskie, stały się one później, po zwycięstwie, zalążkiem lokalnych samorządów. Decentralizacja niektórych obszarów wpływów rządu i przekierowanie ich na samorządy spowodowała, że zaczęliśmy dbać o swoje otoczenie jako jego gospodarze. Nikt nie mógł nam niczego narzucić. To była właśnie niepodległość.
Trzeba było blisko pięćdziesięciu powojennych lat, byśmy zrozumieli, że możemy wspólnie, jako jeden naród, jako mówiące jednym głosem społeczeństwo, obalić komunizm i zacząć budowę nowoczesnej, wolnej i naprawdę niepodległej Polski. Dzięki samorządom Polska zaczęła sie rozwijać i zajmować należne jej miejsce w świecie.
Czy naprawdę udało nam się jednak uniknąć historycznych błędów? Nie sądzę.
Ostatnie 28 lat naszej historii to przecież ciągłe swary, wojna na górze, wojna na teczki, lustracje i „gruba kreska”, błędy w reprywatyzacji i przyzwolenie na działania ruchów ultraprawicowych, to polityka przesłaniająca niektórym rządom istnienie prawdziwych problemów gospodarczych.
A chciałoby się powiedzieć, że szczęście było już tak blisko. Niestety, dzisiejsza Polska przypomina kalkę przedwojennych działań i podziałów – politycznych, społecznych i kulturowych. Cofamy się w rozwoju, świat i Europa umykają naszym młodym pokoleniom w zaiste szalonym tempie. Zideologizowane programy szkolne wiodą uczniów na manowce niewiedzy, a na wolne media szykowany jest destrukcyjny zamach. Powoli przestają istnieć niezawisłe sądy. Gospodarka słania się na glinianych nogach, mimo znakomitej koniunktury.
Ojczyzna
Wyraz „ojczyzna”, tak chętnie odmieniany we wszystkich przypadkach przez wielu polityków, nie powinien być dla nas pustym, pięknie brzmiącym słowem. Jako symbol dziedzictwa, owego spadku po ojcach, termin ten powinien przede wszystkim oznaczać wartości, które są istotne dla naszego wspólnego, społecznego życia. Nie wystarczy dużo i pięknie mówić o dobru Polski – trzeba jeszcze dać świadectwo przywiązania do wartości, jakie dla wszystkich Polaków są cenne. Z badań wynika, że największymi wartościami są dla nas: zdrowie, szczęście rodzinne, uczciwe i przyzwoite życie oraz szacunek innych ludzi. Ja bym dodał poczucie stabilności i bezpieczeństwa, odpowiedzialność za kraj i zaangażowanie w sprawy Polski. A z tym, niestety, w naszym życiu społecznym, mamy coraz większy kłopot…
Czynnikiem istotnym w rozwoju każdego narodu jest język ojczysty i pamięć historyczna, czyli świadomość dziejów własnego narodu. Uważam jednak, że w wolnej Polsce zaczęliśmy tej pamięci nadużywać, a historię naginać do propagandowych potrzeb. Brak obiektywizmu i mówienia prawdy, choćby najboleśniejszej, odbije się na następnych pokoleniach.
Na rok przed setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości chciałbym podzielić się z Państwem refleksją dotycząca patriotyzmu. Myślę, że patriotą nie jest się tylko podczas wielkich zagrożeń, ale warto być nim na co dzień. Szanować symbole narodowe, ale ich nie nadużywać, dbać o język, ale nie zamieniać go w mowę nienawiści.
Chciałbym też, aby dzień 11 listopada stał się symbolem przyszłej Polski. Tej, która ponownie zajmie w Europie miejsce, jakie się jej należy po ponad tysiącletniej historii, z racji jej bohaterskiej walki w wieku XIX i XX i na które uczciwie zasłużyła.

Praskie ślady
Polski niepodległej
Nasza dzielnica może się pochwalić nie tylko codziennym patriotyzmem jej mieszkańców, bohaterstwem z czasów wojny i rozważnym samorządzeniem. Na kończącym pierwszą wojnę światową i zarazem pewną epokę w dziejach świata dokumencie końcowym Traktatu Wersalskiego z 28 czerwca 1919 r., potwierdzającym odrodzenie niezawisłej i suwerennej Polski, widnieją podpisy dwóch wielkich Polaków. Większość z Państwa wie, o kim mówię, bo mieszkańcy i władze Pragi-Południe nie zapomnieli ani o premierze Ignacym Janie Paderewskim, którego popiersie stoi w Parku Skaryszewskim, także noszącym jego imię, ani o Romanie Dmowskim, współtwórcy Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, ministrze spraw zagranicznych niepodległej RP. Mieszkańcu naszej dzielnicy, urodzonym na Kamionku, co upamiętnia głaz pomiędzy zakładami Wedla, a kościołem. Dom, w którym 9 sierpnia 1864 r. Roman Dmowski przyszedł na świat, stał nieco dalej, tu, gdzie dzisiaj mieści się fabryka Wedla.
Dmowski zasłynął memoriałem „Problems of Central and Eastern Europe”, w którym sformułował program terytorialny przyszłej niepodległej Polski. W 1917 r. został prezesem utworzonego przez siebie w Lozannie Polskiego Komitetu Narodowego, uznanego przez państwa zachodnie za oficjalne przedstawicielstwo narodu polskiego. We Francji, z jego inicjatywy, została zorganizowana stutysięczna Błękitna Armia, która po przetransportowaniu wraz z pełnym wyposażeniem do Polski, stała się podstawą odradzającego się Wojska Polskiego. Zszedł na drugi plan dopiero po przyjeździe do Paryża Paderewskiego, który jako premier objął główną rolę w negocjacjach.
25 lipca 2014 r. Sejm RP uczcił Romana Dmowskiego uchwałą, która związana była ze 150. rocznicą jego urodzin i 75. rocznicą śmierci.
Józef Piłsudski, człowiek, który jest symbolem odzyskania niepodległości przez Polskę, Naczelnik Państwa, marszałek i dwukrotny premier niepodległej RP, także związany był z naszą dzielnicą. Przy ul. Mińskiej 25, gdzie znajduje się dzisiaj wejście do Soho Factory, stoi głaz z tablicą upamiętniającą, że w tym miejscu stał dom, w którym marszałek mieszkał w latach 1917–1918.

Zamiast zakończenia
Od ponad siedemdziesięciu lat nie wiemy, co to wojna. Od ponad ćwierćwiecza żyjemy w innej, nareszcie wolnej Polsce. Zatrzymajmy ten czas jak najdłużej. Najlepiej na zawsze. Kłóćmy się i sprzeczajmy, ale bez podnoszenia ręki brat na brata. Bez łamania prawa. Bez nienawiści.
Patriotyzm nie może być dzisiaj wyłącznie patrzeniem wstecz. Kultywowanie tradycji i pamięć są bardzo ważne, ale współczesny patriotyzm to przede wszystkim mądra odpowiedzialność za dzień dzisiejszy, co szczególnie dotyczy rządzących, jak i dzień jutrzejszy, za dziedzictwo, jakie zostawimy następnym pokoleniom.
Patriotyzm to, moim zdaniem, także myślenie o innych, których wolność jest zagrożona, jak niegdyś nasza. Nasze myśli powinny dzisiaj choć na chwilę poszybować w te rejony świata, gdzie trwa walka w obronie kraju, narodu i państwa. W obronie własnej czci i honoru, w obronie jutra dla swoich dzieci, tak spokojnego i pełnego nadziei na przyszłość jak nasze „dzisiaj”…
Tomasz Kucharski
Burmistrz Dzielnicy
Praga-Południe

Czytaj również:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *