Aktualności

Testament Jastrzębowskiego

„Trzeba być człowiekiem bardzo złej woli, by stwierdzić, że sprofanowaliśmy krzyż” – stwierdził Tomasz Kucharski, burmistrz Pragi-Południe, odnosząc się do wypowiedzi niektórych radnych dzielnicy z klubu PiS. To bardzo taktowne podsumowanie kampanii kłamstwa i nietaktu, jaką ci radni przeprowadzili, po zorganizowaniu przez urząd dzielnicy obchodów 186 rocznicy bitwy o Olszynkę Grochowską.  

Pretekstem do rozpętania tej wyjątkowo nienawistnej nagonki był spektakl wyreżyserowany i z udziałem Olgierda Łukaszewicza i kilku innych znakomitych artystów, który po oficjalnej części uroczystości , przedstawiono zebranym. Fragmenty tekstu, autorstwa Wojciecha Bogumiła Jastrzębskiego, zatytułowane „Konstytucja dla Europy 1831”, wygłoszono i wyśpiewano na tle  wielkiej flagi Unii Europejskiej. Flaga UE została  rozpostarta na specjalnym stelażu, który umiejscowiono z tyłu pomnika i krzyża. Należy podkreślić, że flaga Unii pojawiła się dopiero po zakończeniu części oficjalnej uroczystości. Usytuowanie flagi było naturalne i wynikało z konfiguracji terenu na którym zlokalizowany jest pomnik. Los zrządził, że tego dnia wyjrzało nad Olszynką Grochowską słońce,  chwała życzliwej pogodzie,  które tak podświetliło flagę i krzyż, że wyszedł niemal symboliczny efekt  uwieczniony na wielu fotografiach. Wielka flaga Unii i wpisany w nią powstańczy krzyż. Jednak efekt ten dla jednych był symbolem przymierza ludzi budujących pokojową, zjednoczona Europę, w zgodzie z najważniejszymi wartościami, w tym z tradycją chrześcijańską i chrześcijańskimi korzeniami Europy. Dla  innych, posłużył za pretekst do poprowadzenia kampanii pogardy. Każdy, kto był na uroczystości wie, że o żadnej profanacji nie może być mowy  a tym bardziej nikt niczego nie zawieszał „ na polowym ołtarzu” – jak twierdzi jeden z PiS-owskich radnych.  Jeszcze dalej posunął się  pewien poseł RP z  PiS, który uznał, że „Krzyż owinięto flagą Unii Europejskiej”. Kolejny, wojujący radny z opozycji uznał, że         „ Intelektualnie flagi się obronić nie da. (…) Dlaczego obchody bitwy z 1831 r mają się odbywać pod flagą powstałej półtora wieku później Unii Europejskiej?”

Jak widać radny  intelektualnie ogarnia jedynie daty z historii. Z resztą już nie jest tak dobrze. Podobną ułomnością jest obdarzony ten radny i członek PiS, który komentując wydarzenie dla jednego z portali stwierdził, że: „ Brakowało za to polskich flag i sztandaru z krzyżem i hasłem „za wolność waszą i naszą. (…) To smutne, że władze dzielnicy niszczą wieloletnią tradycję patriotycznych obchodów bitwy”. Problem tego radnego, uniemożliwiający postrzeganie faktów takimi, jakimi są, jest na tyle duży, że nie pozwolił mu dostrzec polskich flag, które na inscenizacji były.  Podobnie ma się rzecz z pisowskim posłem RP , który w ubiegłym roku, przy organizacji  obchodów wybuchu Powstania Listopadowego, też na Olszynce Grochowskiej, arbitralnie przesądził o odczytaniu tzw. „apelu smoleńskiego” w trakcie uroczystości. Tym, samym wpisał się w polityczne awanturnictwo napędzane przez ministerstwo Obrony Narodowej. Gdzie wtedy, Panie pośle, była tradycja, pamięć o poległych i cel za jaki walczący Polacy dawali najwyższą daninę krwi?  Gdzie był szacunek dla innych poglądów?

Jaki poziom niechęci i politycznej zapiekłości musi towarzyszyć człowiekowi, który będąc radnym kolejną kadencją, i co za tym idzie, mając spory okres współpracy z rządzącymi na Pradze-Południe przy realizacji dzielnicowych zadań, określa swoich adwersarzy takimi słowami: „Sobotnia uroczystość zorganizowana przez kieszonkowych polityków PO z Pragi-Południe była hucpą. To było komiczne, nieprzystające do powagi chwili”. Ileż hipokryzji i zakłamania trzeba mieć w sobie, znając doskonale kulisy sporu i kuchnię organizacyjną tej uroczystości, aby wygłosić  taki tekst : „Napiszę interpelację ile kosztowało to kuriozalne widowisko i czy nie lepiej jednak wrócić do organizowania tradycyjnych uroczystości rozpoczynających się mszą w Kościele na pl. Szembeka, który jest  votum za Bitwę pod Olszynką Grochowską”.

Zewnętrzny obserwator tego wydarzenia na pewno jest uprawniony do zadania pytania: czemu nie można zorganizować, tak jak to działo się przez wiele poprzednich lat, jednych obchodów rocznic bitwy o Olszynkę Grochowską? Odpowiedź jest pozornie prosta: osią sporu jest bowiem tzw. „apel smoleński”. Decyzją ministerstwa, apel musi być elementem uroczystości w której bierze udział asysta wojskowa. Nawet wtedy, gdy są to obchody rocznic bitew, które miały miejsce wiek lub dwa przed katastrofą smoleńską. Ale, jako się rzekło, odpowiedź jest pozornie prosta i oczywista. Tak naprawdę, mamy do czynienia z długofalową kampanią zohydzania samorządu mieszkańcom stolicy.   U podstaw tej kampanii leży prowadzenie permanentnej wojny z wykorzystaniem każdego pretekstu. Nawet tak absurdalnego jak oskarżanie o profanację powstańczego pomnika inscenizacją mówiąca o tym, że w 1831 roku, przyrodnik i artylerzysta, uczestnik bitwy o Olszynkę Grochowską, Wojciech Bogumił Jastrzębowski snuł wizję pokojowej Europy, kontynentu zjednoczonego i bez wojen. Jednak polityczny cel formacji której członkami są niektórzy radni PiS w dzielnicy i poseł z legitymacją PiS, determinuje ich postępowanie. Polityczne zacietrzewienie sprawia, że nie cofają się nawet przed zbrukaniem testamentu Jastrzębowskiego.

To stan tak daleko posunięty, że nie ma w nim miejsca  nawet na  szacunek dla Ojca Świętego Jana Pawła II, którego głos zabrzmiał w trakcie spektaklu następującymi słowami: „Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy.  (…) Czyż nie można powiedzieć, że po upadku jednego muru, tego widzialnego, jeszcze bardziej odsłonił się inny mur, niewidzialny, który nadal dzieli nasz kontynent – mur przebiega przez ludzkie serce. Jest on zbudowany z lęku i agresji, z braku zrozumienia dla ludzi o innym pochodzeniu, innym kolorze skóry, przekonaniach religijnych. Jest on zbudowany z egoizmu politycznego i gospodarczego, oraz z osłabienia wrażliwości na wartość życia ludzkiego i godności każdego człowieka”.

Swoistego rodzaju miarodajną ciekawostką są dwa materiały przygotowane i wyemitowane przez „jedynie słuszną” TVP3, w sobotę 25 lutego i w niedzielę 26 lutego. Oba materiały pokazywały , w sobotę – obchody zorganizowane przez urząd dzielnicy Praga-Południe, a w niedzielę – obchody zorganizowane przez pisowskiego posła RP i jego stowarzyszenie. Mimo, że TVP3 trudno podejrzewać o sympatię do organizatorów uroczystości w sobotę, to materiał pokazał barwną, pełną rozmachu uroczystość o której wypowiadający się do mikrofonu, mówili z uznaniem , podkreślając ciekawość jaką wzbudził wątek związany z kanonierem Wojciechem Jastrzębowskim i zainteresowanie popisami rekonstruktorów. Materiał z niedzieli pokazał smutny rytuał odprawiany w asyście kompanii wojskowej, który oczywiście, dla niektórych jest jedynym, „poważnym” sposobem składania hołdu bohaterom bitwy o Olszynkę Grochowską. Dwie relacje i dwa, jakże inne obrazy. Ciekawe, jak by wypadły, gdyby je zmierzyć na barometrze ludzkich emocji?

                                                                                                                               Urząd Dzielnicy Praga-Południe

 

Czytaj również:

2 komentarze

  1. To że medal ma najczęściej dwie strony to nic odkrywczego . Ale jaki Państwo Politycy obu zwaśnionych opcji macie dla nas przekaz poprzez takie zachowanie ? Mamy brać się się za tzw. przysłowiowe łby a Wy będziecie mieć z tego radochę , że nami manipulujecie i po raz kolejny ” głupiemu ludowi” daliśmy igrzyska ?. To są Państwa płonne marzenia .Myślę ,że Polacy swój rozum mają i wiedzą jak to wszystko ocenić. Proponuję mniej polityki i emocji w Urzędzie , a więcej pracy na rzecz rozwiązywania bieżących spraw mieszkańców Dzielnicy .

    1. Szanowny Panie,
      Nie jest, nie było i nie będzie naszą intencją obrażanie kogokolwiek. Nikogo nie zachęcamy do waśni a jedynie do myślenia i rozróżniania przekazu prawdziwego od manipulacji i politycznego awanturnictwa. Nie jest łatwo się porozumieć, nawet jeśli nie dzielą nas pryncypia. Doskonale Pan o tym wie, bo starał się Pan działać na rzecz lepszej komunikacji między ludźmi, kierując ponad rok Dzielnicową Komisją Dialogu Społecznego. Z jakim efektem? Na pewno z niedosytem bo mówił Pan o tym i pisał na łamach swojej poczytnej gazety.
      Zrozumiałe jest Pańskie ponaglanie nas do pracy, bo zawsze w urzędzie dzielnicy można lepiej i więcej. Staramy się , aby tak było, ale czasami, tak po ludzku bo ludzie tu pracują, oczekujemy uśmiechu, który jest najlepszym podziękowaniem za ciężka pracę.
      Zgadzamy się też z medalem i wiemy, że z reguły ma on dwie strony. Nie zgadzamy się jednak na totalną negację naszych działań. Nie akceptujemy półprawdy, postprawdy i wszelkich innych przeinaczeń oraz wręcz kłamstw. Nie będziemy tu i teraz znowu przytaczać naszych argumentów bo te są zawarte w tekście. Dlatego podzielamy Pana pogląd, że „Polacy swój rozum mają i wiedzą jak to wszystko ocenić”.

      Redakcja

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *